Anthony Hopkins, Daliśmy radę, chłopaku
Czasami wydaje nam się, że doskonale znamy nasze ukochane gwiazdy. Czy są to muzycy, sportowcy, czy aktorzy. Śledzimy ich kariery i nieraz mamy poczucie, że jesteśmy częścią ich życia. Prawda jest jednak taka, że często nie wiemy nic o blaskach, a przede wszystkim cieniach doczesności naszych idoli. Niedawno przekonałem się o tym na przykładzie Anthony’ego Hopkinsa, a to za sprawą jego wspomnień, zatytułowanych Daliśmy radę, chłopaku.
Anthony Hopkins to jeden z tych aktorów, którego wyjątkowo cenię. Jego karierę śledzę uważnie od przeszło dwudziestu lat. Jak wielu innych widzów, moją uwagę na aktora zwrócił film Milczenie owiec. Za sprawą roli Hannibala Lectera poznałem jednak również jego wcześniejsze kreacje. Zawsze sprawiał wrażenie ułożonego, władającego ekranem, doskonale wiedzącego jaki będzie kolejny krok jego postaci. Jak się jednak okazuje, jego codzienne życie przez bardzo długi czas nie mogło by być inne od tego obrazu.
Trudne dzieciństwo i wszechobecne przygnębienie
Walijski aktor rozpoczyna podróż przez swoje życie od pierwszych lat życia w Walii. Co najbardziej mnie uderzyło, nie słodzi i jest w 100% szczery. Z równym zaangażowaniem opowiada o swoich sukcesach jak i o porażkach. To z kolei sprawia, że czytelnik od razu łapie więź z autorem i bohaterem książki. Tak, to jest utalentowany aktor, z piękna karierą, ale wcale nie uważa się z tego powodu za lepszego od innych. Popełnia błędy, tak samo jak każdy z nas.
Hopkins opowiada o dorastaniu w przemysłowym miasteczku, surowym wychowaniu i poczuciu, że jest „beznadziejnym przypadkiem”. Dowiadujemy się jaki wpływ miał na niego niezwykle negatywnie nastawiony do życia ojciec. Przenosimy się do zupełnie innych czasów, gdzie dorastał w cieniu wojny, kryzysu i mężczyzn, którzy nie okazywali sobie emocji. Najbardziej przejmujący jest jednak fakt, że już jako dziecko, nie widzi on sensu swojego życia, którego przez następne lata poszukuje.
Droga na scenę i powolny upadek
Kolejny z niezwykłych i nieznanych mi faktów, o których dowiedziałem się z Daliśmy radę, chłopaku dotyczy początków aktorskiej kariery Hopkinsa. Okazuje się bowiem, że dwukrotny zdobywca Oscara wcale jej nie planował. Nie było to jego wielkie marzenie i pasja, a to wszystko po prostu „jakoś tak się stało”. Chwila olśnienia i odpowiednie osoby na odpowiednim miejscu pokierowały go na deski teatru, w którym Walijczyk w końcu się odnalazł.
Autor wspomina wielkie gwiazdy, które stanęły na jego drodze – Petera O’Toole’a, Richarda Burtona, czy Laurence’a Olivier. W ich przypadku również szczerze, a nieraz także z niezwykłym przywiązaniem do detali opowiada o ich wpływie na jego karierę, a przede wszystkim życie. Nie ukrywa, że wielu z nich nie posłuchał w odpowiednim momencie, choć powinien. Swoją uwagę koncentruje jednak na tym jak w tym samym czasie, jego prywatne życie powoli upadało z powodu nałogu alkoholowego
Droga do sukcesu okupiona wysoką ceną
To w filmie Anthony Hopkins odnalazł swoje prawdziwe miejsce w świecie aktorstwa. Wspomina on swoje najważniejsze role, nie rozdrabniając się przy tym. Wśród nich znalazł się oczywiście Hannibal Lecter, ale autor opowiada też o udziale w projektach Davida Lyncha, czy Olivera Stone’a. Opowiada również jak wraz z biegiem lat współpracuje mu się z kolejnymi pokoleniami aktorów.
Najbardziej fascynujące i zaskakujące są te fragmenty, w których Hopkins mierzy się ze swoimi demonami. Otwarcie pisze o alkoholizmie, depresji, gniewie i tym, jak nałóg zniszczył pierwsze małżeństwo oraz relację z jedynym dzieckiem. Nie szuka on przy tym żadnych usprawiedliwień. Rozlicza się szczerze, z bólem, ale i z wdzięcznością za drugą szansę. Wzruszający jest moment, gdy opisuje jak prawie stracił życie. Rozpoczyna on jego drogę do trzeźwości, którą utrzymuje od blisko 50 lat. Okazuje się, że nawet największe talenty zmagają się z ciemnością i że wyjście z niej jest możliwe.
Fascynująca i pouczająca lektura
Daliśmy radę, chłopaku nie jest kolejną, pierwszą lepszą autobiografią gwiazdy Hollywood. Przede wszystkim, to świetnie napisana i wciągająca lektura. W wielu fragmentach zaskakuje i otwiera nam oczy na to jakie potrafi być prawdziwe życie sławnych ludzi. To swego rodzaju spowiedź autora, który odnalazł swoją drogę i szczęście mimo różnych niepowodzeń. Hopkins pisze w bardzo eleganckim stylu, z dystansem, a niekiedy ironią. To naprawdę inspirująca historia, która nie tylko zachwyca, ale także porusza.
Wydawnictwo Marginesy
Marek Wasiński
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Marginesy. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.