Tego dnia 1989 roku miała miejsce tragedia na Hillsborough, największa stadionowa katastrofa w historii brytyjskiej piłki nożnej
Cisza na trybunach, przerażone spojrzenia, desperacka walka o oddech – futbol, który miał łączyć, zamienił się w śmiertelną pułapkę. Tragedia na Hillsborough odebrała życie 97 kibicom Liverpoolu i na zawsze zmieniła angielską piłkę. Choć minęły dekady, echo tamtych wydarzeń wciąż rozbrzmiewa, a pytania o winnych pozostają bez odpowiedzi.
Starcie Liverpoolu z Nottingham Forest na zawsze odmieniło losy angielskiego futbolu. Pomimo upływu niemal czterdziestu lat, jego piętno wciąż jest odczuwalne w piłkarskiej społeczności na Wyspach Brytyjskich. Wszystko za sprawą tragicznych wydarzeń, które miały wówczas miejsce na trybunach stadionu Hillsborough.
To była największa tragedia w historii brytyjskiej piłki nożnej. W wyniku dramatycznych wydarzeń na wiekowym obiekcie w Sheffield zginęło aż 97 kibiców Liverpoolu. Niemal wszystkie ofiary zmarły na miejscu wskutek niedotlenienia, a ich ciała – stratowane przez spanikowany tłum – miały połamane żebra, zmiażdżone narządy wewnętrzne oraz liczne urazy głowy. Tego dramatu można było jednak uniknąć. Zawiniły druzgocące zaniedbania organizatorów meczu oraz policji.
Tragedia na Hillsborough – tło wydarzeń
Zaledwie sześć minut trwało spotkanie, które miało wyłonić jednego z finalistów prestiżowych rozgrywek FA Cup w 1989 roku. Po tym czasie na boisko wtargnął funkcjonariusz policji, nakazując arbitrowi przerwanie gry. W tle piłkarskiej rywalizacji toczyła się walka o przeżycie. Jak do tego doszło?
Tamtego dnia rywalizacja pomiędzy ekipami Liverpoolu oraz Nottingham Forest przyciągnęła na stadion, powstały jeszcze w XIX wieku, ponad 50 tysięcy kibiców. Zdecydowaną większość stanowili sympatycy „The Reds”, którzy zaczęli gromadzić się przed obiektem już trzy godziny przed rozpoczęciem meczu. Mimo dużej przewagi liczebnej nad fanami drużyny przeciwnej, organizatorzy półfinałowego starcia przeznaczyli dla nich mniejszą trybunę – Leppings Lane. Skutki tej decyzji okazały się opłakane.
Sceny grozy rozpoczęły się około kwadransa przed pierwszym gwizdkiem sędziego, kiedy tłum, chcący zdążyć na początek spotkania, zaczął napierać na bramy stadionu. Dla przeszło 10 tysięcy fanów, którzy mieli zająć dolne sektory, przeznaczono zaledwie 7 z 25 dostępnych wejść. Choć z upływem czasu kibiców wciąż przybywało, policjanci, odpowiedzialni za strzeżenie bezpieczeństwa na Hillsborough, nie podjęli żadnych działań w celu rozładowania zatoru. Bierna postawa funkcjonariuszy sprawiła, że uwięziony w śmiertelnej pułapce tłum, zaczął się w panice nawzajem tratować.
Tragedia na Hillsborough – przyczyny
Osiem lat wcześniej na tym samym obiekcie doszło do podobnego incydentu podczas meczu Tottenhamu Hotspur z Wolverhampton Wanderers. Wówczas grupa londyńskich fanów również została skierowana na mniejszą trybunę. Chociaż udało się uniknąć ofiar śmiertelnych, niemal 40 osób odniosło obrażenia wskutek nadmiernego tłoku. W efekcie przez sześć kolejnych lat na Hillsborough nie rozgrywano żadnych spotkań pucharowych. Mimo to, nie podjęto w tym czasie żadnych działań dotyczących przebudowy stadionu oraz dostosowania trybun do ponownego przyjęcia większej liczby kibiców.
Co istotne w kontekście tragedii z 1989 roku, stadion w Sheffield od dekady nie dysponował ważnym certyfikatem bezpieczeństwa. Ponadto kierownik oddziałów policji odpowiedzialnych za zabezpieczenie spotkania, nie posiadał odpowiedniego doświadczenia w ochronie wydarzeń piłkarskich, rozpoczynając pracę zaledwie kilkanaście dni wcześniej. Liczne zaniedbania ze strony angielskiej federacji piłkarskiej doprowadziły do dramatycznych konsekwencji oraz zaważyły na losie wielu kibiców Liverpoolu.
W wyniku wydarzeń na Hillsborough życie straciło 97 osób, a 766 odniosło obrażenia. Niska dostępność karetek pogotowia miała istotny wpływ na liczbę ofiar – na czas dotarły jedynie dwie załogi ratunkowe. Według późniejszych raportów, aż 44 osoby mogłyby przeżyć, gdyby szybciej udzielono im pomocy.
Skutki oraz upamiętnienie
Katastrofa w Sheffield zapoczątkowała w przestrzeni publicznej debatę na temat poprawy bezpieczeństwa na stadionach. Jednocześnie w mediach rozgorzała burzliwa dyskusja dotycząca wskazania winnych całego zajścia. W śledztwo zaangażowała się Margaret Thatcher, która zleciła przygotowanie raportu opisującego przyczyny tragedii oraz stan angielskich obiektów sportowych. Efektem rządowych działań było wprowadzenie w kolejnych latach numerowanych krzesełek oraz zakazanie udostępniania miejsc stojących.
Pomimo upływu wielu lat, pamięć o koszmarze tamtych wydarzeń pozostaje żywa w brytyjskiej społeczności. W 2012 roku ujawniono, że przez długi czas śledztwo było manipulowane przez policję, która próbowała obarczyć winą fanów Liverpoolu, aby ukryć własne zaniedbania oraz zmarginalizować swój negatywny udział. W tym celu zmieniono zeznania aż 164 funkcjonariuszy. Liczne procesy sądowe dotyczące katastrofy toczyły się aż do 2019 roku, lecz ostatecznie nie skazano żadnej osoby, a wydarzenia z 15 kwietnia uznano za nieszczęśliwy wypadek. Nikt nie poniósł konsekwencji za rażące zaniedbania, które doprowadziły do śmierci niewinnych ludzi.
Pamięć o ofiarach z Hillsborough stale jest kultywowana przez sympatyków Liverpoolu, którzy co roku oddają im hołd. W dziesiątą rocznicę tragedii odsłonięto na Anfield pomnik ku czci zmarłych, a w 2020 roku w miejskim ratuszu zamontowano zegar ze wskazówkami zastygniętymi na godzinie 15:06 – dokładnym momencie przerwania meczu. Ponadto zawodnicy „The Reds” już nigdy więcej nie rozegrali żadnego spotkania 15 kwietnia. Wszystko po to, by uczcić pamięć kibiców, którzy zginęli, wspierając ukochaną drużynę.
Tekst zapowiada serię artykułów, w której przedstawimy siedem najtragiczniejszych wypadków ze świata piłki nożnej.