Alan Hlad, Ucieczka
Zamierzona czy nie, to powieść drogi. Alan Hlad w Ucieczka ponownie zabiera nas do drugowojennej Francji. Tym razem pokazuje inny aspekt konfliktu. Nie jest to historia militarna, nie jest to romans, nie jest to pochwała jednej czy drugiej strony. To opowieść o woli przetrwania mimo naprawdę licznych przeciwności.
Alan Hlad jest, co można wyczytać na jego stronie, amerykańskim autorem powieści historycznych osadzonych w czasach I i II wojny światowej. Kilka z nich ukazało się w Polsce, a Ucieczka wydana w 2025 r. nakładem Skarpy Warszawskiej jest najnowszą pozycją. Wydana w formacie torebkowym, w miękkiej oprawie ze skrzydełkami. Prosto, elegancko i solidnie.
Historia
Do Francji u schyłku lat 30 tych przybywa z USA Ruth Lacroix. Robi karierę, jako śpiewaczka w kabarecie. Kiedy Niemcy napadły na Polskę jej kuzyn jest w oddziale francuskiej armii, która atakuje Zagłębie Saary i w trakcie tych walk ginie. Ruth, nie mogąc się po tym pozbierać, traci pracę w kabarecie i zgłasza się jako ochotniczka do prowadzenia ambulansu.
W trakcie jednego z kursów poznaje pilota RAFu, Jimmy’ego Quilla. Jego samolot został trafiony, pilot się katapultował. Oboje, wraz z przyjaciółką Ruth, byłą tancerką Lucette. Razem przemierzają ginącą pod ciosami Niemców Francję szukając drogi wyjścia. Oboje chcą kontynuować swoją walkę w taki czy inny sposób, aż w końcu trafiają do St. Nazaire, gdzie trwa ewakuacja żołnierzy. Udaje im się dostać na statki, ale ten, którym płynęli Ruth i Jimmy został trafiony bombami i zatonął.
Ucieczka – wrażenia
Zabierając się za lekturę miałem wrażenie, że to będzie coś bardzo podobnego do Agentki Churchilla. Na szczęście się pomyliłem. Faktycznie jest to powieść drogi, bo bohaterowie przemierzają setki kilometrów po drogach i bezdrożach Francji. Oglądamy ich oczami tragedię kraju, który ufny we własne zabezpieczenia nie przygotował się na wszystkie ewentualności i zapłacił za to wysoką cenę. Daleko jeszcze do Holocaustu i wywózek Żydów do obozów. Oglądamy tragedię państwa i zwykłych ludzi.
Bardzo dużym plusem jest komentarz historyczny autora. Może i nie podaje szczegółowej bibliografii, ale wiemy co jest wydarzeniem autentycznym, a co i kto zostali stworzeni na potrzeby książki. Autor opisuje pewne wydarzenia, które z polskiej perspektywy są nieznane, a dla Brytyjczyków czy Francuzów są niezwykle bolesne. Takim przykładem niech będzie sprawa zatopienia Lancastrii. Okręt zabrał ze sobą na dno więcej ludzi niż Titanic i Britanic razem wzięte.
Nie ma opisów jak i którędy szedł jaki oddział, nie ma pastwienia się nad czytelnikiem szczegółami technicznymi różnych rodzajów broni i uzbrojenia. Jest za to kawałek po kawałku niszczony kraj i ludzie, którzy próbują przeżyć. Nie ma patosu i wielkich słów. Jest gorycz porażki.
Wspomnę krótko, że to nie jest romans. Wiadomym jest w zasadzie od pierwszego spotkania, że Ruth i Jimmy zakochają się w sobie i będą myśleć o małżeństwie, ale ten wątek jest tak poprowadzony, że nie uwiera. Nie jest przesłodzony, nie ma opisów scen miłosnych. Jest tyle akurat, żeby zrozumieć jak do tego doszło i co ich połączyło.
To się dobrze czyta. Nie jest to może pozycja, do której się będzie wracało, ale na pewno czas poświęcony na lekturę (albo słuchanie) nie pójdzie na marne.
Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Ocena recenzenta: 4,5/6
Jakub Łukasiński
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.