Czwarty miecz. Historia Abimaela Guzmána i Świetlistego Szlaku

Czwarty miecz |Recenzja

Santiago Roncagliolo, Czwarty miecz. Historia Abimaela Guzmána i Świetlistego Szlaku

Czy da się napisać reportaż o człowieku, który nie pozostawił po sobie żadnych większych śladów, a wszyscy potencjalni świadkowie wolą zachować milczenie lub wręcz ubarwiać jego legendę? Santiago Roncagliolo napisał reportaż o Abimaelu Guzmánie, twórcy i ideologu Świetlistego Szlaku, mało znanej komunistycznej partyzantce w Peru. Nie zawsze tekst broni się, ale w przypadku braku jakichkolwiek informacji, to i tak coś wielkiego. Ale do rzeczy.

Świetlisty Szlak

Wszystko zaczęło się mniej więcej w 1964 roku, gdy od peruwiańskiej partii komunistycznej oderwał się tak zwany Czerwony Sztandar. Wkrótce doszło do kolejnego rozłamu, z którego wyłonił się Świetlisty Szlak, znajdujący się pod przemożnym wpływem znanego nauczyciela, Abimaela Guzmána, zafascynowanego maoizmem.

„Guzmán od dłuższego czasu naigrywał się z partii, porównując ją do klubu towarzyskiego, w którym się debatuje i popija kawkę. Tak naprawdę gardził wszystkimi partiami politycznymi; powtarzał, że trzeba je zmieść, że one nie zmieniają społeczeństwa, ale na nim pasożytują” (s. 62)

Ugrupowanie coraz bardziej się radykalizowało, zdobywając nielicznych zwolenników niemal w połowie terytorium Peru. Trzeba jednak zauważyć, że ruch ten nigdy nie był masowy, a w jego skład wchodziło co najwyżej tysiąc osób. Wreszcie w 1979 roku Świetlisty Szlak wstąpił na drogę walki zbrojnej z peruwiańskim rządem, dokonując pierwszych ataków terrorystycznych.

Początkowo chodziło o wprowadzenie większej równości społecznej, na drodze rewolucji, ale szybko okazało się, że pomysł jest nierealny, a sam ruch ma niewielkie znaczenie w biednym i mocno spolaryzowanym kraju.

Przedstawiciele organizacji byli niemalże wyznawcami komunizmu w wersji maoistowskiej, ale przystosowanej do peruwiańskich warunków. Guzmána szybko otoczono kultem jednostki, porównywalnym z tym, jak postrzegano Mao w Chinach lub Stalina w Związku Radzieckim. Co ciekawe – jego dokonania w stosunku do nich wypadają nader miernie. Niemniej jego zwolennicy nazywali go „czwartym mieczem marksizmu” (po Marksie, Leninie i Mao). Czy słusznie? Tego musicie dowiedzieć się, czytając tę publikację.

Peruwiański Mao?

Guzmán stworzył utopijną ideę, wedle której społeczeństwo powinno być podzielone na samowystarczalne chłopskie komuny, a jednocześnie zamknięte na wymianę handlową z światem zewnętrznym. Im mniejszą rolę bohater reportażu Roncagliolo odgrywał, tym bardziej chciał się pokazać na świecie. Świadczy o tym choćby zawieszenie na latarniach peruwiańskiej Limy w 1980 roku zabitych bezpańskich psów z napisem „Sukinsyn Deng Xiaoping”, co w zamyśle Guzmána, miało być krytyką reform Denga, mocno odbiegających od wizji komunistycznego świata. Efekt – mizerny, ale w Peru dobrze zapamiętany.

Oderwanie od rzeczywistości szybko dało się wszystkim odczuć. W 1982 na terenach kontrolowanych przez Świetlisty Szlak zabroniono sprzedaży oraz organizacji targowisk, co nie tylko nie rozwiązało bieżących problemów z zaopatrzeniem, ale i przyczyniło się do wzrostu ubóstwa i niezadowolenia ze strony miejscowych chłopów. Wszyscy, którzy odważyli się krytykować te „porządki” byli terroryzowani, torturowani, a nawet pozbawiani życia w prymitywny sposób. Wszak szkoda było amunicji… Aby ograniczyć chłopski opór, miejscową ludność przesiedlano, zamykając w prowizorycznych obozach, gdzie panował tylko głód, choroby i terror.

Wreszcie w 1992 roku Guzmán dostał się do niewoli. O dziwo, zaapelował o podjęcie negocjacji z rządem, co rozbiło ruch, przyczyniając się do jego upadku. W sumie Świetlisty Szlak ma na swym koncie blisko 70 000 ofiar śmiertelnych, ale to tylko szacunki. Zapewne statystyka jest zaniżona. Świetlisty Szlak działa nadal, ale już na innych zasadach. Ci, którzy nadal walczą z rządem w Limie, są już tylko zwykłymi bandytami i handlarzami narkotykami.

Człowiek-duch

Publikacja jest ciekawa, ale nie do końca czuję się usatysfakcjonowany. Wiele z opisywanych tutaj wątków często jest domysłem. Tak naprawdę o Guzmánie niewiele wiadomo, a i rząd peruwiański dokłada wszelkich starań, aby ta postać zniknęła z kart historii. Wszystkie dostępne czy zebrane przez Autora opinie są dla tego człowieka raczej przychylne, a na pewno wycofane. Odniosłem nawet wrażenie, iż wszyscy nadal się go obawiają, tak jakby za murami więzienia nadal miał nieograniczoną moc sprawczą. Naprawdę – taki człowiek-duch, czy widmo, którego nie da się powstrzymać i nadal krąży strasząc wszystkich wokół.

O „szlachetnym” terroryście

Autorowi nie udało się jednak dokonać najważniejszego ze swych zamierzeń – postać Abimaela nadal pozostaje tajemnicą. To, co przytacza we fragmentach notatek, nielicznych wywiadów czy wspomnień osób znających go, oddaje zaledwie namiastkę jego osobowości. Choć Roncagliolo starał się napisać psychologiczną analizę tej postaci, nie bardzo mu to wyszło. Jak dla mnie bardziej utrwalił legendę tego człowieka, który w bezwzględny sposób wcielał swoje utopijne plany w życie. Im bardziej były nierealne, tym większy podziw budził wśród swych „towarzyszy”. Podziw ten towarzyszy mu nawet w więzieniu.

Jednocześnie odniosłem wrażenie, iż Świetlisty Szlak był bardziej sektą, wyznaniem, niż organizacją partyzancką. Wszak każda nowa religia poszukuje wrogów, ofiar, wyznawców. Nie do końca rozumiem poklask i uznanie, jakim się cieszył i nadal cieszy, no ale o gustach się podobno nie dyskutuje. Dla mnie to przerażający obraz, jak samotność przywieść może człowieka do skrajnej oschłości i brutalności wobec bliźnich. No cóż, komunizm ma w sobie tę aurę łączącą realizm z religią, autorytaryzm z kultem, obłęd z rzeczywistością, tworząc coś, co wymyka się jednoznacznej ocenie.

Książka w prosty sposób opisuje nam nie tylko historię tej komunistycznej partyzantki, ale i samego Peru, rozdartego przez problemy społeczne z przeogromną biedą, ubóstwem i podziałami polityczno-społecznymi. Pod tym względem to coś naprawdę zajmującego, tym bardziej, że ten południowoamerykański kraj w szerszej świadomości informacyjnej właściwie nie istnieje.


Wydawnictwo  ArtRage
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Art. Rage. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.