Alain Bauer, Najgłupsi przestępcy świata
Czy ludzka głupota może śmieszyć? Tak, choć nie zawsze. Czy głupota może mieć jakieś granice? Po lekturze książki Najgłupsi przestępcy świata śmiało mogę powiedzieć – NIE. Książka Alaina Bauera, znanego kryminologa, to kompilacja najbezsensowniejszych „aktów” przestępczych na świecie. Znajdziecie w niej mnóstwo zabawnych sytuacji, choć większość jest zasadniczo żenująca. Momentami sytuacje w niej opisane były tak kuriozalne, że było mi wstyd, za przynależność do ludzkiego gatunku.
Co znajdziemy w książce Najgłupsi przestępcy świata?
No cóż, świat zbrodni, nawet tych najgłupszych obejmuje ogromny zakres. Kradzieże, morderstwa, oszustwa, napady… Tak więc jest w czym wybierać. Autor w swej kompilacji „najgłupszych zbrodni świata” zebrał najciekawsze, a jednocześnie najbardziej bezsensowne przestępstwa dokonane przez amatorów całego globu w ostatnim dwudziestoleciu.
Alain Bauer zajmuje się kryminalistyką od dłuższego czasu i już kiedyś miałem okazję zapoznać się z jego twórczością. Jednak tym razem byłem nieco w szoku. Tak poważany autor pisze o czymś tak niedorzecznym?
A jednak, i pomimo tego, że styl wypowiedzi jest zasadniczo lakoniczny, jakby Autor szczypał się po kolanach, aby się nie śmiać przy pisaniu, ciężko jest się oprzeć wciągającej lekturze.
Aż dziw bierze, jak ludzie mogą popełniać tak absurdalne przestępstwa. Kiedyś słyszałem takie powiedzenie, że „głupców nie sieją”. Jednak po lekturze tej pozycji, która udowadnia, że głupota nie posiada żadnych granic, nie da się dłużej utrzymać tej tezy.
Są momenty naprawdę zabawne, że ciężko jest powstrzymać śmiech. Ale i są również takie, przy których szczęka dosłownie opada ku ziemi. Jeśli oglądaliście „Gang Olsena” to wierzcie mi, że po przeczytaniu „Najgłupszych przestępców świata”, duński gang wyjdzie na niedoścignionych geniuszy zbrodni.
O upartym staruszku
Interesujących historii jest mnóstwo, ale mnie najbardziej spodobała się ta. Pozwolę ją sobie przytoczyć:
Stefano F. chciał być Batmanem. Mając prawie sześćdziesiąt la i będąc dobrze znany lokalnej policji z drobnych kradzieży, po świętach Bożego Narodzenia postanowił zrobić coś bardziej spektakularnego i zaatakować piekarnię. Policja regularnie go zatrzymywała, ale nie poddawał się i przebrany za nietoperza co jakiś czas próbował obrabować restaurację na niewielkiej wyspie Giudecca, na której również mieszkał… Za każdym razem bezskutecznie, ponieważ zawsze go łapano i aresztowano. Z czasem stał się dla Wenecjan kimś w rodzaju komiksowego antybohatera. Stefano F. kontynuował swoje próby raz za razem i ciągle przyświecał mu ten sam cel: obrabować restaurację, która oparła się wszystkim jego wysiłkom.
I teraz pojawia się dylemat. Potępić dziadka za podejmowane próby kradzieży, czy okazać mu szacunek za wytrwałość? Równocześnie pojawia się mnóstwo pytań – co nim kieruje, że tak mocno uparł się na ten lokal? Czy ktoś go tam kiedyś skrzywdził, obraził, upokorzył? Czy też może to chwilowa fanaberia, która przerodziła się w zbrodniczą obsesję?
Przyznam, że mam wiele pytań, i postać tego weneckiego „batmana” ogromnie mnie zaciekawiła. A takich „perełek” w książce znajdziecie znacznie więcej.
Podsumowanie
Czy książka może się podobać? I tak, i nie. Tak, bo to świetna zabawa oglądać nierozsądnych ludzi, którzy przez brak dogłębnych, czy bądźmy szczerzy, jakichkolwiek przemyśleń, sami torpedują własne poczynania. Nie – bo to przerażające, że głupota nie boli; że są granice, które da się przekroczyć.
Jak mawiał Ferdek Kiepski: „Są rzeczy, które się nawet fizjologom nie śniły”. I to cała kwintesencja tej książki. Jeśli macie zły humor, albo zwątpiliście w ludzkość, to coś dla was. Poprawa nastroju gwarantowana.
Wydawnictwo RM
Ocena recenzenta: 4/6
Ryszard Hałas – z zamiłowania pszczyński społecznik, ekolog, historyk bardziej z zamiłowania niż wykształcenia (Uniwersytet Śląski) i człowiek „późnego renesansu”. W latach 2005-2019 redaktor portalu Histurion.pl, publicysta, recenzent w m.in. nakanapie.pl, lubimyczytać.pl, historykon.pl, autor kiepskich wierszy (TRUML.pl), człowiek ogromnego poczucia humoru.
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem RM.