Daniel Komorowski, Mieszko. Na krwawym szlaku
Wciąż ten sam klimat, choć akcja chyba trochę zwolniła w Mieszko. Na krwawym szlaku. Z długimi seriami jest kilka problemów, ale jeden szczególny. Można podzielić opowieść na dowolną liczbę części, ale trzeba zachować spójność opowieści, utrzymać uwagę i tak rozłożyć akcenty, by wystarczyło na wszystkie odcinki. Mam nadzieję, że Komorowski pamięta o tych zasadach i dowiezie do końca.
Daniel Komorowski jest młodym pisarzem, urodził się w 1993 r. Jak sam o sobie pisze na skrzydełku okładki, pisarzem jest z zamiłowania. Wcześniej stworzył kilka książek osadzonych w świecie nordyckich wojowników, seria Furia Wikingów liczy sobie osiem tomów. O historii Mieszka napisał wcześniej dwa tomy. Mieszko na krwawym szlaku ukazał się w 2025 r. nakładem Skarpy Warszawskiej. Ma ponad 400 stron, z okładki patrzy na nas posępny wojownik. Może i sztampa, ale przyciąga oko i wygląda po prostu dobrze. Ma być książka o Mieszku, to kto ma być na okładce? Albo co?
Zawartość
Opowieść nadal dzieje się w bliżej nieustalonym roku i Mieszko jest w bliżej nieustalonym wieku. Po kończącej poprzednią część bitwie o Gniezno przejmuje tron książęcy zgodnie z wolą swojego zmarłego ojca. W pojedynku udało mu się pokonać człowieka, którego rodzina poprzysięgła Piastom krwawą zemstę i teraz ów człowiek towarzyszy Mieszkowi, jako jeden z jego wojowników.
Dagome (to imię bardzo rzadko pada w tej części) nie może jednak spocząć na laurach, bo jeszcze kilku wrogów mu się ostało i zamiast zabrać się za nowe porządki musi jeszcze rozprawić się z tymi, którzy mogą mu mocno zaszkodzić. Wraz z armią rusza najpierw na Łęczycę, a potem na Siercz. I na zdobyciu tego grodu opowieść się kończy.
Mieszko. Na krwawym szlaku – wrażenia
Poprzedni tom miał chyba więcej akcji, a na pewno więcej się bili. Tu dostajemy jedną, raczej krótką, walkę o Łęczycę, a zdobycie Siercza, to nie tyle walka, co rzeź. Jest więcej rozmów i opisów. Czasem te opisy i przemyślenia są zbędne, bo faktycznie nie posuwają fabuły do przodu.
Mieszko dzieli i rządzi. Wie, że musi rozprawić się z buntownikami i musi ich ukarać, ale nie robi tego bezmyślnie. Jest pokazany nie jako tępa maszyna tnąco-siekąca, tylko niebezpieczny wojownik i władca, który zdaje sobie sprawę, że po stłumieniu buntu będzie musiał tymi ludźmi rządzić i musi wybrać takie rozwiązania, które nie pozwolą na ponowny wybuch niezadowolenia. Zatem zamiast palić grody do gołej ziemi i wyrzynać wszystkich daje szanse na rehabilitację. Przywódców przy życiu nie może zostawić, ale zwykłych ludzi już tak.
Więcej miejsca poświęcone jest innym bohaterom. Wprowadzani są tez nowi, jak na przykład dawny piastun Mieszka. Bracia nadal nie do końca sobie ufają, Bogna szuka odpowiedzi na pewne pytania, Czcibor szuka mordercy swojej ukochanej, Mściwoj knuje przeciw niemu, bo chce, żeby jego córka była żoną kniazia, a nie kniaziowego brata. Zatem oprócz walki o władzę jest całkiem sporo rzeczy, które dzieją się w tle.
Nie ma grafik, nie ma map i nie ma komentarza czy bibliografii. Niestety, za to są trzy minusy. Brak grafik da się przeżyć, ale mapa naprawdę byłaby bardzo przydatna. Komentarz i bibliografia też by się przydały.
Czyta się dobrze i sprawnie, nadal jestem ciekawy dalszych losów. Byle nie przedobrzyć w kolejnych częściach.
Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Ocena recenzenta: 4,5/6
Jakub Łukasiński
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.