Ida Żmiejewska, Spawy Szustra. Ciemna gwiazda
Na początku raczej słabo, ale w końcu się broni. Tak, kryminały retro zaczynają mi wchodzić. Tylko najlepiej, żeby były mroczne, ciemne i gęste. Cosy crime, nawet świetnie zrobione, nie do końca do mnie przemawia. Ale wszystko, jak zawsze, zależy. Spawy Szustra. Ciemna gwiazdachoć z początku wygląda jak prosta historia i rozwiązanie leży na widoku, to jednak jeden szczegół sprowadza śledztwo na inne tory i robi się ciekawie.
Ida Żmiejewska jest pisarką, varsavianistką, pasjonatką historii XIX wieku. Debiutowała kilka lat temu Warszawianką, która to powieść przyniosła jej pierwsze nagrody. Ciemna gwiazda ma być początkiem nowej serii. Ukazała się w 2025 r. nakładem Skarpy Warszawskiej. Oprawa klejona, okładka miękka, stron nieco ponad 300.
Zawartość
Młody baron, Julian Sierawski, potomek i dziedzic rodu wiedzie żywot bon vivanta. Na zewnątrz wszystko wygląda fantastycznie, ale pod powierzchnią ukryta jest bolesna prawda. Baron ma ogromne długi i jedynym środkiem zaradczym jest małżeństwo z bardzo posażną córką fabrykanta. Na dzień przed ślubem Sierawski ginie zamordowany, a śledztwo prowadzi sędzia śledczy Jerzy Szuster, prywatnie kuzyn denata.
Wydaje się, że sprawa jest prosta i szlachcic zginął albo z powodu zawiedzionej miłości albo za długi karciane. Im dłużej jednak Szuster prowadzi swoje dochodzenie, tym więcej różnych brudów odkrywa, a nie wszystkie dotyczą hrabiego i dodatkowo komplikują sprawę, i jeden bardzo niewinny z wyglądu szczegół zwraca jego uwagę i okazuje się, że sprawca jest bliżej niż komukolwiek się wydawało.
Wrażenia
Czyta się bardzo szybko i książka wchodzi aż miło. Nie zauważyłem dłużyzn, nie znalazłem jakichś długich, wewnętrznych monologów czy bezsensownych dialogów prowadzących donikąd. Szuster szuka, trochę po omacku, ale sprawdza różne tropy i jeden po drugim je odrzuca. Kolejne osoby, które z takich czy innych względów mogły mieć motyw są wykluczane. Może dzięki temu, że autorka skupia się na sprawie i jej wyjaśnieniu, a nie nadbudowuje opowieści o elementy zbędne jest to tak cienkie i łatwo przyswajalne.
Nie będę zdradzał kto zabił, ale zdradzę, że zabiła trucizna. Powiem, że sposób jej podania i jak mało brakowało, żeby się nie udało zabić albo żeby się udało uciec przed sędzią naprawdę mi się podoba. Tylko musiałby się wypowiedzieć chemik, bo nie mam pewności na ile jest to realistyczne.
Dużą rolę odgrywa obyczajowość końca XIX wieku. Żmiejewska w wielu miejscach wtrąca opisy co wolno mężczyźnie, a co kobiecie, jak traktowano pewne zawody, ile i jakich możliwości dają duże pieniądze. Wszystko to faktycznie sprawia, że to raczej powieść obyczajowo kryminalna niż kryminał w czystej postaci. Ale to dobrze. Tego wszystkiego jest akurat tyle, żeby wczuć się w klimat epoki, a nie jest to dominująca część.
Chociaż rzecz dzieje się w Święta Bożego Narodzenia, to nie jest to powieść świąteczna (jak Last christmas). Ale nada się na prezent, jeśli szukacie kryminału, który dobrze wejdzie. Jestem ciekaw dalszych losów Szustera i jakie jeszcze tajemnice odkryje.
Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Ocena recenzenta: 4,5/6
Jakub Łukasiński
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.