Tego dnia 1825 roku w wieku 33 lat został rozstrzelany portorykański pirat Roberto Cofresí
Słońce 29 marca 1825 roku nie zdążyło jeszcze w pełni oświetlić Portoryko, a na wybrzeżach wyspy zaczęły się zbierać chmurzy burzowe. Tego dnia, na oczach tłumu, życie zakończył jeden z ostatnich wielkich piratów Karaibów – Roberto Cofresí. Jego historia to pełna dramatyzmu opowieść o charyzmie, zdradzie i brutalnych bitwach, które wpisały go w legendy mórz. Zanim jednak zakończył swoje życie w okrutny sposób, Cofresí stał się symbolem morskiej wolności i buntu.
Skąd pochodził Roberto Cofresí?
Niektórzy historycy uważali, że Roberto Cofresí mógł mieć żydowskie korzenie. Hipoteza ta, opierała się na nazwisku Kupferstein, które mogło zostać przyjęte przez jego rodzinę w XVIII wieku. Późniejsze badania wykazały jednak, że prawdziwa forma nazwiska to Kupferschein.
Jego przodek, Cristoforo Kupferschein, pochodzący z Pragi, otrzymał herb od cesarza Ferdynanda I Habsburga w 1549 roku i osiedlił się w Triest. Jego syn, Felice, został w 1620 roku uznany za szlachcica jako Edler von Kupferschein. Rodzina szybko zdobyła pozycję, bogactwo i powiązania w lokalnej arystokracji.
Dziadek Cofresíego, Giovanni Giuseppe Stanislao de Kupferschein, piastował stanowiska w policji, wojsku i administracji. Jego syn, Francesco Giuseppe Fortunato von Kupferschein, w wieku 19 lat wyjechał do Frankfurtu, gdzie nawiązał znajomości, m.in. z Johannem Wolfgangiem von Goethe.
Po powrocie do Triestu popadł w kłopoty – w 1778 roku zabił Josephusa Steffaniego, co zmusiło go do ucieczki do Hiszpanii. Ostatecznie osiedlił się w Cabo Rojo w Portoryko, gdzie przyjęto go do lokalnej arystokracji jako Don Francisco José Cofresí. Ożenił się z Maríą Germaną Ramírez de Arellano y Segarra, pochodzącą z rodu związanego z królewskimi dynastiami Jimena i Królestwa Aragonii.
Dzieciństwo i młodość
Roberto Cofresí urodził się w Cabo Rojo jako najmłodszy z czwórki dzieci. Jego matka zmarła, gdy miał cztery lata, a opiekę nad nim przejęła ciotka. Jako potomek szlachty otrzymał staranne wykształcenie, prawdopodobnie pod okiem prywatnych nauczycieli. Znał zapewne niderlandzki i włoski.
Po śmierci ojca w 1814 roku, w wieku 21 lat, Cofresí znalazł się w trudnej sytuacji finansowej. Trzy miesiące później ożenił się z Juaną Creitoff, pochodzącą z holenderskiej rodziny osiadłej w Cabo Rojo. Zamieszkali w domu zakupionym przez jej ojca, który niestety wkrótce spłonął, wpędzając ich w długi. Małżeństwo zmagało się z tragediami – ich dwaj synowie zmarli niedługo po narodzinach.
Cofresí zarabiał na życie jako marynarz. W 1818 roku zapłacił minimalne podatki, co wskazuje na jego biedę. Prawdopodobnie pracował w zagrodach rybackich w zatoce Boquerón, należących do Cristóbala Pabóna Dávili. Jego kontakty z lokalnymi urzędnikami mogły mu zapewniać pewną ochronę. W 1819 roku był już zarejestrowany jako marynarz na statku Ramona, transportując towary między portami. Czasami towarzyszył też braciom, którzy pływali na statku Avispa.
Droga do przestępczości
Początek XIX wieku to burzliwy okres dla Portoryko. Po Królewskim Dekrecie Łask z 1815 roku do wyspy zaczęli napływać cudzoziemcy, co pogorszyło sytuację ekonomiczną miejscowej ludności. Kryzys i brak perspektyw popchnęły wielu do przestępczości. Cofresí dołączył do gangu, który kradł bydło i plony. Działał głównie w San Germán, a jego współpracownikami byli m.in. Juan Geraldo Bey, Juan de los Reyes, José Cartagena i Francisco Ramos.
W 1820 roku sytuację pogorszył huragan, który zniszczył zbiory i wywołał falę przestępczości. Nowy gubernator, Gonzalo Aróstegui Herrera, nakazał aresztowania przestępców. W listopadzie grupa z Cabo Rojo dokonała napadu w Yauco, a podejrzenia padły na Cofresíego. Oburzenie społeczne skłoniło władze do podjęcia stanowczych kroków – nowy burmistrz, Juan Evangelista Ramírez de Arellano, miał zwalczać przestępczość, ale jego możliwości były ograniczone.
W lipcu 1821 roku władze schwytali Cofresíego i jego ludzi. W San Germán stanęli przed sądem, gdzie udowodniono ich powiązania z wieloma przestępstwami. W sierpniu, gdy Cofresí przebywał w więzieniu, jego żona urodziła ich jedyną córkę, Bernardinę.
Tak rozpoczął się jeden z najgłośniejszych rozdziałów w historii piractwa na Karaibach.
Roberto Cofresí, ostatni pirat Indii Zachodnich
Roberto Cofresí, nazywany ostatnim wielkim piratem Karaibów, budował swoją legendę na przełomie lat 1822-1823. Prawdopodobnie zaczynał jako członek załogi korsarskiego statku El Scipión, dowodzonego przez José Ramóna Torresa. Statek ten stosował podstępne metody, m.in. wywieszanie fałszywych flag, co pozwalało mu zwodzić inne jednostki. Cofresí zdobywał w tym czasie cenne umiejętności, które wkrótce uczyniły go postrachem Karaibów.
Jego piracka kariera nabrała tempa po upadku El Scipión, gdy brak możliwości zarobku jako korsarz zmusił go do działań na własną rękę. W przeciwieństwie do swoich poprzedników nie wprowadził formalnego kodeksu pirackiego, a jego charyzma i zuchwałość sprawiały, że załoga lojalnie za nim podążała. W ciągu kilku lat splądrował dziesiątki statków, w tym amerykański szkuner John i brygantynę William Henry. Podczas abordażu rzadko zostawiał ocalałych, chyba że zdecydowali się do niego dołączyć.
Współpracował z przemytnikami, takimi jak Juan Bautista Buyé, a jego bracia pomagali mu ukrywać łupy. Uważany przez niektórych za karaibskiego Robin Hooda, dzielił się zdobyczami z rodziną i lokalnymi handlarzami. Organizował czarne rynki, gdzie towary sprzedawano bez pośrednictwa oficjalnych kupców.
Jego baza na wyspie Mona, od dawna kojarzona z piractwem, stała się kluczowym punktem wypadowym. Uważano, że operował też z wyspy Saona, gdzie odpoczywała jego załoga. Gdy hiszpańska marynarka zbliżała się do jego statku, polecił go zatopić, a wraz z załogą uciekł w skiffach do bagien, pozostawiając łupy na dnie morza.
Pod koniec 1823 roku rząd hiszpański i amerykański uznały Cofresíego za kluczowego wroga. Amerykańska Eskadra Indii Zachodnich pod dowództwem Davida Portera otrzymała rozkaz schwytania go. Pirat wciąż unikał pościgu, korzystając z rozbudowanej siatki informatorów na lądzie.
W jednym z epizodów, gdy przechwycił statek, na pokładzie znalazł się piętnastoletni Pedro Gerónimo Goyco. Cofresí rozpoznał jego nazwisko i odesłał chłopca na brzeg, wiedząc, że jego ojciec był znajomym rodziny. Goyco później stał się znanym abolicjonistą.
Jego sukcesy, osiągnięte w czasach, gdy piractwo było już niemal wytępione, czynią go wyjątkową postacią w historii Karaibów. Ostatecznie został schwytany, ale jego legenda żyje do dziś, inspirując opowieści o piratach i ich tajemniczych skarbach.
Międzynarodowa obława na Cofresí
Działalność Roberta Cofresí powodowała destabilizację gospodarczą regionu. Podczas abordażu hiszpańskich statków unikał atakowania swoich rodaków, skupiając się głównie na imigrantach przybyłych na mocy dekretu z 1815 roku. Tymczasem Hiszpania, osłabiona utratą kolonii, zmagała się z kryzysem gospodarczym w Portoryko i Kubie, co doprowadziło do likwidacji listów markowych. Bezrobotni marynarze zwracali się ku piractwu, a ataki na obce statki budziły napięcia międzynarodowe.
Sytuacja stała się priorytetem dla gubernatora Portoryko, generała Miguela Luciana de la Torre y Pando (1822–1837), który w grudniu 1823 roku wezwał inne kraje do interwencji. Wielka Kolumbia wysłała dwie korwety pod dowództwem Renato Beluche’a, a Wielka Brytania skierowała HMS Scout.
23 stycznia 1824 roku de la Torre wprowadził nowe regulacje: piraci mieli być sądzeni przez trybunał wojskowy i traktowani jako wrodzy bojownicy. Rozpoczęto intensywne pościgi, oferując nagrody za schwytanie przestępców.
Na rozkaz Samuela L. Southarda, Sekretarza Marynarki USA, komandor David Porter skierował okręty do cieśniny Mona. W lutym 1824 roku USS Spark przeprowadził rekonesans na Mona, odkrywając opuszczoną bazę piracką, którą natychmiast zniszczono. Nie przeszkodziło to Cofresí, który szybko wznowił działalność.
12 lutego 1824 roku Renato Beluche poinformował o atakach na dwa statki handlowe: Boniton, przewożący kakao, oraz Bonne Sophie z ładunkiem suchych towarów. Ich załogi zostały pobite i uwięzione, a statki splądrowane. Cofresí, dowodzący małym szkunerem, uniknął pojmania, kierując się ku Pedernales, gdzie lokalni urzędnicy ułatwiali mu dystrybucję łupów.
Wpływy Cofresí sięgały również lądu – rodzina Ramírez de Arellano współpracowała z piratami, przemycając zdobyte towary do Mayagüez, Hormigueros i San Germán. Po powrocie do Kolumbii Beluche publicznie skrytykował sytuację, co spotkało się z ostrą reakcją La Gaceta de Puerto Rico, która oskarżyła go o współpracę z piratami.
16 lutego 1824 roku de la Torre podjął decyzję o bardziej zdecydowanym pościgu za piratami. W marcu nakazał przeszukać szkuner Caballo Blanco, który był używany do ataków na statki takie jak Boniton i Bonne Sophie.
W prywatnej korespondencji z dowódcą wojskowym Mayagüez, José Rivasem, prosił go o znalezienie zaufanej osoby, która zajęłaby się schwytaniem tak zwanego Cofresina. Opisał go jako jednego ze złych, których ściga i przyznał, że pirat cieszył się ochroną władz w Cabo Rojo. Mimo kilku prób odnalezienia Cofresíego w jego domu, nie udało się go ująć, a lokalne władze, takie jak burmistrzowie, nie współpracowały skutecznie.
W odpowiedzi na rosnące zagrożenie, 22 marca 1824 roku gubernator Martyniki François-Xavier Donzelot wyraził zaniepokojenie wpływem piractwa na handel morski, co skłoniło Francję do zorganizowania patroli na wodach Portoryko. Misję przejął dowódca Mallet, który mimo nieudanej próby schwytania piratów, kontynuował operacje. Rivas wyznaczył Joaquína Arroya do monitorowania działań w okolicach domu Cofresíego.
W kwietniu 1824 roku, burmistrz Rincón, Pedro García, zezwolił na sprzedaż statku Juana Bautisty de Salasa piratowi Ramírezowi, który szybko odsprzedał go Cofresíemu. Wkrótce wybuchł skandal, a śledztwo prowadzone przez prokuratora José Madrazo zakończyło się aresztowaniem kilku osób, w tym Bautisty i Garcíi, a także członków rodziny Ramírez de Arellano.
Mimo kilku prób rewizji w Cabo Rojo i San Germán, poszukiwania Cofresíego nadal kończyły się niepowodzeniem. 23 maja 1824 roku, dowódca Mayagüez wysłał dwie ekspedycje do Pedernales, gdzie przypuszczano, że piraci przebywają. Jednak wyprawa zakończyła się niepowodzeniem, a piraci wymknęli się, uciekając na południe wyspy. 2 czerwca 1824 roku Cofresí i jego załoga zaatakowali posiadłości Francisco Antonio Ortiza i Jacinto Texidora, kradnąc bydło i żywność. Wkrótce potem, mimo prób obrony, piraci uciekli na zachód wyspy.
9 czerwca Cofresí przeprowadził atak na szkuner San José y Las Animas u wybrzeży Peñuelas. Pomimo próby ucieczki, piraci zabrali większość ładunku. Po tym ataku gubernator de la Torre kontynuował działania mające na celu schwytanie piratów, zlecając zniszczenie wszelkich statków lub kryjówek, które mogłyby wspierać Cofresíego w jego ucieczkach.
W lipcu 1824 roku po intensywnych poszukiwaniach, piraci zostali zlokalizowani w różnych miejscach Cabo Rojo i San Germán. Jednak Cofresí wciąż unikał aresztowania. 6 lipca José Cartagena, który stawiał opór, został zabity podczas próby aresztowania. Kolejne aresztowania dotyczyły współpracowników piratów, takich jak Gregorio del Rosario, Felipe Carnero, José Rodríguez oraz Sebastián Gallardo. Choć niektórzy zostali schwytani i osądzeni, Cofresí wciąż pozostawał na wolności.
José Rivas zorganizował wyprawę na Monę, jednak mimo zdobycia kilku jeńców, Cofresí ponownie wymknął się z rąk straży. W kolejnych dniach gubernator de la Torre kontynuował operacje, które miały na celu zniszczenie kryjówek i aresztowanie wszystkich powiązanych z piractwem. W tym okresie aresztowano kolejnych współpracowników Cofresíego, a niektórzy, jak Sebastián Gallardo, zostali osądzeni jako kolaboranci. Jednak pirat nadal uciekał, a jego losy pozostawały niepewne.
W wyniku tych działań, de la Torre i Rivas otrzymali wsparcie od lokalnych władz, a także zostały przeprowadzone szerokie operacje mające na celu zlikwidowanie pirackich sieci na wyspie.
Schwytanie Roberto Cofresí
Wiosną 1825 roku pirat Cofresí był poważnym zagrożeniem na Karaibach. Jego flotylla, której flagowym okrętem był slup Anne, stanowiła ostatnią większą siłę piracką w regionie. Wszystko zaczęło się, gdy dowódca flotylli, Low, przybył do Saint Thomas z informacją o porwaniu Anne.
Z tego powodu rozpoczęto pościg. 4 marca 1825 roku, po wydaniu zezwolenia, wyruszyły cztery statki, w tym San José y Las Animas, która szybko odnalazła Cofresí. Piraci zostali zaskoczeni atakiem, ale Cofresí nie poddał się bez walki. Po ciężkiej bitwie i stratach, Cofresí zmuszony był uciekać w głąb lądu.
Chociaż Cofresí był ranny, udało mu się unikać schwytania przez pewien czas. Dopiero w nocy, kiedy żołnierze Juan Cándido Garaj oraz dwóch milicjantów zauważyli pirata, ten został otoczony i ranny w trakcie ucieczki. Cofresí próbował walczyć, ale został ostatecznie obezwładniony.
Proces i skazanie
Po schwytaniu Cofresí i jego załoga zostali przetransportowani do więzienia w Guayama, a później do San Juan. Tam, mimo prób przekupienia Francisco Brenesa, burmistrza miasta, którzy oferował 4000 sztuk ósemek w zamian za wolność, piraci zostali osadzeni w Castillo San Felipe del Morro. Brenes jednak odmówił przyjęcia łapówki, co tylko pogłębiło tragiczny los Cofresí.
Cofresí został szybko postawiony przed sądem wojskowym. Proces odbył się błyskawicznie, co budziło zdziwienie, biorąc pod uwagę, że inne sprawy pirackie trwały miesiącami. Zgodnie z decyzją Miguela de la Torre, gubernatora Portoryko, Cofresí oskarżono o bycie korsarzem powstańczym. Cały proces odbył się bez możliwości obrony, a argumenty adwokatów były mocno ograniczone.
Wśród oskarżonych znajdowało się kilku innych piratów, którzy zostali zatrzymani wraz z Cofresí. Cofresí przyznał się do zdobycia wielu statków, w tym francuskiego slupa w Vieques czy amerykańskiego szkunera, z którego ukradł 800 sztuk ósemek. Jednak w trakcie procesu zapewniał, że nigdy nie zabił nikogo, chociaż w prywatnej rozmowie wyjawił, że odpowiedzialny był za śmierć niemal 400 osób, z wyjątkiem Portorykańczyków.
14 lipca 1825 roku w wyniku presji ze strony Stanów Zjednoczonych, które miały swoje interesy na Karaibach, piraci zostali skazani na egzekucję. Choć proces trwał tylko jeden dzień, José Madrazo, pełniący rolę sędziego i oskarżyciela, sprawił, że sprawiedliwość została szybko wymierzona. Piraci zostali straceni, a ich historia stała się częścią morskiego folkloru.
Śmierć i Dziedzictwo Roberto Cofresí
Rankiem 29 marca 1825 roku odbyła się publiczna egzekucja piratów, w tym Roberta Cofresíego, na oczach licznie zgromadzonego tłumu. Mimo że uznaje się San Felipe del Morro za tradycyjne miejsce egzekucji, Alejandro Tapia y Rivera sugerował, że miała ona miejsce w pobliżu Convento Dominico w Baluarte de Santo Domingo. Enrique Ramírez Brau opisał, że Cofresí odmówił zakrycia oczu przed śmiercią, a Richard Wheeler cytował jego ostatnie słowa: Zabiłem setki ludzi własnymi rękami i wiem, jak umierać. Ognia!.
Po egzekucji piraci zostali pochowani w pobliżu cmentarza Santa María Magdalena de Pazzi, a ich groby znajdowały się poza cmentarzem katolickim, ponieważ zostali uznani za przestępców. Choć miano Cofresíego “pirackiego władcy” było rozpowszechniane przez hiszpańskie władze, jego życie stało się również tematem legend. Jako postać niejednoznaczna, budził skrajne emocje: od przedstawiania go jako bohatera walczącego z korupcją i pomagającego biednym, po opowieści o jego brutalności i nadprzyrodzonych mocach.
Rodzina Roberto Cofresí nie odziedziczyła wielkiego majątku po jego śmierci, gdyż pirat roztrwonił swój skarb. Jego najbliżsi byli obciążeni długami związanymi z procesem, a siostra Juana Creitoff zmarła w 1826 roku w trudnej sytuacji finansowej.
Po jej śmierci, jej córka, Bernardina, wyszła za mąż za Estanislao Asencio Velázqueza, wenezuelskiego imigranta, kontynuując linię rodzinną Cofresí w Cabo Rojo. Bernardina miała siedmioro dzieci, a jednym z jej potomków była Ana G. Méndez, znana z inicjatyw na polu edukacyjnym, która założyła Puerto Rico High School of Commerce, a później przemieniła ją w Ana G. Méndez University System.
Po śmierci Cofresíego, jego postać zaczęła żyć własnym życiem w kulturze popularnej. Legenda o piracie zdominowała wyobraźnię ludzką, a Cofresí stał się zarówno bohaterem, jak i postacią tajemniczą i groźną. Wiele historii przedstawia go jako buntownika, walczącego z cesarską władzą i podziwianego przez ludzi, którym pomagał. Inne, bardziej przerażające wersje opisują go jako postać związaną z czarami lub pactem z diabłem, której duch nie daje spokoju, strzegąc skarbów.
W XX wieku, legenda Cofresíego była wykorzystywana do promocji turystyki w Portoryko i wprowadzania jego imienia do lokalnych tradycji. Pomniki, drużyny sportowe, a także kurorty na Dominikanie zostały nazwane na jego cześć. Współczesne media, książki, artykuły i badania naukowe na temat Cofresíego stały się częścią kultury i historii Portoryko. Jego postać zainspirowała także artystów, poetów, a nawet pedagogów do publikacji na temat jego życia i legend.
Po śmierci pirata wiele przedmiotów związanych z jego życiem zostało zachowanych lub wystawionych. Kolczyki, które nosił, trafiły do Narodowego Muzeum Historii Amerykańskiej, a akt urodzenia Cofresíego jest przechowywany w kościele San Miguel Arcángel w Portoryko. Dokumenty związane z jego egzekucją, niestety, zaginęły, ale zachowały się liczne inne akta, w tym te przechowywane w Archiwum Ogólnym Instytutu Kultury Portorykańskiej.