Fałszywa hrabina

Fałszywa hrabina |Recenzja

Elizabeth B. White, Joanna Śliwa, Fałszywa hrabina

„Koniec z biernym znoszeniem cierpienia i bezsilnego strachu” […] „Lepiej pracować, ryzykować, narażać się – lepiej umrzeć żołnierzem niż ofiarą!” – takie motto można by przypisać jakiemuś walecznemu żołnierzowi. A co byście powiedzieli, gdyby mówiła tak niewielkiej postury Żydówka, udająca polską arystokratkę, a do tego wchodzącą do obozu koncentracyjnego pod bacznym okiem SS? No właśnie. A taka historia wydarzyła się naprawdę.

Zapomniana bohaterka

Zazwyczaj czytamy książki o tym, jak to Polacy, mniej lub bardziej dzielnie, starali się pomagać ludności żydowskiej. O ileż bardziej dziwaczne wydaje się, aby to Żydówka ratowała Polaków. Jak się okazuje, właśnie taka sytuacja miała miejsce w czasie II wojny światowej. Janina Mehlberg/Suchodolska, Żydówka podająca się za polską hrabinę, zdołała uratować co najmniej 10 000 Polaków z obozu w Majdanku. Ta genialna kobieta pozostaje jednak niemal nieznana w Polsce. Na szczęście nadszedł czas, aby to naprawić.

Książka „Fałszywa Hrabina” powstała na kanwie wspomnień samej bohaterki. Czytając tę historię, trudno uwierzyć, by jedna, nawet ogromnie sprytna kobieta, mogła oszukać cały system nazistowski. Przecież ktoś musiał sprawdzać jej tożsamość, gdzieś musiała być luka, która zaprzepaściłaby tak niesamowity żywot, odwagę i postawę?

A jednak – na szczęście nikt się nie zorientował, dzięki czemu „dama o smutnym uśmiechu”, jak nazywali ją więźniowe Majdanka, mogła zrobić tyle dobrego. Aż dziw bierze, że nie było chętnych, aby wydrukować wspomnienia Pani Janiny, nie mówiąc już o ekranizacji. Ale do rzeczy.

Heroska czasów wojny

Nasza bohaterka nazywała się Janina Mehlberg, choć w trakcie swej życiowej podróży kilkukrotnie zmieniała swe personalia. Naziści znali ją jako hrabinę polskiego pochodzenia, Janinę Suchodolską. Zapewne bardzo jej nie trawili, bo była istotą niezwykle upartą, zadziorną, spoglądającą z wyższością na niemieckich urzędników, od których co rusz czegoś żądała.

To możliwości wejścia na teren obozu w Majdanku, to udostępnienia obozowiczom środków medycznych, organizacji świąt i tak dalej. Za nic sobie miała, że w każdej chwili mogła zostać zdemaskowana, że naziści niejednokrotnie ją zastraszali czy śledzili. Dla niej liczyło się tylko to, aby uratować jak najwięcej ludzi.

Ciężko jest określić dokładną liczbę uratowanych. Historycy szacują, że to było blisko 10 000 osób. Jednak to tylko osoby, o których wiemy. O jak wielu nie wiemy, bo zabrakło informacji – trudno orzec. Zresztą sama „fałszywa” hrabina nie chwaliła się swymi dokonaniami, aż prawie do swej śmierci. Wiele ze swego dorobku pominęła milczeniem, ale Autorkom jej biografii udało się dotrzeć do innych źródeł, które pozwoliły ustalić pewne fakty, o których Mehlberg milczała. Nic więc dziwnego, że ta skromna BOHATERKA czasów II wojny światowej, w zasadzie nie istnieje w zbiorowej świadomości. A szkoda, bo to kobieta niesamowita pod każdym względem.

Początkowo Janina Mehlberg żyła i pracowała we Lwowie, intelektualnej stolicy II Rzeczypospolitej. Sama była człowiekiem wysokiej nauki i miała spore osiągnięcia na swym koncie. Gdy do Polski weszli komuniści, a później naziści, los społeczności żydowskiej mocno się zagmatwał. Nasza bohaterka została uwięziona w lwowskim getcie, z którego uratował ją polski arystokrata. Pomógł jej uzyskać fałszywą tożsamość, dzięki której mogła funkcjonować po aryjskiej stronie świata – w tym przypadku w Lublinie. Żyjąc w tym mieście była świadkiem niemieckich zbrodni. Ale zamiast ją złamać, uczyniły z niej kobietę ze stali.

„Kiedy Janina pogodziła się z faktem, że nie przeżyje wojny, strach, który ściskał ją za gardło, zaczął ustępować. Uświadomiła sobie, że nie chodzi o to, jak przetrwać, lecz jak przeżyć czas, który jej pozostał. Postanowiła zrobić wszystko, by pokrzyżować plany Niemców usiłujących zniszczyć Polskę i jej naród. W tej walce zamierzała zdać się na swoją szczególną przewagę: fałszywą tożsamość hrabiny. Europejska świadomość klasowa, nawet wśród nazistów, wiązała się z odruchowym szacunkiem dla arystokratycznego pochodzenia, co Janina mogła wykorzystać – dopóki z sukcesem odgrywała rolę osoby, dla której przywileje są czymś oczywistym” (s. 83).

Widząc cierpienia, jakie Niemcy zadawali różnym ludziom, nie mogła stać bezczynnie. Weszła w skład Rady Głównej Opiekuńczej, z którą starała się organizować pomoc między innymi dla osadzonych w obozie w Majdanku. Należała jednocześnie do struktur Armii Krajowej, przemycając do obozu i z obozu informacje, o tym, co dzieje się na zewnątrz i w środku obozu.

To, w jaki sposób obchodziła się z nazistowskimi urzędnikami przyprawia o zawrót głowy. Zabrzmi to nieładnie, ale nie znajduję innego określenia, jak to, że Pani Janina miała większe „jaja” niż niejeden mężczyzna, ba nawet żołnierz! Jej przygody, czyny i zachowania są tak niesamowite, że trudno uwierzyć, że ktoś taki jak Ona mógł tak sobie lekceważyć niebezpieczeństwa. Z tego też powodu opracowanie Elizabeth B. White oraz Joanny Śliwy czyta się jak najlepszy thriller.

Książkę Fałszywa hrabina czytałem z zapartym tchem

Książka napisana jest w taki sposób, że nie trudno przypuszczać, że wkrótce przyjdzie nam zobaczyć filmową ekranizację przygód „Fałszywej Hrabiny”. Będę jednym z pierwszych, który na niego pójdzie. Mówię wam, super historia, kobiety, która ratowała ludzi dla nich samych. Nie dla chwały osobistej. Oby takich ludzi na świecie było więcej!

Obie Autorki nie tylko rekonstruują życie i niesamowitą działalność Janiny Mehlberg, ale i losy okupowanej Polski, jej mieszkańców oraz system represji, który funkcjonował na ziemiach zajętych przez III Rzeszę. Ciekawe wydały mi się opisy funkcjonowania obozu w Majdanku, o którym wcześniej nie czytałem. Niezwykle interesujące są również opowieści Pani Janiny o tym, jak ci sami ludzie różnie zachowywali się w obliczu wroga, w stosunku do znajomych czy bliskich.

Nie wszystko będzie ładne, czy łatwe do zrozumienia. Wojna rządzi się swoimi prawami, które najczęściej wiążą się z powszechnym upadkiem moralności, przyzwoitości, a niejednokrotnie i ze zwykłym zezwierzęceniem. Takich przykładów w książce znajdziemy naprawdę sporo. I choć szokują, cenię sobie, że zostały tutaj zamieszczone. Dzięki temu, obraz opisywanych czasów stał się pełniejszy, bardziej wyrazisty.

Publikacja podoba mi się również pod innym względem. Jak się dowiedziałem, sprawdzając w sieci, okazuje się, że „Fałszywa Hrabina” została wydana w różnych krajach, w różnych językach. To dobrze, zważywszy, że na Zachodzie, w tym w krajach anglosaskich czy w Niemczech, głowę podnoszą ludzie o poglądach neonazistowskich. Wynika to między innymi z braku szczegółowych informacji o tym, co naziści czynili w Polsce i innych krajach regionu. „Fałszywa Hrabina” ma więc możliwość dosadnego ukazania, jak wyglądały hitlerowskie porządki. Ma możliwość przekonania ludzi, że ta droga nie prowadzi w dobrą stronę, że może stworzyć świat, który będzie prawdziwym koszmarem na Ziemi. Z pewnością niektórzy zreflektują swoją opinię.

Książkę czytało się świetnie, i to pomimo faktu, że to po pierwsze – rekonstrukcja, po drugie – sama historia wydaje się nieprawdopodobna. Bo jak uwierzyć w fakt, że Żydówka mogła wchodzić swobodnie kilka razy w tygodniu za ogrodzenie obozu koncentracyjnego, niosąc pomoc. A do tego negocjowała, jak równy z równym, z nazistowskimi dostojnikami!

Ta historia dosłownie rozsadza głowę, ale w taki pozytywny sposób. Ciekawe jestem, ile jeszcze się dowiemy o wyczynach Janiny Mehlberg. Bo jestem pewien, że jeszcze znajdą się osoby, które będą mogły coś ciekawego dodać do jej życiorysu, tak, aby ta nieugięta i odważna kobieta zajęła zasłużone miejsce w panteonie ludzi przez wielkie „L”.

Podsumowanie

To zdecydowanie książka, po którą warto sięgnąć. Publikacja liczy sobie 352 strony. W środku znajdziecie kilkanaście fotografii, na których będziecie mieli możliwość spojrzenia w twarz Pani Janinie, zarówno przed, w trakcie, jak i po wojnie. To zdecydowanie twarz, i osoba, które warto zapamiętać!


Wydawnictwo Rebis
Ocena recenzenta: 6/6
Ryszard Hałas


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Rebis. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Czytaj również:

Comments are closed.