Życie codzienne więźniarek obozów koncentracyjnych

Życie codzienne więźniarek obozów koncentracyjnych

Kobiety również były więźniami obozów, podobnie jak dzieci i starcy. Często były traktowane gorzej od mężczyzn. Traktowane jako siła robocza, badane w obecności SS-manów, wykorzystywane eksperymentach medycznych. Jak wyglądało życie codzienne więźniarek?

II wojna światowa i rola kobiet

II wojna światowa była wojną totalną. Takie jej określenie nie jest przypadkowe. Bierze się ono stąd, że w przeciwieństwie do tego, co działo się w okresie I wojny – ta niosła za sobą śmierć nie tylko wojskowych, ale także cywilów. Nie tylko mężczyzn, ale również kobiet, dzieci, starców. Ludzie ginęli nie tylko na frontach. Śmierć przynosiły bombardowania, rozstrzeliwania, obozy koncentracyjne. Wspomniane obozy były miejscami, gdzie „gromadzono ludzi uważanych za niebezpiecznych lub niewygodnych najczęściej z przyczyn militarnych lub politycznych”[1]. Tego typu obozy tworzone były głównie przez hitlerowców, którzy zakładali je nie tylko na terenie swojego kraju, ale również na terenach okupowanych.

Już od zarania dziejów kobiety miały swój wkład w ich tworzenie. Także czasy II wojny światowej spowodowały, że kobiety odcisnęły swój ślad na kartach historii. I nie należy tu tylko pamiętać o kobietach nazistkach, które bestialsko i bez żadnych skrupułów przyczyniły się do zabójstw wielu ludzi[2]. Trzeba także wiedzieć, a przede wszystkim pamiętać też o tych, które przeżyły prawdziwą gehennę. O tych, które wielokrotnie gorzej były traktowane niż mężczyźni. O tych, które zamiast być żonami i matkami, były więźniarkami obozów koncentracyjnych. Jak wyglądało życie codziennie więźniarek obozów koncentracyjnych?

Obóz Dachau

Obozy koncentracyjne tworzone były przez hitlerowców w celu umieszczania tam więźniów politycznych. Ich głównym celem było zapewnienie siły roboczej, która prężnie podnosiłaby gospodarkę III Rzeszy. Pierwszym z takich miejsc, które Niemcy stworzyli było Dachau. Obóz powstał z rozkazu Heinricha Himmlera[3] w marcu 1933 roku. Teodor Musioł tak opisuje krajobraz ówczesnego Dachau: „Były to wówczas bezludne bagniste tereny. Wątły las sosnowy okalał obóz. Jakby dla kontrastu z nędzą życia obozowego krajobraz był tu piękny. Latem, na tle czystego nieba, można było dostrzec szczyty Alp[4]”.

Dzieje obozu, który istniał do 1945 roku, można podzielić na cztery etapy. Do 1942 roku w obozie znajdowała się ludność wielu narodów europejskich. W tym samym roku Reinhard Heydrich[5], który wówczas był szefem policji bezpieczeństwa, zarządził, aby w Dachu, a obok niego także w Sachsenhausen[6] i Oświęcimiu[7] przebywali więźniowie, którzy nadawali się do poprawy[8]. Były to obozy pierwszej kategorii, jednak ich właściwe przeznaczenie nie miało nic wspólnego z zarządzeniem Heydricha klasyfikującym je do odpowiedniej grupy[9]. W obozie przeprowadzano eksperymenty medyczne[10], co przyciągało wybitne osobistości, między innymi samego Himmlera lub przywódcę ruchu narodowosocjalistycznego Holandii – Antona Musserta[11].

Życie codzienne więźniarek w Dachau

Obóz w Dachau był od 1941 roku miejscem, gdzie głównie eliminowano duchowieństwo, w dużym stopniu polskie[12]. Z biegiem czasu zaczęto także umieszczać w obozie kobiety. Pierwsze więźniarki pojawiły się w 1942 roku. Były to cztery kobiety, które brały udział w eksperymentach medycznych. Przewiezione z obozu w Ravensbrück[13] miały za zadanie ogrzewać więźniów zamrażanych w czasie doświadczeń, aby tym samym przywrócić ich organizm do funkcji życiowych[14].

Większe transporty kobiet rozpoczęły się w lipcu 1944 roku. Przywożono Francuski, Włoszki, Greczynki. W ciągu całego 1944 roku do Dachau przybyło 3541 kobiet, a 26 kwietnia 1945 roku w obozie było 4262 kobiet[15]. Kobiety znajdujące się w obozie miały różny status społeczny – od prostytutek po arystokratki (na przykład żona kanclerza austriackiego, czy córka włoskiego króla). Te ostatnie właśnie nie mieszkały w obozie, lecz poza nim. Sonderbau był miejscem (swego rodzaju domem publicznym), gdzie lokowano więźniarki „trudniące się” w obozie prostytucją[16].

Eksperymenty

Więzione w obozie w Dachau brały udział w eksperymentach tam przeprowadzanych. Jednak ich udział nie był dobrowolny. Jednakże tylko taka postawa, postawa przyzwolenia na wszystko, opóźniała w jakimś stopniu śmierć przez rozstrzelanie, zagłodzenie lub wycieńczenie, aczkolwiek wcale jej nie eliminowała. Kobiety chętnie brały udział w ruchach oporu organizowanych w obozie[17]. Każde z tych działań miało na celu osłabienie wroga. Przede wszystkim dawało nadzieję na oswobodzenie. W 1945 roku miało miejsce rozstrzelanie czterech kobiet z Anglii i dwóch z Francji, które zostały przywiezione do Dachau za pełnienie pomocniczej służby wojskowej[18]. Ostatni wyrok wydany na kobietach tego obozu koncentracyjnego miał miejsce w marcu 1945 roku, kiedy to powieszono uczestniczki ruchu oporu[19]. Były to kobiety narodowości francuskiej.

Obóz Stutthof

Kolejnym obozem koncentracyjnym, o którym należy wspomnieć był obóz Stutthof. Pomorze Gdańskie, jak i samo Wolne Miasto Gdańsk, były obiektami, które w szczególny sposób interesowały Niemców. Właśnie tutaj rząd ówczesnej III Rzeszy liczył na stworzenie „niemieckiej eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej, łączącej Rzeszę niemiecką z Prusami Wschodnimi”[20]. Wystosowany do Polski przez rząd Rzeszy projekt przeprowadzenia tego właśnie przedsięwzięcia nie doczekał się pozytywnego rozpatrzenia. Po agresji Niemiec na Polskę w 1939 roku rozpoczęła się na Pomorzu akcja germanizacji ludności tam zamieszkałej. Rozpoczęły się internowania i aresztowania, które dotknęły głównie ludność cywilną zdolną do służby wojskowej, następnie księży i nauczycieli, którzy swoją postawą zagrażali III Rzeszy i polityce przez nią prowadzonej na terenach okupowanych.

Miejsce na obóz koncentracyjny wybrane zostało nieco na zachód od wsi (…). Wokół wsi i przyszłego obozu rósł piękny sosnowy las, ciągnący się prawie 2 km poprzez wydmy aż do morza. Sam obóz zbudowano na podmokłym terenie (…).[21] – tak umiejscowienie obozu opisuje w swojej pracy „Stutthof” Krzysztof Dunin – Wąsowicz. Początkowo obóz, podobnie jak kilka innych (między innymi obozy przesiedleńcze, które znajdowały się w Potulicach, czy Toruniu[22]), nie miał rangi obozu koncentracyjnego. Nazywany był Sonderlager Stutthof, czyli obóz specjalny[23]. Stutthof jako państwowy obóz koncentracyjny zaczął istnieć od 1942 roku.

Obóz kobiecy

Stutthof miał także miejsce wydzielone na obóz kobiecy. Został on zorganizowany w 1941 roku[24]. Dunin – Wąsowicz podaje, że liczba więźniarek zwiększała się, i tak w kwietniu 1942 roku wynosiła 120, a już w listopadzie tego samego roku więźniarek Stutthof było 264[25]. Życie kobiet w tym, jak i w innych obozach, było istną gehenną. Więźniarki wykonywały ciężkie prace, które wykonywali mężczyźni. Dla kobiet przeznaczony był jeden blok, w którym było tylko kilka sal do spania. Blok zamieszkiwały Żydówki, Rosjanki, także kobiety narodowości niemieckiej, które były prostytutkami. Jeżeli chodzi o Rosjanki, to często zamieszkiwały one w osobnym pomieszczeniu. To one zajmowały się najcięższymi pracami w obozie, a te, które były ładniejsze były po prostu zabierane przez SS-manów na noc[26].

Kobiety, które docierały do obozu w Stutthof nie były karane za przestępstwa polityczne. Znajdowały się tu przede wszystkim więźniarki skazane za udział w ruchach oporu lub przyłapane na ucieczce z Rzeszy, gdzie były zmuszane do ciężkich robót.

Kobiety AK i Szarych Szeregów

W 1942 roku po przekształceniu obozu Stutthof w obóz państwowy zmieniono także personel obozu kobiecego. Do tej pory to mężczyźni zarządzali obozem kobiecym. W tym samym roku przeprowadzono na terenach Pomorza Gdańskiego liczne aresztowania członków Szarych Szeregów i Armii Krajowej. Wyłapano 23 kobiety. To one właśnie w późniejszym czasie były twórczyniami życia kulturalnego w obozie, które było zabronione. Dodatkowo zorganizowały także samopomoc w obozie dla kobiet. Wśród nich należy wymienić Jadwigę Rotecką, Halinę Strzelecką, Marię Witt czy Kazimierę Bartel.

Liczba kobiet w obozie znacznie powiększyła się w 1944 roku[27]. W tym roku zanotowano 20 680 więźniarek przebywających w obozie. Taki wzrost liczby kobiet w obozie był związany z transportami Żydówek z całej Europy. Ten fakt natomiast wiązał się z wygraną Armii Radzieckiej i koniecznością likwidacji gett i więzień.

Życie codzienne więźniarek Stutthof

Jak wspominałam wcześniej, kobiety miały swój własny blok podzielony na sale sypialne, tak zwane sztuby. Rosjanki i Niemki były umieszczane w osobnych blokach, na terenie Nowego Obozu. W blokach znajdowały się trzypiętrowe prycze, na których zazwyczaj spały po dwie kobiety, a po liczniejszych transportach nawet po trzy[28]. W każdym pomieszczeniu roiło się o wesz czy karaluchów. Więźniarki sypiały na sienniku lub cienkim materacu, dodatkowo miały wypchaną szmatami poduszkę i łatany koc. Zadbanie o higienę graniczyło z cudem. Nie pomagało w tym jedno pomieszczenie na cały blok z czterema umywalkami i siedmioma sedesami.

Kąpiele także nie należały do najprzyjemniejszych. Trwały do 10 minut, w zimnej wodzie. Kobiety nie miały obcinanych włosów. Jedyną próbą zachowania higieny włosów było ich zanurzenie w beczce, która wypełniona była płynem do dezynfekcji. Ta czynność odbywała się zaraz po przybyciu do obozu, podobnie jak badanie ginekologiczne mające na celu wykluczenie ciąży, czy też ukrycie biżuterii[29]. Badanie odbywało się w obecności SS-manów, a wykonywał je lekarz, który także był więźniem obozu.

Do 1942 roku kobiety nie  miały ubrań więziennych. Chodziły w tym, w czym dotarły do obozu. Jednolite ubrania dostały właśnie w 1942 roku. Więźniarki dostały wtedy męskie kalesony i bieliznę, na co nakładały sukienkę w paski, fartuch, a na głowę zakładały chustę. Na nogach nosiły pończochy i drewniaki. Do ubrań dostawały pasek z numerem obozowym, który miały sobie przyszyć, ale nie dostawały igły i nici [sic!].

Stałym zjawiskiem w obozie był głód. Bardzo małe racje żywnościowe często nie wystarczały na pokrycie zapotrzebowania na energię. Śniadanie i kolacje stanowiły: mały kawałek spleśniałego chleba, kawałek margaryny lub niewielka ilość marmolady i kubek rozwodnionej kawy. Na obiad kobiety dostawały litr zupy zrobionej z brukwi, marchwi lub kiszonych buraków. Dodatkowym utrudnieniem w zaspokojeniu głodu był brak misek, a także zbyt mała ilość czasu przeznaczona na spożycie posiłku.

Karanie

Więźniarki, mimo, że były kobietami, nie miały taryfy ulgowej. Dzień rozpoczynały już od godziny 05:00, aby po 30 minutach udać się na apel. Praca w lecie zaczynała się o godzinie 06:00, a kończyła o 17:00 (z godzinną przerwą od 12:00- 13:00); natomiast zimą kobiety pracowały od 07:00 do 16:00. Niedziela nie była dniem wolnym. Pracowano od 07:00 do 12:00. Po pracy więźniarki musiały się udać na apel wieczorny. Był to doskonały moment na karanie kobiet. Wycieńczone głodem i zmęczone po ciężkiej pracy nie miały siły stać na baczność na apelu wieczornym. Takie, które nie wytrzymywały, bito, a pozostałe karano w inny sposób[30].

Kobiety karano za wszystko. Nawet za bardzo błahe sprawy. Często kontrolowano sztuby, kiedy nie było w nich więźniarek, czyli w czasie ich pracy. Gdy znaleziono coś, czego posiadanie było niezgodne z regulaminem, wtedy karano nie tylko osobę, do której dana rzecz należała, ale także całą salę sypialną. Janina Grabowska w swoim artykule przywołuje postać Anny Kopp, dozorczyni kobiecego obozu Stutthof, która była osobą bardzo rygorystyczną i znęcającą się nad kobietami przebywającymi w tym miejscu. Innym sposobem karania była chłosta lub „bunkier”[31]. Tego typu kary wykonywano na tych, które próbowały przemycić trochę jedzenia, zbyt wolno pracowały lub paliły papierosy.

Choroby

Ciężka praca, deficyty żywnościowe i wycieńczenie psychiczne powodowały śmierć. Kobiety zapadały głównie na tyfus, a także na gruźlicę. Na początku nie istniał swego rodzaju szpital przeznaczony wyłącznie dla kobiet. Szpital dla kobiet pojawił się dopiero w 1942 roku, a pracowali tu lekarze, sami będący więźniami. Szpital jednak nie był w lepszym stanie niż sztuby[32] – piętrowe prycze, na których znajdowały się 2 czy 3 kobiety na raz. Możliwość wyleczenia była znikoma ze względu na brak odpowiednich lekarstw. Trafić tam jedynie mogły kobiety z wysoką gorączką, po uprzednim zadecydowaniu przez lekarza czy chora nadaje się do leczenia. Tak jak w innych obozach, również tu uśmiercano nieuleczalnie chorych, a w następnych latach w ramach akcji SB masowo uśmiercano w  komorach gazowych Żydówki.

Majdanek

Majdanek – to kolejny z obozów koncentracyjnych, gdzie kobiety także się znalazły. Do budowy obozu przystąpiono w 1941 roku na rozkaz Heinricha Himmlera. Plac obozu, którego teren stanowił 270 hektarów, z zamierzeniem powiększenia go do 516 hektarów[33], dzielił się na 6 pól. Każde z nich przeznaczone było dla różnego rodzaju więźniów. Kobiety wraz z dziećmi miały zajmować pole V.

Obóz został założony na terenie Lublina. Skupiał więźniów politycznych, osoby biorące udział w ruchach oporu, osoby zatrzymane w czasie łapanek. Obóz ten był obozem specyficznym, gdyż dużą grupę stanowiła ludność wiejska, głównie z terenów Zamojszczyzny i Białorusi[34]. Na Majdanku znajdowali się więźniowie wielu narodowości, nie tylko europejskich, ale także azjatyckich. Największy odsetek jednak stanowili Polacy i Żydzi.

Życie codziennie więźniarek w Majdanku

Odnośnie do sytuacji kobiet w tym właśnie obozie posłużę się relacjami więźniarek, które zawarte są w pracy Czesława Rajcy i Anny Wiśniewskiej „Majdanek. Obóz koncentracyjny”. Danuta Brzosko-Medryk tak opowiada o kąpieli: „(…) Radomianki wróciły po niej zmienione nie do poznania. Zniknęły wczoraj jeszcze nieźle prezentujące się kobiety, wróciły wzbudzające litość nędzarki”[35]. Jak zatem widać, już po kilku godzinach od przyjazdu kobiety dotykała nędza, głód i brak szans na lepsze jutro.

W dalszej części swoich wspomnień Brzosko-Medryk opowiada, że na apelu  kazano im się rozebrać do naga i zaczęto je przepędzać do jakiegoś pomieszczenia. Nie obyło się przy tym bez bicia, wyzwisk, szykan.  W owym pomieszczeniu dochodziło do dezynfekcji każdej z więźniarek, która trwała bardzo krótko. Następnym etapem było przejście do stołów z ubraniami, gdzie nagie kobiety obierały ubrania od mężczyzn.

Zofia Pawłowska z kolei opowiada o tym, co działo się na apelach. Mówi przede wszystkim o sytuacji, gdy blokowe nie doliczyły się więźniarek. Taki fakt powodował od razu przeszukiwanie wszystkich baraków, a nawet przybycie na miejsce apelu SS-manek z psami. Rewizje baraków zwykle kończyły się na zabraniu więźniarkom ich rzeczy osobistych.[36]

Praca

O pracy opowiada Stefania Perzanowska. Majdanek niczym nie różnił się od obozu Stutthof czy Dachau. Podobnie jak tam, tutaj także kobiety pracowały po dwanaście godzin. Zwykle były to ciężkie prace, często pod gołym niebem. Kobiety przy pracy bito, szarpano, wyśmiewano. Kazano im wykonywać prace do niczego nie prowadzące, bezsensowne, jak na przykład wykopywanie rowu, a po wykonaniu tej czynności zakopywanie go.

Była więźniarka wspomina także o głodzie, tak bardzo obecnym w każdym z obozów. Małe racje żywnościowe, niewystarczające na pokrycie codziennego zapotrzebowania na energię, ciężka praca – oto obraz Majdanka, obraz niedoli kobiet. Taki obraz zastanej rzeczywistości doprowadzał do tego, że nie tylko kobiety, ale także inni więźniowie zatracali swoją godność. Robili wszystko, aby tylko zaspokoić głód.

„Nasunęło nam to niewesołe przypuszczenie, że Majdanek przeznaczony jest do likwidacji”

Do Majdanka przybywały również transporty z innych obozów, między innymi z Ravensbrück. We wspomnieniach jednej z więźniarek mowa jest o transporcie ciężko lub nieuleczalnie chorych kobiet. „Nasunęło nam to niewesołe przypuszczenie, że Majdanek przeznaczony jest do likwidacji”[37] – tak wspomina przybycie więźniarek z Ravensbrück Helena Kurcyuszowa, która zgłosiła się do pomocy chorym i wyładowaniu ich z wagonu. Do Majdanka przywożono kobiety wymarznięte, często nie dające żadnych oznak życia. Toteż zadaniem więźniarek Majdanka było powynoszenie ich z wagonów i wykąpanie, a także pozbycie się tych, które w czasie drogi umarły.

Z relacji jednej z więźniarek możemy się dowiedzieć jak udało jej się przeżyć. Kobieta opowiada o tym, jak pewnego listopada 1943 roku kazano im ustawić się partiami i iść. Towarzyszyli im SS-mani z psami. Kobiety wiedziały, że idą na śmierć, gdyż tuż przed nimi szli mężczyźni, którzy  piątkami wchodzili do komór gazowych. Ida Mazower jednak ocalała. „Esesman wybrał 300 kobiet, potem wybrał 300 dziewcząt”[38] – pierwsze ustawiały się w piątki, tak jak mężczyźni, by wejść do komory gazowej i już więcej z nim nie wrócić. Te drugie zaś zostały przeniesione do innego baraku i ocalały.

Radio Majdanek

Mimo tak ciężkich prób, na jakie były wystawiane więźniarki, w niektórych z nich nadal paliła się nadzieja. Nadzieję tą dodatkowo rozpalało „radio Majdanek”. Istniało ono w żeńskiej części obozu. Prowadzone było zawsze przez jedną z więźniarek. Pierwszą więźniarką – spikerką w „radiu Majdanek” była Danuta Brzosko.

Brzosko bardzo pozytywnie mobilizowała współwięźniarki, o czym świadczą słowa Stefanii Błońskiej, późniejszej spikerki radia, „(…) ledwo obudzone usłyszałyśmy głos „Hallo, hallo, tu Polskie Radio Majdanek. Mamy dziś (tu następowała data) – imieniny takie a takie – składam życzenia imieninowe wszystkim solenizantom – jakaś wiadomość – wyrażenie nadziei, że dzień upłynie spokojnie i nic specjalnie przykrego nie przyniesie – kończyła się audycja słowami: – „i pamiętajmy, że każdy dzień zbliża nas ku wolności”. Istnienie takiego radia na pewno dodawało kobietom otuchy i nadziei w pozbawionym jej i barw życiu. Nie było przecież pewne czy któraś z nich dożyje jutra.

„tysiące czerwonych z zimna nóg”

Majdanek, tak jak wszystkie obozy koncentracyjne, doprowadził do zatracenia przez więźniów w nim przebywających wszelkich przejawów godności. Więźniarki, głodne, wychudzone i pozbawione perspektyw na opuszczenie obozu, odliczające jedynie dni swego życia i zbliżającej się śmierci, szukały ratunku wszędzie. Dochodziło do kradzieży, nagminnym zjawiskiem było szukanie resztek żywności w śmietnikach.

„Codziennie o szarym świcie letniego poranka stąpają po ostrym żwirze Birkenau tysiące czerwonych z zimna nóg, przekraczają bramę w rytmie orkiestry i minąwszy drogę krematoryjną zatapiają się w trawy pokryte rosą”[39]. Wydawać by się mogło, że ten poetycki popis nie może być opisem Birkenau. A jednak tak jest. Pisząc o więźniarkach obozów koncentracyjnych nie można posiłkować się jedynie literaturą naukową. Ważne w tym wypadku są wspomnienia samych więźniów, które dobitniej wyrażają i oddają to, co działo się za kolczastym drutem. Takimi właśnie wspomnieniami są „Dymy nad Birkenau” Seweryny Szmaglewskiej, która sama była więźniarką tego obozu.

Birkenau u Szmaglewskiej

Szmaglewska w bogaty, a zarazem bardzo prosty sposób ukazuje rzeczywistość Birkenau. Tego Birkenau, w którym przebywały kobiety. Autorka mówi o transportach, pracy, chorobach. Mówi o śmierci. Obóz posiadał szpital, ale kobiety naprawdę chore nie szły tam z radości, że wreszcie odpoczną. Przed pojawieniem się w szpitalu obozowym każda chora najpierw przechodziła oględziny. Jeżeli uznano, że zapadła na chorobę zakaźną nie było dla niej ratunku. Zostawała uśmiercona jednym zastrzykiem.

W obozie były także inne chore – na świerzb, na czerwonkę, były kobiety w ciąży. Te ostatnie wiedziały, że nigdy nie będzie im dane zobaczyć swojego dziecka. Taka była rzeczywistość  obozów.  Kobiety w ciąży nigdy nie doczekiwały zobaczenia swoich dzieci. Dzieci te od razu były zabierane matkom i wywożone z obozów, gdzie je uśmiercano. Często także wobec kobiet w ciąży stosowano wszelkiego rodzaju maltretowanie i bicie. Tak na przykład, związywano niektórym nogi w czasie, kiedy nadchodziła chwila porodu. Kobiety takie umierały, nie mogąc urodzić. Umierało także dziecko, które nie mogło wyjść na świat.

Choroby

„(…) Należy wchodzić nago przed drzwi baraku, gdzie stoi SS-man w zielonym mundurze (podobno lekarz) i przygląda się z daleka  każdej chorej. Wszystkie one mają już tyfus plamisty (…). Kobietom, które nie mają czerwonych plam na ciele, stawia SS-man szybką diagnozę: Grippe. (…) Te pójdą na blok dwudziesty czwarty”[40]. Chore na grypę z pewnością miały o wiele większą szansę na przeżycie. Tego szczęścia jednak nie miały kobiety, które zachorowały na tyfus plamisty.

Diagnozą była choroba zakaźna, a to oznaczało wyrok. Wprawdzie Birkenau było obozem zagłady i jego głównym celem było wyniszczenie ludności, to każda choroba zakaźna niosła za sobą śmierć niezaplanowaną. To z kolei oznaczało, że jeżeli w baraku jest ktoś zakażony, to z pewnością zakazi także innych współwięźniów, a tym samym oni umrą. Takie rozprzestrzenianie się chorób skutkować by mogło, tym, że w pewnym momencie obóz nie miałby rąk do pracy.

Niedziela

Szmaglewska w „Dymach nad Birkenau” mówi o niedzieli. W niedzielę mniej się pracowało, tego dnia można było się umyć, posprzątać. Ten właśnie dzień, jak wspomina Szmaglewska, „(…) jest przymusowo poświęcony takim zajęciom jak odwszenie, sprzątanie, karne roboty. (…) O niedzieli marzy się przez cały tydzień (…)”[41]. Jak widać na przykładzie Birkenau, a także obozu Stutthof, niedziela była dniem innym niż wszystkie – świątecznym. Wprawdzie praca nie ustawała, ale była krótsza, kobiety więcej czasu mogły poświęcić samym sobie, rozmowom.

„(…) po przyjrzeniu się wielu o wielu można coś powiedzieć na podstawie zewnętrznej obserwacji. Każda z nich jest kobietą inną, wiele jest niepospolitych, wybitnych nawet. Jedne wyróżniają się urodą mimo spalonej skóry i obciętych włosów, inne pogodą postępowania (…)”[42] – tak Szmaglewska opisuje w „Dymach nad Birkenau” kobiety, które do obozów wchodziły. Były różnej narodowości, różnego wyznania, różnego charakteru. Obóz nie był tylko miejscem odosobnienia dla chorych, brzydkich i nie mających się w co ubrać – obóz był dla każdego.

Alegri

Seweryna Szmaglewska bardzo wyraźnie nakreśla postać Alegri, piętnastoletniej Greczynki o niespotykanej urodzie. Dziewczyna nie mogła porozumieć się z funkcyjnymi[43], gdyż nie mówiły one po grecku, a i ona nie mówiła w innym języku oprócz greckiego. Alegri miała talent, z którym się nie ukrywała, a mianowicie pięknie śpiewała. Poproszona przez funkcyjne, zrozumiała, że chcą, aby śpiewała. W ten sposób młoda Alegri stała się symbolem piękna w szarym obozie. Piękna nie tylko fizycznego, ale także piękna duchowego. Jednak to, że potrafiła pięknie śpiewać nie uchroniło ją przed śmiercią. Zginęła w krematorium tak, jak wiele innych  kobiet tego obozu.

Eksperymenty medyczne

„Często Kramer w towarzystwie Lagerfürera[44] Hösslera wchodzi do baraku dezynfekcyjnego, zasiada na ławce i ogląda kąpiący się tłum kobiet. Gdy uwagę jego zwróci jakaś postać zdrowa i piękna, przywołuje, wypytuje o zawód, umiejętność, wiek, znajomość języków, zapisuje sobie numer”[45]. Tak jak w innych obozach, także w Birkenau kobiety były oglądane przez zarządzających obozem podczas kąpieli. A co z tymi, które są wspomniane w powyższym cytacie?

Można powiedzieć, że niektóre z nich miały trochę więcej szczęścia niż pozostałe. Uroda sprawiła, że przypadły do gustu zarządzającym i dzięki temu trafiały do orkiestry obozowej. Inne z kolei przeznaczono do badań i oświadczeń medycznych. Były to szczególnie kobiety-bliźniaczki[46]. Jednym wstrzykiwano zastrzyk z czymś, co powodowało choroby, na innych dokonywano operacji ginekologicznych. Każda z nich wiedziała, że na takie eksperymenty została „wybrana” i każda z nich mogła wybrać: zastrzyk lub operację.

Helena Płotnicka

Pisząc o więźniarkach obozów koncentracyjnych chciałabym też wspomnieć o jednej z imienia i z nazwiska. Mowa tu o Helenie Płotnickiej[47]. Autor tekstu „W pobliżu Oświęcimia” –  Wojciecha Jekiełka – „Żmija był organizatorem, a  zarazem  kierownikiem Batalionów Chłopskich. On wraz z kilkoma innymi kolegami i koleżankami pomagali więźniom obozu w Oświęcimiu, w pobliżu którego mieszkali.

„Aresztowanie Płotnickiej – jak zostało to później ustalone – nastąpiło wskutek wydania jej nazwiska obserwującym esesmanom przez jednego z pracowników żwirowni w dniu, w którym obydwie z Zosią Zdrowak podkładały żywność w ogrodnictwie”[48]. Wraz z Płotnicką aresztowano jej dziecko. Helenę osadzono w obozie w Oświęcimiu, gdzie nie podawano jej pożywienia.

Później nastąpiło śledztwo, podczas którego do niczego się nie przyznawała, nikogo nie wydała, nie powiedziała ani słowa, które w jakikolwiek sposób obarczyłoby kolegów z Batalionów Chłopskich. Płotnicka była czuła na cierpienie innych nawet w obozie, gdzie starała się zorganizować pomoc i pocieszyć innych[49]. Zmarła jako więzień numer 68469 na tyfus plamisty.

Życie codzienne więźniarek obozów. Podsumowanie

Obozy koncentracyjne zostały stworzone po to, aby wyniszczyć element społeczeństwa niearyjski[50], a przede wszystkim nieutożsamiający się z polityką Adolfa Hitlera. Polityka ta była głównie nastawiona na likwidację Żydów, pozyskanie siły roboczej, która jeszcze bardziej napędziłaby gospodarkę Niemiec, a te tym samym stałyby się mocarstwem, któremu już nikt nie odważył by się sprzeciwić[51].

Wojna nie oszczędziła nikogo. Śmierć zabierała ze sobą matki, żony, ojców, dziadków, starszych, dzieci, niedołężnych, wybitnie zdolnych. Jednak największe żniwo śmierci zbierały obozy koncentracyjne. To właśnie w murach krematoriów ginęło najwięcej ludzkich istnień, także choroby zakaźne nie omijały więźniów.

Obozy przyjmowały nie tylko mężczyzn, ale też kobiety. Ich dola wcale nie była lżejsza ze względu na płeć. Pracowały tak samo ciężko, a czasami nawet ciężej niż mężczyźni. Wystawiane były na szykany, bicie, maltretowanie. Duża część z nich była wysyłana do domów publicznych, gdzie spełniały zachcianki zarządzających obozem.

Zarząd kobiet

W obozach kobiecych zarząd nad nimi często sprawowały kobiety. Te jeszcze bardziej dawały się wychudzonym, przepracowanym i głodnym kobietom we znaki. Warto w tym miejscu przytoczyć „sukę” z Buchenwaldu, czyli Ilse Koch[52]. Była ona dozorczynią obozu w Buchenwaldzie[53] w wyszukany sposób znęcała się nad więźniami. Jednym z takich sposobów było wycinanie interesujących tatuaży więźniom. Z nich nakazywała tworzenie okładek do książek lub innych elementów wystroju, na przykład wnętrz.

Obozy na pewno pozostawiły ślad w psychice każdej z kobiet, która z niego wyszła. Ale to właśnie dzięki takim kobietom możemy się dowiedzieć jak było naprawdę i jak rzeczywiście wyglądał los kobiet. Wśród kobiet, które przeżyły obóz koncentracyjny jest między innymi wspomniana wyżej Seweryna Szmaglewska. W swoich „Dymach nad Birkenau” opisuje w bardzo prostu sposób to, co działo się w Birkenau. Nie pomija szczegółów, co sprawia, że czytelnik może naprawdę zobaczyć przez jaką gehennę przechodziły tam kobiety.

Piekło eksperymentów

W najgorszej sytuacji były te z więźniarek, które trafiały na doświadczenia medyczne. Najtrudniejsze do przejścia były doświadczenia ginekologiczne, gdzie kobietom wycinano kawałki jajników, macicy. Także niewiele szczęścia miały bliźniaczki, które były idealnym materiałem genetycznym do doświadczeń. Śmierć związana z badaniami doświadczalnymi czekała każdą kobietę, którą te doświadczenia dotknęły.

Jak pokazują przedstawione przykłady kobiety nie miały lekko. Poniżane i stopniowo wyniszczane. Niektóre z nich nie zaznały nawet ciepła rodzinnego, drugie z kolei od ogniska domowego zostały wydarte siłą. Los kobiety w obozie był przesądzony: albo zatraci wartości człowieczeństwa i przeżyje, albo czeka ją niechybna śmierć spowodowana niedożywieniem, chorobą zakaźną lub wycieńczeniem.

Obozy koncentracyjne pochłonęły miliony ludzkich istnień

Wydawać by się mogło, że ze względu na swą płeć i pozycję w społeczeństwie kobiety będę miały choć trochę lżej w obozach koncentracyjnych, lub że te wcale nie są przeznaczone dla nich. Wśród więźniarek znajdowały się nie tylko Żydówki, ale też Polki, Greczynki, Jugosłowianki, Francuski, Hiszpanki i kobiety wielu innych narodowości. Znajdowały się nie tylko uczestniczki ruchu oporu, ale też te, które niczym nie zawiniły, a znalazły się po prostu w złym miejscu i o złej porze.

Obozy koncentracyjne pochłonęły miliony ludzkich istnień. Istnień, wśród których były dzieci, kobiety, starcy. System polityczny ówczesnej III Rzeszy za główny cel stawiał sobie wyniszczenie Żydów i podkreślenie wartości aryjskich drzemiących w Niemcach, zniszczenie rodzin, wśród których krzewione były hasła wolności sprzeczne z ideologią, zrujnowanie Kościoła katolickiego i księży, którzy nawoływali do walki o swoje prawa i poszanowanie życia.

Karolina Charchowska

Bibliografia:

Brzosko-Mędryk Danuta, Kąpiel, w: Majdanek. Obóz koncentracyjny, pod red. Czesława Rajcy i Anny Wiśniewskiej, Lublin 1984.

Ciechanowski Konrad, Geneza obozu Stutthof – obozy internowania na Pomorzu Gdańskim od września 1939 do marca 1945 roku, w: Stutthof. Hitlerowski obóz koncentracyjny, pod red. Wandy Michalak, Elżbiety Szafrańskiej, Warszawa 1988.

Dunin-Wąsowicz Krzysztof, Stutthof, Warszawa 1981.

Gerwarth Robert, Kat Hitlera. Biografia Reinharda Heydricha, tłum. A. Wojtasik, Kraków 2013.

Gliński Mirosław, Organizacja i struktura obozu Stutthof, w: Stutthof. Hitlerowski obóz koncentracyjny, pod red. Wandy Michalak, Elżbiety Szafrańskiej, Warszawa 1988.

Grabowska Janina, Martyrologia kobiet i dzieci, w: Stutthof. Hitlerowski obóz koncentracyjny,
pod red. Wandy Michalak, Elżbiety Szafrańskiej, Warszawa 1988.

Hamšik Dušan, Drugi człowiek Trzeciej Rzeszy, przeł. U. Janus, Warszawa 1991.

Jäckel Eberhard, Hitlera pogląd na świat, przeł. A. D. Tauszyńska, przedm. F. Ryszka, Warszawa 1973.

Jaskulski Filip, Historia pięciu nadzorczyń obozu koncentracyjnego w Stutthof, www.historia.org.pl.

Jaźwiec Jan, Portret łączniczki. Opowieść o Helenie Płotnickiej, Warszawa 1973.

Jekiełek – „Żmija” Wojciech, W pobliżu Oświęcimia, Warszawa 1963.

Kisielewska Zuzanna, Bicze Hitlera, www.historia.focus.pl.

Kor Mozes Eva, Buccierieri Rojany Lisa, Przetrwałam. Życie ofiary Josefa Mengele,przeł. T. Komłosz, Warszawa 2014.

Kurcyuszowa Helena, Transport chorych, w: Majdanek. Obóz koncentracyjny, pod red. Czesława Rajcy i Anny Wiśniewskiej, Lublin 1984.

Longerich Peter, Himmler: buchalter śmierci, przeł. S. Szymański, J. Skowroński, Warszawa 2014.

Lundholm Anja, Wrota piekieł. Ravensbrück, tłum. E. Czerwiakowska, Warszawa 2014.

Majdanek. Obóz koncentracyjny, pod red. Czesława Rajcy i Anny Wiśniewskiej, Lublin 1984.

Mazower Ida, Egzekucja 3 listopada 1943r., w: Majdanek. Obóz koncentracyjny, pod red. Czesława Rajcy i Anny Wiśniewskiej, Lublin 1984.

Musioł Teodor, Dachau 1933 – 1945, Katowice 1968.

Ostrowska Joanna, Gniewałam się na Pana Boga, „Polityka” 2011, nr 19.

Pawłowska Zofia, Apel, w: Majdanek. Obóz koncentracyjny, pod red. Czesława Rajcy i Anny Wiśniewskiej, Lublin 1984.

Półtawska Wanda, I boję się snów…, Częstochowa 2009.

Rybicki Paweł, Wściekłe suki z SS. Piękne i zabójcze, www.pardon.pl.

Słownik encyklopedyczny. HISTORIA, pod red. Marka Czaplińskiego, Wrocław 2001.

Spitz Vivien, Doktorzy z piekła rodem. Przerażające świadectwo nazistowskich eksperymentów na ludziach, tłum. J. S. Zaus, Zakrzewo 2009.

Sterkowicz Stanisław, Kobiecy Obóz Koncentracyjny Ravensbrück, Włocławek 2006.

Sterkowicz Stanisław, Zbrodnicze eksperymenty medyczne w obozach koncentracyjnych Trzeciej Rzeszy, Warszawa 1981.

Stutthof. Hitlerowski obóz koncentracyjny, pod red. Wandy Michalak, Elżbiety Szafrańskiej, Warszawa 1988.

Szmaglewska Seweryna, Dymy nad Birkenau, Warszawa 1978.

Withlock Flint, Bestie z Buchenwaldu. Karl i Ilse Kochowie – najgłośniejszy proces
o zbrodnie wojenne XX wieku, 
tłum. M. Fafiński, Warszawa 2014.

Przypisy:

[1] Obozy koncentracyjne w: Słownik encyklopedyczny. Historia, pod red. M. Czaplińskiego, Wrocław 2001,
s. 325.

[2] Zob. między innymi: F. Jaskulski, Historia pięciu nadzorczyń obozu koncentracyjnego w Stutthof, http://historia.org.pl/2013/12/09/historia-pieciu-nadzorczyn-obozu-koncentracyjnego-w-stutthof/
[dostęp: 9 IV 2017];
P. Rybicki, Wściekłe suki z SS. Piękne i zabójcze, http://www.pardon.pl/artykul/10234/wsciekle_suki_z_ss_piekne_i_zabojcze/5 [dostęp: 9 IV 2017];
Z. Kisielewska, Bicze Hitlera, http://historia.focus.pl/wojny/bicze-hitlera-538 [dostęp: 9IV 2017].

[3] Bliski współpracownik Adolfa Hitlera, od 1943 roku Minister Spraw Wewnętrznych III Rzeszy; Komisarz Rzeszy do Spraw Umacniania Niemieckości. Zob.: D. Hamšik, Drugi człowiek Trzeciej Rzeszy,
Warszawa 1991
oraz P. Longerich, Himmler: buchalter śmierci, Warszawa 2014.

[4] T. Musioł, Dachau 1933 – 1945, Katowice 1968, s. 27

[5] Jeden z głównych współodpowiedzialnych za Holocaust; szef  nazistowskiej Służby Bezpieczeństwa,
a następnie Gestapo. Zob.: R. Gerwarth, Kat Hitlera. Biografia Reinhard Heydricha, Kraków 2013.

[6] Niemiecki obóz koncentracyjny istniejący w latach 1936 – 1945 na dzisiejszym terenie Oranienburga.

[7] Obóz zagłady Auschwitz-Birkenau funkcjonujący w latach 1940 – 1945.

[8] T. Musioł, tamże, s. 31.

[9] Teodor Musioł wymienia w swojej pracy jeszcze dwie inne kategorie obozów. Oprócz kategorii I,
do której należało Dachau, i w której znajdowali się więźniowie z perspektywą poprawy, wyróżnia jeszcze kategorię II i III. Do kategorii II obozów należały: Neuengamme, Oświęcim II, Buchenwald.
Tam znajdowali się więźniowie obciążeni ciężkimi podejrzeniami, ale nadal nadający się do poprawy. Natomiast obozy III kategorii przeznaczone były dla więźniów karanych sądownie, obarczonych ciężkimi przewinieniami i aspołecznych. Obozem takiej kategorii był Mauthausen.

[10] Eksperymenty medyczne przeprowadzano praktycznie w każdym z niemieckich obozów.
Zob. m. in.: V. Spitz, Doktorzy z piekła rodem. Przerażające świadectwo nazistowskich eksperymentów
na ludziach, 
Zakrzewo 2009; S. Sterkowicz, Zbrodnicze eksperymenty medyczne w obozach koncentracyjnych Trzeciej Rzeszy, Warszawa 1981.

[11] T. Musioł, tamże, s. 43.

[12] Tamże, s. 83.

[13] Niemiecki kobiecy obóz koncentracyjny znajdujący się na terenie Niemiec, funkcjonujący w latach 1939 – 1945. Zob.: S. Sterkowicz, Kobiecy Obóz Koncentracyjny Ravensbrück, Włocławek 2006,
A. Lundholm, Wrota piekieł. Ravensbrück, Warszawa 2014.

[14] T. Musioł, tamże, s. 86 oraz V. Spitz, tamże, s. 116 – 120.

[15] T. Musioł, tamże, s. 87.

[16] Zob.: J. Ostrowska, Gniewałam się na Pana Boga, „Polityka” 2011, nr  19.

[17] Szeroko na temat ruchów oporu w Ravensbrück i różnych ich odmianach opowiada Wanda Półtawska w autorskiej książce opowiadającej losy jej i innych więźniarek tego obozu.
Zob.: W. Półtawska, I boję się snów…, Częstochowa 2009.

[18] T. Musioł, tamże, s. 159.

[19] Tamże.

[20] K. Ciechanowski, Geneza obozu Stutthof – obozy internowania na Pomorzu Gdańskim od września 1939 do marca 1940 roku w: Stutthof. Hitlerowski obóz koncentracyjny, pod red. W. Michalak,
E. Szafrańska, Warszawa 1988, s. 49.

[21] K. Dunin-Wąsowicz, Stutthof, Warszawa 1981, s. 12.

[22] W pracy Stutthof. Hitlerowski obóz koncentracyjny autor artykułu Organizacja i struktura obozu Stutthof  – Mirosław Gliński, opowiada dzieje obozu, jednak wspomina także o przekształceniach obozów przesiedleńczych w Toruniu czy Potulicach w stałe obozy przejściowe dla Polaków,
którzy zostali wysiedleni z terenów Pomorza. Do tego typu obozów dołączył także obóz w Smukale.

[23] K. Dunin – Wąsowicz, tamże, s. 38.

[24] W pracy Stutthof. Hitlerowski obóz koncentracyjny początki istnienia obozu kobiecego Janina Grabowska ustala na czerwiec 1940 roku.

[25] K. Dunin-Wąsowicz, tamże, s. 45.

[26] Tamże, s. 46.

[27] J. Grabowska, Martyrologia kobiet i dzieci w: Stutthof. Hitlerowski obóz koncentracyjny,
Warszawa 1988, s. 132.

[28] Tamże, s. 133.

[29] Tamże, s. 134.

[30] Tamże, s. 136.

[31] Kara „bunkra” – kobiety zamykano w małej celi  (2 cele z zakratowanymi oknami + 2 cele całkowicie zaciemnione), gdzie żyły o chlebie i wodzie od 2 do 10 dni. (wg J. Grabowska, Martyrologia kobiet
i dzieci, 
s. 137).

[32] Tamże, s. 140.

[33] Majdanek. Obóz koncentracyjny, pod red. Cz. Rajcy, A. Wiśniewskiej, Lublin 1986, s. 5.

[34] Tamże, s. 8.

[35] D. Brzosko-Medryk, Kąpiel w: Majdanek. Obóz koncentracyjny [dalej: Majdanek], pod red. Cz. Rajcy,
A. Wiśniewskiej, Lublin 1986, s. 29.

[36] Z. Pawłowska, Apel, w: Majdanek, s. 31.

[37] H. Kurcyuszowa, Transport chorych w: Majdanek, s. 38.

[38] I. Mazower, Egzekucja 3 listopada 1943 r. w: Majdanek, s. 41.

[39] S. Szmaglewska, Dymy nad Birkenau, Warszawa 1982, s. 184.

[40] Tamże, s. 43.

[41] Tamże, s. 126.

[42] Tamże, s. 189.

[43] Więźniarki, które pełniły określone funkcje w obozie.
Zob. szerzej: http://www.majdanek.com.pl/slowniczek/ak.html#funkcyjny [dostęp: 10 IV 2017].

[44] Kierownik obozu.

[45] S. Szmaglewska, tamże, s. 259.

[46] O podobnych zabiegach, ale w obozie Auschwitz – Birkenau opowiada Eva Mozes Kor.
Zob.: E. Mozes Kor, L. Rojany Buccieri, Przetrwałam. Życie ofiary Josefa Mengele, przeł. T. Komłosz, Warszawa 2017, s. 65 – 83.

[47] Jedna z głównych konspiratorek w obozie Auschwitz – Birkenau. Biografia Płotnickiej w J. Jaźwiec, Portret łączniczki. Opowieść o Helenie Płotnickiej, Warszawa 1973.

[48] W. Jekiełek – „Żmija”, W pobliżu Oświęcimia, Warszawa 1963,s. 267.

[49] Tamże, s. 271.

[50] Wszystkie wytyczne dotyczące polityki narodowej i „aryjskości” społeczeństwa niemieckiego zawarł Hitler w Mein Kampf.

[51] Warto odnieść się do pozycji autorstwa Eberharda Jäckla, w której autor analizuje najważniejsze postulaty Mein Kampf i konfrontuje je z działaniami Adolfa Hitlera. Zob. E. Jäckel, Hitlera pogląd
na świat, 
przeł. A. D. Tauszyńska, przedm. F. Ryszka, Warszawa 1973.

[52] O Ilse Koch w F. Withlock, Bestie z Buchenwaldu. Karl i Ilse Kochowie – najgłośniejszy proces
o zbrodnie wojenne XX wieku, 
tłum. M. Fafiński, Zakrzewo 2014.

[53] Niemiecki obóz koncentracyjny założony na terenie Turyngii. Funkcjonował w latach 1937 – 1945.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*