Zdobycz i wierność | Recenzja

Jerzy Pietrkiewicz, Zdobycz i wierność

Jerzy Pietrkiewicz urodził się w roku 1916, zmarł – w 2007. W Anglii znalazł się, nie znając języka. Tobias Hume – bohater ,,Zdobyczy i wierności” – jest rozbitkiem, który pojawia się na brzegu wyspy. Jego losy są tak zbliżone do emigracyjnych losów wielu Polaków. Między innymi – do losów samego Pietrkiewicza.

,,Dipis”. Anglojęzyczne: ,,displaced person”. Ktoś, kto znalazł się poza swoim krajem w wyniku działań wojennych. Może to być więzień obozu jenieckiego, może to być robotnik przymusowy… Jerzy Pietrkiewicz pokazuje problemy takiego ,,dipisa”, któremu nadaje postać siedemnastowiecznego Szkota, któremu zdarzyło się wylądować na bagnach Prypeci. Problemy, z którymi zmaga się ów szkocki żołnierz (generalnie będący istnym człowiekiem renesansu: oprócz bycia żołnierzem jest też wynalazcą, trudni się również komponowaniem) są – mówi Pietrkiewicz – zaskakująco aktualne. Można – będąc na obczyźnie – poznać biegle tamtejszy język, starać się wtopić w tamtejsze tło, a i tak będzie się ,,cudzoziemcem”.

Jak widać – to książka nadal bardzo żywa. Porusza tematy, które – umówmy się – do wygodnych nie należały, nie należą i… i chyba jeszcze długo nie będą należeć. Żyjemy w czasach, kiedy wielu Polaków wyemigrowało, kiedy w Polsce mamy do czynienia często z bardzo dużym brakiem tolerancji (a niekiedy wręcz z agresją), kiedy Europa zmaga się z kryzysem migracyjnym. Zrobiłam sobie postanowienie, że moją następną lekturą będzie ,,Trans – Atlantyk” Witolda Gombrowicza, wydany w podobnym czasie co ,,Zdobycz i wierność”, a również podejmujący tematykę doświadczeń emigracyjnych.

Z losami takich ,,dipisów” stykam się w swojej pracy właściwie codziennie. Uważam, że utwór Pietrkiewicza może pokazywać pewne rzeczy nieco przerysowane. Może omijać jakieś aspekty emigracyjnego życia, których autor – z jakichś powodów – nie chciał upubliczniać. Ale – Jerzy Pietrkiewicz stawia sobie konkretny cel: chce zmierzyć się z uczuciami towarzyszącymi byciu właśnie ,,dipisem”. Chce zmierzyć się z odrzuceniem i wyalienowaniem. Być może wierzy, że dzięki lekturze książki zmieni się coś w traktowaniu takich ludzi? Wiadomo, że – niestety! – jedna jaskółka wiosny nie czyni. Jedna książka – cudu nie uczyni. Nie zmieni podejścia całego świata. Jeżeli zmieni podejście jednej osoby – to już jest sukces. Dodajmy do tego jeszcze fakt, że Pietrkiewicz nadał swojej powieści ciekawą formę – coś a la książka Sienkiewicza. Przyznaję, że za ,,Potopem” (w szczególności!) nigdy nie przepadałam, ale Pietrkiewiczowi ten zabieg wyszedł bardzo zgrabnie – w przeciwieństwie do ,,Potopu”, nie umierałam z nudów (jedyne, przy czym się ożywiłam, to było jakże sławetne wykrzyknienie: ,,Jędruś! Ran twoich niegodnam całować!”). Z nieskrywaną przyjemnością stawiam ,,Zdobyczy i wierności” 6. Wielka w tym zasługa tłumacza – Jacka Dehnela (oryginał powieści jest anglojęzyczny, pod tytułem: ,,Loot and Loyalty”). Do pióra tego Pana mam szczególną słabość…

Wydawnictwo: WAB

Ocena recenzenta: 6/6

Helena Sarna

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*