Eligiusz Niewiadomski, Malarstwo polskie XIX i XX wieku
Malarstwo polskie XIX i XX wieku Eligiusza Niewiadomskiego trafia dziś do czytelnika jako piękny, ciężki album i zarazem kłopotliwy dokument człowieka, który o obrazach pisał z wiedzą, pasją i ideologicznym napięciem. Autor znał malarstwo, miał oko do formy, nazwisk i epok, lecz jego biografia… No właśnie!
Czyta się ten tom z podwójną świadomością. Z jednej strony mamy szeroki przegląd polskiego malarstwa, od epoki stanisławowskiej, przez romantyzm, malarstwo historyczne, realizm, naturalizm, plener, impresjonizm, krajobraz, po styl i fantazję. Z drugiej strony za tekstem stoi Eligiusz Niewiadomski: krytyk sztuki, malarz, publicysta, człowiek radykalnych przekonań. I zabójca Gabriela Narutowicza.
O autorze i książce
Eligiusz Niewiadomski wszedł do polskiej historii najczarniejszym możliwym wejściem. W grudniu 1922 roku zastrzelił prezydenta Gabriela Narutowicza w Zachęcie. Nowe wydanie od SBM nie ucieka od tego faktu.
Wprowadzenie Kijas ustawia Niewiadomskiego w kilku rolach naraz: jako człowieka zakochanego w sztuce, niespełnionego malarza, krytyka, urzędnika, publicystę i osobę politycznie coraz głębiej zradykalizowaną. Pojawia się jego młodzieńcza fascynacja malarstwem, droga przez edukację artystyczną, ambicje, frustracje, publicystyka, stosunek do sztuki narodowej, a później coraz ciemniejszy polityczny finał.
Sama książka Niewiadomskiego ma układ podręcznikowo-albumowy. Mamy oczywiście rozdziały o romantyzmie, malarstwie historycznym, naturalizmie, plenerze, impresjonizmie, krajobrazie, stylu i fantazji. Mamy naturalnie nazwiska, które budują kanon: Jan Matejko, Józef Chełmoński, Jacek Malczewski, Stanisław Wyspiański, Teodor Axentowicz, Leon Wyczółkowski, Ferdynand Ruszczyc, Anna Bilińska-Bohdanowiczowa, Aleksander Kotsis, Piotr Stachiewicz, Władysław Czachórski.
Książka ma więc ciężar albumu i ciężar sprawy. Jedno wynika z reprodukcji. Drugie z nazwiska autora.
Piękny album, niewygodna lektura
Widzimy reprodukcje Matejki, Żmurki, Kossaka, Ruszczyca, Malczewskiego, Bilińskiej-Bohdanowiczowej. Sztuka dostaje przestrzeń, a czytelnik może śledzić malarstwo jako żywy porządek tematów, póz, nastrojów, ambicji i narodowych wyobrażeń.
Niewiadomski pisze o sztuce z pozycji człowieka, który traktuje malarstwo bardzo poważnie. Nawet zbyt poważnie. Dla niego obraz nie należy wyłącznie do estetyki. Obraz wychowuje, reprezentuje naród, porządkuje pamięć, niesie ideę. Przy polskiej sztuce XIX wieku takie myślenie ma historyczne uzasadnienie, bo przecież malarstwo często przejmowało funkcje odebrane instytucjom państwa.
Jednak trzeba pamiętać, że album nie nadaje się do bezrefleksyjnego oglądania. Piękno reprodukcji nie przykrywa języka autora. Erudycja nie unieważnia politycznej ciemności. Wiedza o malarstwie nie ujmuje faktu, że Niewiadomski w swoim życiu doprowadził ideę do przemocy.
Kijas pilnuje, żeby czytelnik nie zachłysnął w zachwycie
Agnieszka Kijas prowadzi czytelnika przez biografię Niewiadomskiego. Pokazuje drogę od sztuki do ideologii, od ambicji do frustracji, od publicystyki do zamachu. Wstęp pełni funkcję mocnej ramy interpretacyjnej. Chroni książkę przed naiwnym odbiorem. Przypomina, że album nie jest neutralnym spacerem po malarstwie polskim, ale spotkaniem z autorem, który w historii zapisał się także jako sprawca politycznego mordu.
Dobrze, że nowe wydanie prowadzi czytelnika przez tę biografię przed wejściem w zasadniczy tekst. Przy Niewiadomskim kontekst nie jest dodatkiem. Kontekst ratuje lekturę przed fałszywą elegancją. Bardzo się cieszę, że Wydawca o to zadbał!
Malarstwo jako pamięć, ambicja i pole walki
W części albumowej widać, jak szeroko Niewiadomski rozumiał polskie malarstwo. Interesują go portrety, sceny historyczne, religijność, pejzaż, symbol, realizm, naturalizm, nastrojowość, szkoły artystyczne i indywidualne temperamenty.
Szczególnie ważny wydaje się temat malarstwa historycznego. Niewiadomski patrzy na sztukę jak na narzędzie pamięci zbiorowej. Matejko, Malczewski, Wyspiański czy Chełmoński funkcjonują w tej opowieści jako artyści kształtujący wyobraźnię wspólnoty. W najlepszych momentach taki sposób pisania pozwala zobaczyć polskie malarstwo jako przestrzeń sporu o sens historii. W słabszych i groźniejszych momentach słychać w nim przymus podporządkowania sztuki jednej wizji narodu.
I bardzo się cieszę, że SBM postanowił wydać ten album, i to właśnie teraz. Teraz album staje się najbardziej aktualny. Bo przecież spór o kulturę jako narzędzie ideologii nie został w latach 20. XX wieku. Zmieniły się dekoracje, język komunikatów, tempo obiegu treści. Mechanizm pozostał znajomy: sztuka ma wzruszać, potwierdzać wspólnotę, rozdzielać „naszych” od „obcych”, dowozić symbole. Niewiadomski pokazuje, jak daleko może zaprowadzić głód absolutnej racji. Daaaleko.
Warto, ale z czujnością. Malarstwo polskie XIX i XX wieku nie sprawdza się jako zwykły album do podziwiania reprodukcji. Lepiej działa jako materiał źródłowy, komentarz do polskiej wyobraźni i ostrzeżenie przed estetyką sprzęgniętą z fanatyzmem.
Wydanie ma wyraźną wartość dla osób zainteresowanych historią sztuki, polskim malarstwem, krytyką artystyczną i sposobem, w jaki kultura pracowała dla narodowej pamięci. Równocześnie wymaga dorosłego czytania. Zachwyt nad kompetencją autora trzeba trzymać obok wiedzy o jego czynie. W przeciwnym razie łatwo wpaść w starą pułapkę: podziwiać język o wielkich ideach i przegapić cenę, jaką płacą za nie konkretni ludzie.
Malarstwo polskie XIX i XX wieku pokazuje Niewiadomskiego jako człowieka ogromnej wiedzy i jeszcze większego niebezpieczeństwa. W jego pisaniu o sztuce widać erudycję, ambicję i przekonanie, że obraz może służyć narodowej sprawie. W jego biografii widać, jak cienka bywa granica między ideą a fanatyzmem.
Ten album zostawia po sobie niewygodny ślad. Zachwyca reprodukcjami, porządkuje ważny kawał polskiej sztuki, a jednocześnie każe patrzeć autorowi na ręce. Bardzo dobrze. Przy Niewiadomskim zaufanie byłoby najgorszą metodą lektury.
Wydawnictwo SBM
Ocena recenzenta: 5,5/6
Agnieszka Cybulska
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa SBM. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.