Wojciech Dutka, Wojna polska
Powieść Wojciecha Dutki pod tytułem „Wojna polska” to książka, która w wyśmienity sposób łączy historię XVII-wiecznej Europy i Rzeczypospolitej (kardynał Richelieu, Oliver Cromwell, wojna 30-letnia, Kartezjusz, panowanie Jana Kazimierza), z elementami powieści przygodowej.
Głównym bohaterem książki jest niejaki Michał Hieronim Dantyszek, arianin, który staje się najemnikiem i powiernikiem księżniczki Ludwiki Marii Gonzagi, którą darzy szczerą miłością. Ale jak wiecie, w świecie zdominowanym przez intrygi, w walce o naprawdę wysokie stawki, miłość nie ma znaczenia. W jakimś stopniu jest mi żal tego jego uczucia. Wszakże stało się ono kanwą całej historii opowiedzianej przez Dutkę.
Trudny wiek XVII
W powieści znajdziemy wiele ciekawych uwag, zarówno tych dotyczących stanu prawnego i społecznego w Rzeczypospolitej Wazów, jak i tego, co działo się w ówczesnej Europie. A było tego dosyć sporo – wojny (religijne, dynastyczne, światopoglądowe), więc wszędzie krew się lała. I to niezwykle obficie.
Dantyszek, wbrew swemu pacyfistycznemu wychowaniu (bracia polscy między innymi nie uznawali przemocy, wyzwalali chłopów), stał się narzędziem w rękach wielkich świata (Richelieu, potem Cromwella, a następnie polskiej pary królewskiej). Ciekawie czyta się o przeistaczaniu się idealisty w człowieka cynicznego. Fascynujące, ale i straszne. Ale nadaje to powieści niesamowitego uroku.
Na plusa uznaję również ukazanie Ludwiki Marii Gonzagi jako kobiety nietuzinkowej, pod wieloma względami przerastającej swe otoczenie i epokę. Jaka szkoda, że kobiety nie mogły być monarchami, bo ze zdolnościami Marii, kto wie, jakby potoczyły się losy Rzeczypospolitej. Zresztą, mimo faktu skrępowania mizernymi i bladymi postaciami polskich władców, zarówno Władysława, jak i Jana Kazimierza, i tak sporo dobrego zrobiła. To dzięki jej staraniom, Jan Kazimierz był w stanie odzyskać kraj, który najechali Szwedzi. Nie rozumiem, dlaczego szlachta tak bardzo jej nie lubiła.
Tytułowa „wojna polska” porusza wątek konfliktu pomiędzy Janem Kazimierzem a Sebastianem Lubomirskim, w której górę wziął ten drugi. Polski arystokrata ukazany jest jako postać cyniczna, bezwzględna, ale nie w taki sposób, jak Richelieu czy Cromwell. Bliżej mu raczej do wczesnego Pompejusza (porównanie subiektywne). Niemniej, ten zapomniany konflikt miał większe znaczenie dla dziejów Rzeczypospolitej, niż potop, czy wojny z Kozakami. To wtedy w gruzach legł pomysł reformowania polskiego ustroju…
Tak się teraz w sumie zastanawiam, czy ta „zapomniana” wojna domowa, nie jest przestrogą dla tego, co dzieje się w Polsce teraz? Te same konflikty, choć w subtelniejszej odsłonie. Ta sama nienawiść, zacietrzewienie, miałkość sporów i być może – przyszłość kraju. Czytając tę powieść, skupcie się na tym wątku, a zobaczycie z całą jaskrawością, że jednak Polacy nie uczą się na własnych błędach.
Ludwika Maria Gonzaga (1611-1667)
Przyszła królowa Polski wywodziła się z książęcego rodu o licznych koligacjach. Jej ojciec, Karol Gonzaga, książę Nevers, wywodził się od bizantyńskich Paleologów, a matka, Katarzyna de Guise, należała do bocznej gałęzi rodu panującego w Lotaryngii. Rodzice zdecydowali przeznaczyć jej wielki los, dlatego młodsze córki oddali do klasztoru, a Marii przeznaczyli ogromny posag ślubny.
Gdy jej ojciec walczył we Włoszech, Maria zakochała się w księciu Gastonie Orleańskim, który był wówczas oficjalnym następcą tronu. Choć parę łączyła miłość, to królowa Maria Medycejska zesłała ją do klasztoru, aby utemperować jej ambicje. Jak się okazało – nieskutecznie.
W 1637 roku, gdy odumarli jej ojciec i bracia, Maria stała się jedyną dziedziczką całej ogromnej fortuny Gonzagów. Co więcej, król Ludwik XIII nawet ją adoptował! Nie miała jednak szczęścia w miłości. Jej kolejny partner został skazany przez kardynała Richelieu na śmierć. Na swym dworze Maria gościła wielu literatów, malarzy i ludzi sztuki, stając się jedną z czołowych mecenasek tego okresu.
Dopiero w 1644 roku pojawiła się szansa na zdobycie tronu. Król Władysława Waza, po śmierci żony, oraz wielkiego rozczarowania sojuszem z Habsburgami, szukał nowej żony. Maria tym razem nie zamierzała przepuścić okazji, i dołożyła wszelkich starań, aby w końcu zostać królową. Przekupiła wysłannika króla, aby ten ręczył na jej korzyść, a następnie przepłaciła również polskich senatorów, i podobno astrologa, który stawiał polskiemu monarsze horoskop.
Jednak małżeństwo okazało się klapą. Król nie szczędził jej upokorzeń, nie doceniając urody 35-letniej Francuzki. Nawet nie próbował się kryć z romansami. Niestety dla siebie potrzebował jej ogromnej fortuny. Gotując się do wojny z Osmanami, pożyczył od żony 660 tysięcy złotych (na wysoki procent), godząc się jednocześnie na jej wpływ w nominacjach na stanowiska w administracji państwowej. Co przyniosło jej nie tylko wpływ na sprawy w kraju, ale i spory majątek. W końcu para doszła do pewnego porozumienia, ale królowej było wiadome, że Władysław, gruby i schorowany, długo nie pożyje.
Z tego też powodu Ludwika Maria zaczęła przygotowywać sobie wyjście awaryjne, prowadząc tajne rozmowy z Janem Kazimierzem. Po śmierci brata, wbrew powszechnej opinii o kazirodztwie, szlachta ostatecznie zdecydowała się uznać ten nowy mariaż. Papież dał dyspensę „młodej parze” jeszcze przed koronacją. Przeważyły względy praktyczne.
Po pierwsze – Rzeczpospolita nie była w stanie spłacić ogromnej pożyczki zaciągniętej przez Władysława Wazę. Ponadto w wariancie drugiego małżeństwa królowej, nie trzeba byłoby wypłacać uposażenia, należnego, zgodnie z tradycją, każdej nowej królowej. Po trzecie – na Ukrainie toczyły się zacięte walki z Kozakami pod wodzą Chmielnickiego, wobec czego, liczył się każdy grosz. Ot co, praktyczne polskie podejście do kwestii finansowych.
Król Jan Kazimierz i kobiety
Jan Kazimierz nigdy nie miał ani silnej osobowości, ani wytrwałości w dążeniu do zamierzonych celów. Wobec tych wad ciągle potrzebował wsparcia. Początkowo opierał się na kanclerzu Ossolińskim, a po jego śmierci na pierwszy plan wysunęła się ambitna królowa, Ludwika Maria Gonzaga.
Była to kobieta silnego charakteru, niezwykle inteligentna i pracowita. Uzupełniała swymi zaletami wady, których tak wiele miał Jan Kazimierz. Jej pozycja zaczęła dominować, i od lat 60. król zaczął jej we wszystkim ustępować. Z pewnością byłaby lepszym monarchą niż Waza, ale w dosyć konserwatywnym społeczeństwie nie miała na to realnych szans. Tym bardziej, że jako ambitna Francuzka, nie była lubiana w Rzeczypospolitej, i to mimo licznych swych zasług. Ale o tym innym razem.
Król poślubił tę kobietę, będącą wdową po jego bracie. Jan Kazimierz był bawidamkiem, i wcześniej często ulegał wyśnionym planom matrymonialnym, które nie miały szans na realizację. Waza cierpiał bowiem na kompleks nie posiadania tronu. Jednak w osobie Ludwiki znalazł nie tylko oparcie, ale jak się wydaje, również i miłość, choć trudną. Para doczekała się dwójki dzieci, te jednak zmarły we wczesnym dzieciństwie. Wkrótce okazało się również, że królowa jest już za stara, aby mogła rodzić kolejne dzieci. Nic więc dziwnego, że Jan Kazimierz zaczął latać za „spódniczkami”, a właściwie za sukniami.
Jego kochanką była między innymi Elżbieta ze Słuszków Radziejowska, żona podkanclerza koronnego Hieronima. Ze związku tego wyniknął skandal, okupiony wyrokiem śmierci i ucieczką z kraju Radziejowskiego. W 1655 roku król zakochał się w dwórce królowej, Marii Annie Schönfeld, a później w podkomorzynie koronnej Katarzynie von Bessen Dönhoff. Jednak to nie wyczerpuje grona jego miłostek i podbojów łóżkowych.
Wojna polska – podsumowanie
Książka „Wojna polska” to powieść wciągająca, momentami porywająca i nie da się pozostać wobec niej obojętnym. Autor poruszył w powieści wiele ciekawych wątków, z pewnością, nie wszystkie są znane polskiemu czytelnikowi. W każdym razie, wszyscy znajdą tutaj coś dla siebie – odwagę, nadzieję, wytrwałość, ale i smak porażki, goryczy, czasem smutku i przygnębienia. Umiejętne połączenie prawdy historycznej z fikcją nie pozwala się oderwać od lektury. Dla mnie to była świetna przygoda, i z chęcią przeczytałbym kolejne części. Gorąco polecam na ciepłe letnie wieczory.
Wydawnictwo Lira
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Lira. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.