Czasy Piastów. Tysiąc lat temu

Czasy Piastów. Tysiąc lat temu |Recenzja

Paweł Zych, Czasy Piastów. Tysiąc lat temu

Piastowie zwykle chodzą w pakiecie: bitwy, polityka, korona, wielkie słowa. Czasy Piastów. Tysiąc lat temu robi sprytny zwrot akcji: zamiast kolejnej opowieści o „kto kogo podbił”, bierze na warsztat to, co naprawdę trzyma państwo przy życiu – jedzenie, metal, pieniądz, budowanie, handel i podatki.

To książka o gospodarce i codzienności wczesnopiastowskiej Polski, z mocnym punktem startowym w okolicach koronacji Bolesława Chrobrego w 1025 roku i szerokim tłem przemian, które doprowadziły do „nowych czasów”.

Rdzeń książki stanowią praktyczne pytania: co uprawiano i hodowano, jak działały warsztaty rzemieślnicze, huty i kuźnice, jak budowano drewnem i kiedy wchodził kamień, skąd brało się żelazo, po co były monety i skąd pojawiał się obcy pieniądz. Do tego handel (szlaki, targowiska, sól, obuwie), życie w grodach i w terenie oraz wątki kontaktów ze światem zewnętrznym (np. wikingowie, Arabowie). To jest „historia państwa” opowiedziana przez rzeczy, które można dotknąć: narzędzia, budowle, produkty, daniny.

Paweł Zych prowadzi tę opowieść jak przewodnik po świecie sprzed tysiąca lat, ale zamiast moralizować, pokazuje mechanizmy: kto komu co oddaje, kto z czego żyje, co jest drogie, co jest kluczowe, co się opłaca. Mocną stroną jest też forma albumowa: duży format A4, kredowy papier i twarda oprawa robią z tej książki coś pomiędzy czytaniem a oglądaniem „rekonstrukcji na papierze”.

Najważniejsze przesunięcie akcentu jest proste: korona nie bierze się wyłącznie z miecza, tylko z zaplecza – produkcji, organizacji i wymiany. Druga rzecz: zmiana religijna i społeczna nie jest tu abstraktem, tylko wpływa na obowiązki, strukturę poddanych i funkcjonowanie państwa. Trzecia: „wczesne średniowiecze” nie jest jednowymiarowe – obok biedy i ciężkiej pracy jest też sieć kontaktów, specjalizacji i potrzeb, które budują gospodarkę.

Książka opowiada o Piastach przez „jak to działało”, a nie przez akademicki wykład. Drugi – warstwa ilustracyjna, która nie jest ozdobą, tylko nośnikiem informacji (łatwiej zrozumieć układ grodu, warsztatu czy targu, kiedy się to po prostu widzi). Trzeci – świetny potencjał „rodzinny”: młodszy czytelnik może czytać obraz, starszy dopnie szczegóły z tekstu.

Jeśli chcesz książki o Piastach, która zamiast machać sztandarem, pokazuje kto co jadł, czym płacił i jak to w ogóle działało, to jest strzał w punkt. Dobra na prezent, do wspólnego czytania i do wracania – bo te ilustracje aż proszą się o wielokrotne „czekaj, zobacz to tutaj”.


Wydawnictwo Dobre Czasy
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Dobre Czasy. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.