Wojciech Lada,  Za chlebem. Polscy chłopi w poszukiwaniu ziemi obiecanej

Za chlebem. Polscy chłopi w poszukiwaniu ziemi obiecanej |Recenzja

Wojciech Lada,  Za chlebem. Polscy chłopi w poszukiwaniu ziemi obiecanej

Zniesienie pańszczyzny i poddaństwa na ziemiach polskich w XIX wieku otworzyło przed polskimi chłopami cały wachlarz nowych możliwości- od swobodnej migracji do miast w poszukiwaniu lepszego życia aż do emigracji na drugi koniec świata. Jednym z takich miejsc okazała się Brazylia…

W 1890 roku rozpoczęła się na ziemiach polskich tzw. „brazylijska gorączka.” Począwszy od tego roku aż do wybuchu I wojny światowej, w 1914 roku do Brazylii z ziem polskich przybyło ponad 100 tysięcy ludzi. O tym właśnie jest książka Wojciecha Lady…

Polacy zamiast byłych niewolników Wojciech Lada jest dziennikarzem, historykiem oraz autorem książek historycznych.  przez wiele lat współpracował z „Życiem Warszawy” i „Rzeczpospolitą”. Obecnie pisze dla miesięczników i portali historycznych, a przede wszystkim wydawnictw. W jego dotychczasowym dorobku znajdziemy takie pozycje jak „Polscy terroryści” (2014), ukazującą polską działalność terrorystyczną przeciwko carskiej Rosji na początku XX wieku oraz „Bandytów z Armii Krajowej”, poświęconą przestępczości w szeregach polskiej konspiracji w czasie II wojny światowej.

„Za chlebem. Polscy chłopi w poszukiwaniu Ziemi Obiecanej”, ukazuje zjawisko masowej emigracji polskich chłopów do Brazylii w latach 1890-1914, nazywanej tzw. „brazylijską gorączką”, w wyniku której w Brazylii osiedliło się ponad 100 tysięcy naszych rodaków. Publikacja oparta jest opublikowanych wspomnieniach i listach polskich emigrantów, którzy udali się do Brazylii oraz na literaturze przedmiotu dotyczących tego zagadnienia m.in. publikacjach prof. Witolda Kuli i jego syna prof. Marcina Kuli.

Lada znakomicie zdołał uchwycić koincydencję czasową pomiędzy początkiem „brazylijskiej gorączki” (1890 r.), a zniesieniem niewolnictwa w Brazylii (1888 r.). Mianowicie, wskutek zniesienia niewolnictwa w swoim kraju, brazylijscy plantatorzy utracili dotychczasową darmową siłę roboczą, co skłoniło ich do „poszukiwania nowej.” W tym celu władze brazylijskie władze przeznaczyły duże sumy pieniędzy dla wielkich towarzystw transportowych, w celu werbunku do pracy na brazylijskich plantacjach jak największej liczby emigrantów z biednych regionów Europy.

Agenci tych towarzystw w celu nakłonienia chłopów do emigracji do Brazylii robili dosłownie wszystko: koloryzowali, kłamali, wymyślali legendy o fantastycznych warunkach życia na drugiej półkuli. W proceder ten włączyły się także organizacje przestępcze, które zmuszały chłopów do emigracji nawet siłą. Nic zatem dziwnego, że  zaledwie kilka miesięcy po zniesieniu niewolnictwa w Brazylii tysiące polskich chłopów ruszyły za ocean w celu znalezienia swojej „ziemi obiecanej…”

Trudne realia życia emigranta

Lada w sposób niezwykle plastyczny odmalowuje nam wszystkie wyzwania przed którymi musieli stanąć nasi rodacy zarówno w drodze do Brazylii, jak i już po dotarciu do celu. Trafnie zauważa, że główną przyczyną strumienia emigracyjnego do Ameryki Południowej z naszych ziem było tragiczne położenie szerokich rzesz chłopskich na przełomie wieków XIX i XX, przede wszystkim chłopów bezrolnych.

Dowiadujemy się od niego także, iż władze rosyjskie podejmowały szereg działań, mających na celu przeciwdziałaniu wyjazdom ich poddanych „za Wielką Wodę”. Przeprowadzały aresztowania agentów emigracyjnych, cenzurowały także korespondencję napływającą z Ameryki na polską wieś, ograniczały możliwości wydania dokumentów potrzebnych do wyjazdu, lokalnie zakazywały także sprzedaży ziemi i majątku, ponieważ był to dla chłopów jedyny sposób na zdobycie pieniędzy na wyjazd. Nie było to w stanie powstrzymać emigracyjnej fali, jednak wydaje mi się, że wbrew temu co twierdzi w tej sprawie autor, te wszystkie środki mogły w znaczącym stopniu ograniczyć jej skalę.

Sama podróż również nie należała do przyjemnych- emigranci musieli w jej trakcie korzystać  darmowych noclegowni w których, poza dobrym jedzeniem, warunki były katastrofalne. Następnie nasi rodacy płynęli na miejsce nowoczesnymi okrętami parowymi, w których, jako pasażerowie trzeciej klasy (tylko na taką było ich przeważnie stać) byli stłoczeni w ekstremalnie trudnych warunkach, urągających jakiejkolwiek higienie. Nic zatem dziwnego, że jak pisze autor „epidemia wymiotów przyjmowała podobno apokaliptyczne rozmiary; o niczym innym nie myślano, o niczym innym nie mówiono.” (s.79).

Po dotarciu na miejsce musieli z kolei mierzyć się z nowymi realiami życia w malowniczej Brazylii. Przede wszystkim musieli bardzo uważać na swoje zachowanie w kontaktach z plemionami indiańskimi, których to plemion było tam około czterdziestu: „każde miało w tych lasach swoje cmentarzyska i miejsca tabu, które dla białych były kompletnie nieodróżnialne od reszty otoczenia, Indianie zaś traktowali je śmiertelnie poważnie. Jeden nierozważnie wbity palik mógł się wiązać ze śmiercią całej ekspedycji, a ciała ich uczestników znajdowano-lub nie- nawet wiele miesięcy później, zazwyczaj w formie mocno szczątkowej.” (s.154).

Poza Indianami śmiertelnym zagrożeniem  były także tamtejsze dzikie zwierzęta: jaguary, pekari (dzikie świnie), gady oraz owady na czele z tamtejszymi niezwykle agresywnymi komarami. Nasi rodacy musieli także niejednokrotnie wycinać sobie drogi w dżungli, sami dbać pożywienie oraz budować dla siebie na początek prowizoryczne szałasy na mieszkania. Po resztę szczegółów odnośnie nowego życia naszych rodaków w Brazylii odsyłam chętnych do lektury samej książki.

Kilka uwag krytycznych

Książkę Wojciecha Lady oceniam pozytywnie, aczkolwiek niestety nie mogę przejść obojętnie wobec jej minusów. Przede wszystkim autor opisując położenie polskich chłopów w XIX wieku na terenie naszego kraju wyraźnie idzie w kierunku popularnego mitu jakoby „pańszczyzna i poddaństwo chłopów było dokładnie tym samym, co niewolnictwo w obydwu Amerykach okresu XVI-XIX wieku.”

Jest to totalna bzdura. Chłopi nie byli niewolnikami i ich sytuacja prawna różniła się od sytuacji niewolników w Ameryce. Wystarczy w tym kontekście wspomnieć o wydanej w listopadzie zeszłego roku książce Mateusza Wyżgi „Polska sarmacka. Historia zwykłych ludzi”, opisującej życie społeczne w naszym kraju w wiekach XVI-XVIII.  Znajdziemy w niej chociażby takie informacje, że związki małżeńskie między szlachtą i chłopami były dosyć częste, w XVIII wieku ich liczba wyraźnie wzrosła.

Autor obala także mit w myśl którego wszelka praca fizyczna była domeną chłopów, i mieszczan, ponieważ miała obowiązywać zasada „szlachta nie pracuje.” Wprost przeciwnie, z książki Wyżgi dowiadujemy się, że szlachta polska była na ogół niezwykle zapracowana.

Lada przesadza także zdecydowanie opisując nędzę chłopską. Prawdą jest, że bieda była na wsi zjawiskiem powszechnym, niemniej jednak nie należy popadać w przesadę w tej kwestii. Istniały bowiem szerokie rzesze chłopskie, żyjące może nie w bogactwie, ale na pewno nie w aż tak skrajnej nędzy jak opisuje to autor. Ja sam wywodzę się z chłopstwa małorolnego i z opowieści moich przodków wiem, że w dwudziestoleciu międzywojennym sytuacja majątkowa na wsi była bardzo zróżnicowana, w zależności od ilości posiadanych gruntów rolnych. W najgorszej sytuacji znajdowali się chłopi bezrolni i robotnicy rolni, ale nie stanowili oni przecież większości ludności wsi.

Te wszystkie uwagi krytyczne nie obalają jednak wartości poznawczej recenzowanej przeze mnie książki. Zachęcam gorąco do jej lektury!


Wydawnictwo Wielka Litera
Ocena recenzenta: 4/6
Konrad Ruzik


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Wielka Litera. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.