II wojna burska

31 maja 1902 zakończyła się II wojna burska

Tego dnia 1902 roku zakończyła się II wojna burska

Zaczęło się od złota, skończyło tysiącami grobów. W samym sercu południowej Afryki rozegrał się konflikt, który połączył politykę, chciwość i ludzką tragedię. II wojna burska nie była jedynie starciem o władzę – była próbą zgniecenia marzenia o niezależności ogniem, głodem i obozami śmierci. A echo tej wojny dźwięczało jeszcze długo po ostatnim wystrzale.

31 maja 1902 roku oficjalnie zakończyła się II wojna burska, znana również jako wojna południowoafrykańska, druga wojna o niepodległość lub wojna angielsko-burska. Był to konflikt zbrojny, który trwał od 1899 do 1902 roku i rozgrywał się pomiędzy Burami, czyli potomkami osadników niderlandzkich z Republiki Południowoafrykańskiej (Transwalu) oraz Wolnego Państwa Oranii, a Imperium Brytyjskim.

Wojna ta stanowiła jedno z najbardziej przełomowych i kontrowersyjnych wydarzeń w historii południowej Afryki, a jej skutki miały wpływ nie tylko na lokalne społeczności, ale również na geopolitykę całego świata u progu XX wieku. Konflikt ten bywa postrzegany jako preludium do I wojny światowej, a zarazem jako moment, w którym Imperium Brytyjskie osiągnęło szczyt swojego globalnego wpływu.

Burza przed burzą – geneza konfliktu

Korzenie konfliktu sięgały wielu dekad wstecz. Już od początku XIX wieku dochodziło do narastających napięć między osadnikami burskimi, nazywanymi Afrykanerami, a administracją brytyjską, która przejęła kontrolę nad Kolonią Przylądkową.

Wielu Burów opuściło tę kolonię podczas tak zwanego Wielkiego Treku, czyli masowego exodusu osadników na północ, w poszukiwaniu niezależności politycznej i wolności od brytyjskich rządów. W wyniku tej migracji powstały niezależne republiki burskie, z których najważniejszymi były właśnie Transwal oraz Wolne Państwo Oranii.

Ważnym czynnikiem eskalującym napięcia była decyzja Wielkiej Brytanii o zniesieniu niewolnictwa w 1834 roku. Dla wielu Afrykanerów, którzy utrzymywali się z pracy zniewolonych osób, była to istotna zmiana społeczno-gospodarcza, skłaniająca ich do szukania nowych terytoriów.

Gorączka złota i narastające napięcia

Choć brytyjskie zainteresowanie regionem przez długi czas miało raczej charakter strategiczny – port w Kapsztadzie był traktowany jak drugi Gibraltar – to sytuacja uległa diametralnej zmianie w latach 80. XIX wieku, kiedy w rejonie Witwatersrand odkryto olbrzymie pokłady złota.

To odkrycie zmieniło ekonomiczną mapę południowej Afryki. Transwal z biednej republiki stał się niezwykle bogatym regionem, co przyciągnęło falę imigrantów, głównie z Wielkiej Brytanii. Nowi przybysze, określani jako uitlanderzy, stali się szybko dominującą grupą pod względem liczebności i gospodarczej siły, ale nie posiadali praw politycznych.

Burzyły się więc dwa światy:

  • z jednej strony konserwatywni, religijni Burowie, przywiązani do tradycji i niezależności,
  • z drugiej dynamiczni, liberalni przybysze z Wielkiej Brytanii, chcący wpływu na sprawy państwowe i pełnych praw obywatelskich.

Prezydent Transwalu, Paul Kruger, starał się ograniczyć ich wpływ, początkowo przyznając prawa wyborcze dopiero po 14 latach pobytu w kraju. Wobec presji międzynarodowej skrócił ten okres do 9, a następnie do 7 lat, ale jednocześnie nakładał coraz więcej dodatkowych warunków, co wzbudzało niezadowolenie zarówno u uitlanderów, jak i władz brytyjskich.

Gry imperialne – Milner, Rhodes i manipulacje dyplomatyczne

Konflikt nie był jedynie skutkiem wewnętrznych napięć społeczno-politycznych. Istotną rolę odegrali również brytyjscy urzędnicy i przemysłowcy, którzy prowadzili własną grę imperialną.

Alfred Milner, mianowany na gubernatora Przylądka oraz Wysokiego Komisarza Wielkiej Brytanii w Południowej Afryce, był przekonany, że przyszłość regionu musi należeć do Imperium Brytyjskiego. Jak zauważył historyk Thomas Pakenham w książce The Boer War, Milner odegrał kluczową rolę w doprowadzeniu do wojny, mimo że ani Brytyjczycy, ani Burowie jej początkowo nie pragnęli.

Milner miał silne powiązania z wpływowymi właścicielami kopalń złota – tak zwanymi gold bugs – i konsekwentnie forsował rozwiązania, które prowadziły do konfrontacji. Wielokrotnie ostrzegał rząd w Londynie, że jeśli nie dojdzie do reform politycznych w Transwalu, to wojna będzie nieunikniona. I choć Joseph Chamberlain, brytyjski minister ds. kolonii, nie autoryzował wojny, Milner działał na własną rękę, licząc na fakt dokonany.

W tym czasie istotną postacią był również Cecil Rhodes, magnat przemysłowy i właściciel De Beers Consolidated Mines, który nie tylko finansował inicjatywy propodbojowe, ale i kontrolował media. Jego rola w nieudanym puczu znanym jako Jameson Raid w 1896 roku – inspirowanym próbą wzniecenia buntu uitlanderów – tylko pogorszyła stosunki z Republiką Południowoafrykańską.

II wojna burska wybucha – pierwsze strzały i zaskoczenie Brytyjczyków

Gdy w wrześniu 1899 roku Wielka Brytania zaczęła wysyłać znaczące siły militarne do południowej Afryki – najpierw 10 000, a wkrótce potem kolejne 47 000 żołnierzy – sytuacja stała się nie do utrzymania dla Burów. Paul Kruger i Volksraad (parlament burski) uznali te ruchy za naruszenie Konwencji Londyńskiej z 1884 roku, która gwarantowała niepodległość Republiki Południowoafrykańskiej.

Burowie wysunęli ultimatum: Brytyjczycy mieli wycofać swoje wojska z granic Transwalu, zaprzestać wzmacniania garnizonów i zgodzić się na arbitraż. Gdy ultimatum wygasło 12 października 1899 roku, Burowie zaatakowali. Rozpoczęła się II wojna burska.

W ciągu pierwszych miesięcy wojny siły burskie osiągnęły zaskakujące sukcesy:

  • wkroczyły do Kolonii Przylądkowej i Natalu,
  • okrążyły brytyjskie garnizony w Kimberley, Mafekingu i Ladysmith,
  • zdobyły strategiczne pozycje w regionie Gór Smoczych oraz nad rzeką Tugela.

Z militarnego punktu widzenia Burowie działali nietypowo jak na standardy europejskie – nie tworzyli regularnej armii, lecz organizowali się w tzw. komanda, czyli oddziały ochotnicze złożone z mieszkańców tej samej społeczności. Byli doskonale obeznani z terenem, świetnie jeździli konno i używali nowoczesnych karabinów Mauser Gewehr 88 z magazynkami na pięć nabojów i amunicją bezdymną. Pozwalało im to prowadzić wojnę manewrową i partyzancką, w której dominowało zaskoczenie i precyzyjny ogień z ukrycia.

Brytyjska odpowiedź i chaos w szeregach

Brytyjczycy, zaskoczeni szybkością i skutecznością burskich działań, mieli wówczas niewielką liczbę wojsk w regionie. Początkowo wysłane 10 000 żołnierzy zamiast stanowić wsparcie – jak planowano – zostało odcięte i oblężone w Ladysmith. Brytyjski plan strategiczny legł w gruzach.

Generał Redvers Buller, mianowany na głównodowodzącego, szybko przekonał się, że sytuacja jest znacznie trudniejsza, niż zakładano. Brakowało map, zaplecza logistycznego i spójnego dowództwa – a teren działań wojennych był trudny: górzysty, z małą liczbą dróg i linii kolejowych. Pomimo nowoczesnej broni, takiej jak karabiny Lee-Metford z dziesięcionabojowymi magazynkami czy Maximy (pierwsze używane na większą skalę karabiny maszynowe), taktyka armii brytyjskiej była przestarzała.

Żołnierze wciąż maszerowali w zwartym szyku, łatwym do ostrzelania przez rozproszone i zamaskowane oddziały burskie. Nowoczesne uzbrojenie wymagało zmiany sposobu walki – czego wielu oficerów, przyzwyczajonych do kolonialnych kampanii przeciw uzbrojonym w dzidy i łuki przeciwnikom, nie potrafiło zrozumieć.

Czarny Tydzień – dramatyczna seria porażek

W grudniu 1899 roku Brytyjczyków spotkała seria klęsk, która przeszła do historii jako Black Week (Czarny Tydzień). W ciągu zaledwie kilku dni ponieśli porażki w trzech wielkich bitwach:

  • 10 grudnia – klęska pod Stormbergiem,
  • 11 grudnia – przegrana pod Magersfontein,
  • 15 grudnia – katastrofa pod Colenso.

Straty sięgnęły 7 000 ludzi – zabitych, rannych i wziętych do niewoli. Te porażki nie tylko zachwiały prestiżem armii, ale również wstrząsnęły opinią publiczną w Wielkiej Brytanii, która do tej pory traktowała konflikt z lekkim lekceważeniem. Jak relacjonowali ówcześni korespondenci, żołnierze padali bez ostrzeżenia, bez widocznego przeciwnika – walka wydawała się niewidzialna.

Brytyjski kontratak – ofensywa Lorda Robertsa i zmiana przywództwa

Po kompromitujących porażkach z grudnia 1899 roku, rząd brytyjski zdecydował się na zdecydowaną zmianę strategii. Generał Redvers Buller pozostał wprawdzie na froncie w Natalu, ale dowodzenie całością operacji powierzono nowemu dowódcy – Lordowi Frederickowi Robertsowi, doświadczonemu oficerowi, bohaterowi kampanii w Indiach.

Jego zastępcą został Lord Herbert Kitchener, który już wkrótce miał odegrać kluczową rolę w najbardziej kontrowersyjnych działaniach wojennych. Wraz z nimi do Afryki przybyły tysiące nowych żołnierzy – był to największy korpus ekspedycyjny, jaki Imperium Brytyjskie kiedykolwiek wysłało poza Europę.

Problemy logistyczne i walka o Kimberley

Choć Brytyjczycy dysponowali teraz ogromną siłą, nie wszystko przebiegało gładko. Reorganizacja armii – według tzw. “indyjskiego modelu” dowodzenia – pogłębiła chaos w zaopatrzeniu, a lokalna infrastruktura nie była przystosowana do tak wielkiego przerzutu ludzi i sprzętu.

Dodatkowo, sytuację komplikował Cecil Rhodes, przebywający w oblężonym Kimberley – mieście otoczonym przez Burów od miesięcy. Groził on, że jeśli miasto nie zostanie szybko odblokowane, podda je wrogowi. W odpowiedzi Roberts zdecydował się wysłać w trybie pilnym swoją kawalerię. Choć cel został osiągnięty – Kimberley zostało odblokowane – to cena była wysoka: zmarło lub padło z wyczerpania kilkaset koni, a większość oddziału nie nadawała się później do dalszych działań bojowych.

Droga do Pretorii – marsz Robertsa i rozpad sił burskich

Po zdobyciu Bloemfontein, stolicy Wolnego Państwa Oranii, w marcu 1900 roku, Roberts zdecydował się nie atakować pozostałych burskich sił. Zakładał, że po zajęciu dwóch stolic – Pretorii i Bloemfontein – wojna dobiegnie końca.

Następnie ruszył na północ. Po dramatycznej, choć zwycięskiej bitwie pod Paardebergiem, podczas której zginęło tysiące ludzi, w tym wielu pod bezsensownym atakiem dowodzonym przez Kitchenera (Bloody Sunday), Roberts zdobył Pretorię 5 czerwca 1900 roku.

Wydawało się, że wojna została wygrana. Jednak był to dopiero koniec fazy konwencjonalnej. Od tego momentu konflikt przerodził się w brutalną wojnę partyzancką, która miała trwać jeszcze niemal dwa lata.

Nowy etap – asymetryczna wojna partyzancka

Po zajęciu Pretorii przez Brytyjczyków, znaczna część burskich oddziałów przeszła do działań nieregularnych. Ich dowódcy – m.in. Christiaan de Wet, Jan Smuts, Louis Botha i Koos de la Rey – prowadzili wojnę manewrową, uderzając znienacka w linie zaopatrzenia, atakując konwoje i szybko się wycofując.

Brytyjczycy mieli problemy z przeciwdziałaniem tej taktyce. Ich armia, oparta na tradycyjnej strukturze, nie była przygotowana do walki z rozproszonymi, mobilnymi oddziałami operującymi na znanym sobie terenie, wspieranymi często przez lokalną ludność.

Polityczne kontrowersje i masowe represje

Lord Kitchener, który przejął pełne dowodzenie w sierpniu 1900 roku, postanowił złamać opór Burów brutalną metodą: taktyką spalonej ziemi.

Rozpoczął systematyczne niszczenie:

  • gospodarstw podejrzanych o udzielanie schronienia partyzantom,
  • zapasów żywności,
  • infrastruktury pomocniczej.

Ludność cywilna – głównie kobiety i dzieci – została przesiedlona do obozów koncentracyjnych. Warunki w nich były przerażające: panowała wysoka śmiertelność, brakowało jedzenia, lekarstw i elementarnych warunków sanitarnych. Szacuje się, że w samych tylko obozach dla Burów zmarło około 28 000 osób, z czego ponad 22 000 stanowiły dzieci.

Emily Hobhouse, angielska aktywistka, była jedną z pierwszych osób, które ujawniły prawdę o obozach. Jej raport doprowadził do powołania oficjalnej komisji pod przewodnictwem Millicent Fawcett, która potwierdziła jej ustalenia. W odpowiedzi władze brytyjskie poprawiły warunki w obozach, ale zbrodniczy wymiar tej polityki był już faktem historycznym.

Bittereinders – ostatni niepokorni

Po zajęciu Pretorii przez Brytyjczyków w czerwcu 1900 roku, wielu sądziło, że wojna dobiega końca. Jednak znaczna część burskich dowódców – zwanych później bittereinders, czyli “zatwardziali” – nie zamierzała się poddać.

Liderzy tacy jak Christiaan de Wet, Koos de la Rey, Louis Botha oraz prezydenci Paul Kruger i Martinus Theunis Steyn, kontynuowali opór, stosując skuteczne taktyki partyzanckie:

  • ataki na linie kolejowe i transportowe,
  • zasadzki na brytyjskie oddziały,
  • przejmowanie zaopatrzenia i broni,
  • ukrywanie się w trudno dostępnych rejonach górskich i stepowych.

Wielu z nich wciąż liczyło, że pomoc przyjdzie z Europy, zwłaszcza z Cesarstwa Niemieckiego lub Francji. Sympatia dla sprawy burskiej była w tych krajach ogromna – głównie z powodu oburzenia na brytyjską brutalność oraz imperialistyczną arogancję.

System blokhauzów i totalna kontrola

Aby ograniczyć swobodę działań partyzantów, Lord Kitchener wprowadził system tysięcy blokhauzów – niewielkich fortec otoczonych zasiekami z drutu kolczastego. Tworzyły one swoisty labirynt przecinający Transwal i Oranię, utrudniający przemieszczanie się burskich komend.

Oprócz tego Kitchener rozbudował aparat wywiadowczy i wykorzystał kolaborantów – często byłych burskich żołnierzy, którzy przeszli na stronę brytyjską w zamian za amnestię.

W grudniu 1901 roku, po ujawnieniu tragicznej sytuacji w obozach koncentracyjnych i gwałtownym spadku poparcia społecznego w samej Wielkiej Brytanii, Kitchener zadecydował o wstrzymaniu przyjmowania do obozów kolejnych kobiet i dzieci. W wyniku tej decyzji tysiące osób zostało bez środków do życia – co miało wywrzeć dodatkową presję na burskich przywódców, by zakończyli walkę.

II wojna burska – zakończenie

Ostatecznie, po ponad dwóch i pół roku brutalnego konfliktu, 31 maja 1902 roku podpisano Traktat z Vereeniging, który oficjalnie zakończył II wojnę burską.

Warunki porozumienia były dla Burów bolesne:

  • Transwal i Wolne Państwo Oranii zostały włączone do Imperium Brytyjskiego jako kolonie,
  • burzliwy status polityczny Afrykanerów został podporządkowany Londynowi,
  • w zamian Brytyjczycy zobowiązali się do wypłaty 3 milionów funtów odszkodowania na odbudowę kraju,
  • przyznano amnestię dla burskich żołnierzy (w tym tych, którzy walczyli przeciwko władzom brytyjskim jako poddani kolonii),
  • prawa polityczne ludności czarnej zostały zawieszone do momentu uzyskania przez kolonie samorządu – zapis ten stał się później fundamentem systemu apartheidu.

Pomimo ogromnych strat i zniszczeń, wielu Burów traktowało ten traktat jako mniejsze zło – cenę za zakończenie niekończącego się cierpienia kobiet i dzieci w obozach oraz wyniszczenia kraju.

Skala strat była porażająca:

  • około 7 000 Burów zginęło w walce,
  • ponad 28 000 kobiet i dzieci zmarło w obozach koncentracyjnych (w tym 22 074 dzieci poniżej 16. roku życia),
  • około 20 000 osób pochodzenia afrykańskiego poniosło śmierć w wyniku działań wojennych i represji,
  • po stronie brytyjskiej zginęło ponad 22 000 żołnierzy, głównie z powodu chorób, takich jak tyfus,
  • w kampanii zużyto ponad 400 000 koni, mułów i osłów, których średnia długość “życia na froncie” wynosiła 6 tygodni.

W wojnie walczyło również około 2 000 ochotników z Europy – m.in. z Holandii, Niemiec, Francji, Rosji, Skandynawii, Włoch, Polski, Irlandii i Austrii – którzy wspierali sprawę burską, często jako medycy, doradcy wojskowi lub oficerowie w komendach partyzanckich.

W miarę trwania wojny liczba burskich jeńców wojennych rosła lawinowo. Brytyjczycy obawiali się, że ich przetrzymywanie w samej Afryce Południowej może skończyć się buntami i próbami uwolnienia przez lokalną ludność – zwłaszcza Afrykanerów, którzy sympatyzowali z Burowami.

Dlatego też aż 26 000 burskich jeńców zostało wywiezionych za granicę – głównie do:

  • Cejlonu (dzisiejsze Sri Lanka),
  • Bermudów,
  • Indii,
  • oraz wyspy Świętej Heleny – tej samej, na której zmarł Napoleon Bonaparte.

W sumie 31 zagranicznych obozów jenieckich funkcjonowało podczas wojny, stanowiąc nie tylko militarny, ale również logistyczny wyzysk brytyjskiej potęgi kolonialnej.

Wolne Państwo Oranje, w odróżnieniu od Transwalu, nie posiadało bogatych złóż złota, nie miało też znaczącej liczby uitlanderów, a jego administracja była relatywnie stabilna. Mimo to państwo to zdecydowało się przyłączyć do wojny, co z militarnego punktu widzenia okazało się brzemienne w skutkach.

Uczestnictwo Oranii umożliwiło Brytyjczykom prowadzenie ofensywy przez teren otwarty, a nie przez trudniejsze warunki górskie Natalu. Możliwość szybkiego przemieszczania się przez równiny Oranii znacząco ułatwiła zdobycie Pretorii. Sam Paul Kruger był zdania, że konflikt był nieunikniony, ale opóźnienie ofensywy o miesiąc – wynikające z potrzeby politycznych ustaleń z prezydentem Steynem – sprawiło, że Brytyjczycy zdążyli wysłać posiłki. Tym samym zaprzepaszczono szansę na szybkie zajęcie portów i uniemożliwienie wrogowi lądowania.

Comments are closed.