Pod red. Marcina Bukały, Mariusza Krzysztofińskiego, Tomasza Pudłockiego, Arystokracja i ziemiaństwo wobec odzyskania niepodległości i budowy zrębów II Rzeczypospolitej (do 1921 r.)
O czym jest książka Arystokracja i ziemiaństwo wobec odzyskania niepodległości…? Choć w XIX stuleciu rola arystokracji na świecie znacząco zmalała, to na ziemiach polskich – mimo prześladowań przez władze zaborcze – wciąż ich wpływy oraz znaczenie pozostawały na wysokim poziomie. Nasi arystokraci i ziemianie posiadali nie tylko szerokie kontakty na dworach czy w kręgach kulturalnych Europy, ale i zaplecze finansowe, które razem pozwalały im wywierać znaczący wpływ na rozwój polskiej świadomości narodowej.
Bo po prawdzie, to głównie arystokraci i ziemianie dokładali wszelkich starań, aby naród polski nie zaginął. Przejawiało się to nie tylko w stawianiu oporu zaborcom na forum politycznym, ale i tworzenie spółdzielni, upowszechnianiu wszelkiego rodzaju nowinek technicznych, rozbudowie polskiego kapitału i przedsiębiorstw, na fundowaniu szkół i przytułków dla najbiedniejszych kończąc.
Nic więc dziwnego, że w dobie odradzania się polskiej państwowości, stanowili oni zdecydowaną większość elity, która pomogła odtworzyć instytucje kulturalne, polityczne i społeczne Polski. I właśnie o tym jest ta publikacja pod auspicjami IPN-u.
Po co i dlaczego?
„Dyskusje o roli i potrzebie funkcjonowania w nowoczesnych społeczeństwach warstw wyższych były niezmiernie interesujące po 1918 r. nie tylko w Polsce, ale i w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Nie można ukrywać, że na jej przedstawicieli patrzono trochę jako na relikt przeszłości. Zatem chęć udowodnienia własnej przydatności pośród arystokratów wynikała nie wyłącznie z patriotyzmu polskiego, ale i z realizmu, tj. obawy zniknięcia w nowej rzeczywistości. A przecież potrzeba służenia państwu polskiemu była powszechna i nierzadko autentyczna tak wśród warstw średnich, jak i wyższych. W obliczu modernizacji coraz szerszych form życia starano się pokazać, że arystokracja wciąż ma sporo do zaoferowania Polsce, Europie, światu, nawet jeśli automatycznie kojarzyła się ze starym, przedwersalskim porządkiem. Koneksje, znajomości, wykształcenie czy też obycie na salonach europejskich były na wagę złota wobec braku kadr w okresie powstawania państwa polskiego”. (s. 10-11).
Sytuacja Polaków pod zaborami tuż przed wybuchem Wielkiej Wojny
Kulturkampf (pruska polityka nastawiona antykatolicko i germanizacyjnie) oraz działalność Hakaty na ziemiach zaboru pruskiego, przyczyniły się, wbrew zamierzeniom Bismarcka, do wzrostu świadomości narodowej słowiańskich obywateli dawnych ziem Rzeczypospolitej.
Polacy pod przemożnym wpływem arystokracji i ziemiaństwa starali się wykorzystywać wszystkie legalne metody działania i organizowania się. Uczyli się zwalczania naszych narodowych wad – oszczędności, lojalności wobec rodaków, szacunku dla prawa, uczciwości oraz dążenia do zdobycia wykształcenia. Nasi rodacy z zaboru pruskiego przejęli od Niemców pewien pragmatyzm, który przedkładał ciężką pracę nad romantyczne zrywy.
W Galicji znajdującej się pod zarządem austro-węgierskim Polacy mieli najwięcej swobód. W większości obsadzili tutejsze samorządy, zarządzali oświatą, a społeczeństwo polskie mogło brać udział w wyborach na szczeblu regionalnym i ogólnopaństwowym (choć trzeba pamiętać, iż wybory regionalne słynęły z częstego fałszowania i przekupywania wyborców np. wódką czy kiełbasą, stąd nasze słynne powiedzenie „kiełbasa wyborcza”).
Tutejsza wieś była jednak przeludniona, więc wielu chłopów podążało za pracą do Niemiec lub Stanów Zjednoczonych. Wedle szacunków Galicję mogło opuścić nawet milion mieszkańców. Obowiązek szkolny nie był egzekwowany, więc sporo polskich chłopów było analfabetami. Rolnictwo było zacofane i to pomimo faktu, że Galicja stanowiła bazę surowcową dla Austrii.
Pod zaborem rosyjskim też działo się różnie. Po upadku kolejnych powstań, kraj zaczął się szybko rozwijać gospodarczo. Wynikało to z zniesienia w 1851 roku granicy celnej pomiędzy Królestwem Polskim a Rosją. Dzięki temu Polacy zyskali dostęp do przeogromnego rynku zbytu jaki stanowiło państwo carów.
Nie istniał jednak obowiązek szkolny, wobec czego większość chłopów była analfabetami. Uczestników powstań represjonowano, co w zasadzie doprowadziło do pełnej pacyfikacji społeczeństwa. Arystokratów, ziemian i chłopów biorących udział w zrywach narodowych, pozbawiono majątków, karano więzieniem lub wysyłano na Syberię. Zamknięto też Szkołę Główną w Warszawie, zakazano używania języka polskiego w szkołach i urzędach.
Mimo to, zwłaszcza pod koniec XIX stulecia, ziemie Królestwa zaczęły bujnie się rozwijać. Mocno rozwinęło się życie kulturalne – nastąpił rozwój literatury pięknej, teatru czy pojawienie się wielu nowych wydawnictw czasopiśmiennych. Dzięki zabiegom arystokracji i ziemiaństwa zaczęły powstawać na wsiach małe biblioteki i czytelnie, które szerzyły oświatę i zdobycze techniczne na wsiach i miasteczkach.
Pod wpływem rewolucji 1905 roku udało się również uzyskać wprowadzenie w urzędach gmin języka polskiego (obok rosyjskiego). Edward Abramowski i Stanisław Wojciechowski krzewili ruch spółdzielczy. Oczywiście te przykłady nie wyczerpują całej gamy działań i trudności, jakie stały się symbolem ożywionej działalności narodowej pod zaborami.
Wśród Polaków, i to niezależnie od zaboru, wykrystalizowały się trzy postawy, które cechowały podejście narodu do sprawy niepodległościowej. Pierwsza charakteryzowała się zwątpieniem, pogodzeniem się z ciężkim losem, kwestionując jakiekolwiek formy oporu wobec zaborców.
Druga nadal stawiała na czyn zbrojny i walkę z agresorami, ale szybko traciła na znaczeniu. Trzecia – upatrywała szansy do odzyskania wolności poprzez przeprowadzenie wewnętrznych reform, modernizacji społecznej i gospodarczej, co miało umocnić polski żywioł narodowy. Jednak drogi, jakimi to miało nastąpić, już znacznie się od siebie różniły.
Miejsce dla arystokracji
W te trzy główne formy „narodowej postawy” wpisali się przedstawiciele starych rodów szlacheckich. I właśnie przykłady takich postaw możecie znaleźć w tej ciekawej publikacji IPN-u. Muszę przyznać, że jestem zdumiony rzeczowością znajdujących się w książce tekstów. Znalazłem tutaj kilka ciekawych postaci, zwłaszcza zaciekawił mnie tekst o Leonie Bilińskim.
Wcześniej nie wiedziałem kim on był i jaki dorobek miał na swym koncie. Choć zdawałem sobie sprawę, że Polacy w państwie Austro-Węgierskim podejmowali się aktywnej działalności politycznej w ramach cesarstwa, to nie śmiałem przypuszczać, że mogli zdobywać aż tak znaczący wpływ na działania rządu w Wiedniu. Ale o tym przekonajcie się sami.
W publikacji zabrakło mi jednak opisu szerszego kontekstu historycznego. Potencjalny czytelnik, nie posiadający szerszego obycia w tej tematyce, będzie miał kłopot ze zrozumiem tego, o czym mówi praca. W jakimś sensie ten ciekawy temat został wyrwany z kontekstu. A szkoda, bo praca jaką wykonali autorzy poszczególnych tekstów jest naprawdę ciekawa. Jak często staram się unikać publikacji IPN-u (dla mnie mocno upolitycznionego), tak tym razem byłem zachwycony zdobytą z publikacji wiedzą. I nawet przypisy nie stanowiły połowy objętości tekstów!
Podsumowując można śmiało pokusić się o stwierdzenie, że nie byłoby Polski odrodzonej, gdyby nie znacząca rola ziemiaństwa i arystokracji w utrzymaniu, ale i odnowieniu żywiołu polskiego znajdującego się pod zaborami. Wołyń, Pomorze, Wielkopolska, Galicja czy Królestwo Polskie.
Wszędzie tam, gdzie byli nasi arystokraci, pomimo wszelkiego rodzaju trudności, ich przedstawiciele starali się uratować to co polskie. Fundowali szkoły, biblioteki, szpitale. Zakładali spółdzielnie, uczyli chłopów i chłopki nowych metod uprawy, uczyli przedsiębiorczości. Pomagali im uzyskać samoświadomość, tego kim są, jaka jest ich historia i naprowadzali – jaka może być ich przyszłość.
Nie da się tych osiągnięć przecenić. Gorąco polecam. Choć, moim zdaniem, to pozycja skierowana głównie dla historyków, myślę, że mogą po nią sięgnąć również tak zwyczajni czytelnicy interesujący się historią Polski przed odzyskaniem niepodległości i w jej trakcie.
Wydawnictwo IPN
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa IPN. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.