Nie żyje już żaden z naocznych świadków tej bitwy. Ale ci, którzy ją widzieli, opowiadali potem zgodnie: pod Gorlicami rozpętało się piekło. 2 maja 1915 roku o godz. 6 rano blisko tysiąc austriackich i niemieckich dział otworzyło ogień. Przez cztery godziny wystrzelono 700 tysięcy pocisków, które miłośnicy przygód i militariów do dziś wykopują z ziemi. Upiornym, niebieskawym płomieniem rozświetliły się okoliczne szyby naftowe.

Autor: Zawatzky Alois
NAC
Gorlickie piekło zostało metodycznie i precyzyjnie zorganizowane przez austro-węgierską koalicję. Na początku 1915 roku, po serii niepowodzeń roku poprzedniego, w austriackiej armii spadało morale i zapał do walki. Armia rosyjska zajęła znaczną część Galicji wraz ze stołecznym Lwowem. W marcu 1915 roku skapitulowała twierdza Przemyśl. Gdyby wojska carskie przebiły się przez linię Karpat, monarchia Habsburgów stanęłaby oko w oko z klęską. Wojska cesarskie potrzebowały spektakularnej wygranej, a ich dowódcy – zwrotu na froncie wschodnim. Oba te cele miała spełnić – i spełniła – bitwa pod Gorlicami.
Szef generalnego sztabu austriackiego, generał Conrad von Hötzendorf, zaproponował podjęcie w rejonie Gorlic ofensywy, której celem byłoby wyjście na tyły rosyjskich wojsk. Przełamanie frontu siłami austriackimi było jednak niemożliwe. Po czterech miesiącach walk były one już zbyt zmęczone, dlatego też postanowiono zwrócić się o pomoc do niemieckiego sojusznika. 14 kwietnia 1915 roku spotkali się w Berlinie szefowie sztabów austriackiego i niemieckiego, generałowie Conrad von Hötzendorf i Erich von Falkenhayn. W wyniku tego spotkania została utworzona 11. armia niemiecka, która miała uczestniczyć w przełamaniu frontu. Jej dowódcą został generał August von Mackensen.
Uderzenie na armię rosyjską miało być niespodziewane, operacje przerzucenia wojsk niemieckich na galicyjski front zostały wykonane cicho i sprawnie. W krótkim czasie cztery korpusy zajęły pozycje wyjściowe. Były to wojska wypoczęte, dobrze wyćwiczone i wyposażone, a przede wszystkim dysponujące silną artylerią. To właśnie umiejętne użycie tej broni miało zadecydować o zwycięstwie wojsk niemieckich i austro-węgierskich w bitwie gorlickiej.