Wypędzanie ducha Hitlera. Okupacja i denazyfikacja Niemiec | Recenzja (2)

Frederick Taylor, Wypędzanie ducha Hitlera. Okupacja i denazyfikacja Niemiec

Angielski pisarz Frederick Taylor pokusił się o napisanie książki, w której niczym w soczewce, odbiją się pierwsze lata w Niemczech po „roku zerowym” (1945); roku, który miał okazać się wielkim sprawdzianem nie tyle dla Niemców, co przede wszystkim dla alianckich sił okupacyjnych.

Wypędzanie ducha Hitlera napisane jest stylem anglosaskich naukowców – porywającym czytelnika od pierwszych zdań. Sam Taylor jest raczej pisarzem, niż historykiem, co być może czasami widać, zwłaszcza w warstwie stylistycznej, opisowej książki. Całe historyczne opus magnum pisarza podzielone jest na kilka zasadniczych zrębów. Autor postawił sobie bowiem za cel opisać państwo Niemieckie w momencie jego zdobywania z możliwie najszerszej perspektywy.

Mimo to nie sposób odnieść wrażenia, iż Taylor koncentruje swoją uwagę raczej na przedstawieniu Niemców jako ofiar (nazizmu), niż katów. Szeroko rozpisuje się o zjawisku wyczerpania i nędzy, głodzie i tysiącach złagrowanych w obozach przejściowych wojennych jeńcach i dipisach (także niemieckich). Rzesza niemiecka to (na kartach książki) przede wszystkim wielkie gruzowisko, a cierpienia cywilnej ludności narodu aryjskiego przysłaniają często perspektywę dramatu innych pokonanych w tym największym konflikcie zbrojnym wszechczasów.

Pisząc o konieczności denazyfikacji Niemiec Taylor koncentruje się na dwóch problemach: braku woli aliantów (Amerykanów i Anglików) do rzetelnej denazyfikacji, i braku prawnych narzędzi i finansowych możliwości. A wreszcie też (co oczywiście najbardziej bulwersujące) – nie tyle braku politycznej woli, co celowej polityce rządów i służb USA, Wielkiej Brytanii i Rosji do… wyciszenia problemu niemieckich nazistów.

Taylor potrafi (jak nikt przed nim) świetnie spuentować tę pseudo-denazyfikację, gdzie własne interesy aliantów (i Sowietów) zahamowały (i w efekcie sprowadziły do smutnej farsy) konieczność rozliczenia się narodu niemieckiego z wojennych zbrodni.

Czym bowiem były owe „rządy prawa” w podzielonej na cztery strefy okupacyjne Rzeszy, jak nieudolnymi usiłowaniami zapanowania nad powojennym chaosem? Czyż szumnie zapowiadane „wypędzenie ducha Hitlera” nie sprowadziło się zaledwie do kilku pokazowych i propagandowych procesów w Norymberdze? Czy nie trwał wyścig po nazistowskich naukowców, aby na wypadek kolejnej wojny (tym razem z Sowietami) nie wzmocnić swego potencjału bojowego nazistowską myślą techniczną?

Podczas, gdy politycy angielscy zapewniali świat o nowym ładzie, w którym nigdy więcej nie powtórzy się Holocaust i Hiroszima, Amerykanie pompowali pieniądze do nowych landów RFN-u (przekonując Świat, że biedne Niemcy, są o wiele bardziej niebezpieczne, niż bogate).

Cóż – faktycznie, faszyzm narodził się w biedzie…

Czyżby najbardziej na wojnie zyskali… Niemcy? Można niestety odnieść takie (niesmaczne) wrażenie czytając obronę narodu niemieckiego w wydaniu Taylora.

Być może nie było to zamierzone przez autora „Wypędzania ducha Hitlera”, który chcąc nakreślić szeroką i wieloaspektową perspektywę narodzin nowych Niemiec w przededniu Żelaznej Kurtyny (w więc nowych podziałów politycznych) skupił się raczej na ludzkich, jednostkowych dramatach w okowach globalizacji i wielkoświatowej polityki.

Frederick Taylor przygląda się światu po „roku zerowym” (1945) z perspektywy humanisty. Pochyla się na losem jednostki (skrzywdzonego człowieka). Niedola, wygnanie, tułaczka zawsze tak samo bolą (przekonuje Taylor, nawiązując do ostatnich dramatów ludzkich na Bliskim Wschodzie i w zalewanej uchodźcami Europie).

Stąd też wynikają pewne pominięcia, czy może spłaszczenia interpretacyjne w charakterystyce narodu niemieckiego. Mimo tych niedostatków, a może nawet na przekór nim, „Wypędzanie ducha Hitlera” Fredericka Taylora zasługuje na lekturę chociażby dlatego, by polscy czytelnicy spojrzeli na swoich zachodnich sąsiadów i owe pierwsze lata powojenne – lata chaosu, klęski i nadziei, oczami Anglika, publicysty i pisarza wyrosłego w innym świecie i na innych lekturach i doświadczeniach. Dla Wschodnioeuropejczyka spojrzenie Taylora może być niezwykle pouczające.

Ocena recenzenta: 5/6

Wydawnictwo Czarne

Maciej Dęboróg-Bylczyński

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*