Blask Montparnasse’u Artystki i artyści szkoły paryskiej

Blask Montparnasse’u |Recenzja

Sylwia Zientek, Blask Montparnasse’u. Artystki i artyści szkoły paryskiej

Miasto, w którym sztuka kipiała jak wino w kieliszkach niedokończonych nocy, przyciągało dusze niespokojne i głodne wolności. Blask Montparnasse’u – intensywny, chwilami oślepiający, zawsze niosący obietnicę wieczności. To opowieść o pasji i bólu, o twórcach, których życie było równie barwne jak ich obrazy. Tu każde płótno mówi więcej niż tysiąc słów – ale i każde przemilczenie zostawia ślad.

Paryż, koniec XIX i początek XX stulecia. Świat coraz szybciej się zmienia, a jedyne co pewne, to fakt, iż stolica Francji jest kulturalną stolicą ludzkości (przynajmniej do wybuchu II wojny światowej). Odkrycia naukowe, imperia zmierzające do światowego konfliktu, ferment w świecie idei i sztuki. A w środku tego wszystkiego byli Polacy i Żydzi polskiego pochodzenia. Wszyscy oni potrafili przeszczepić swoją rozedrganą wschodnio-europejską duszę na grunt Zachodu. Jednak cena jaką przyszło im za to zapłacić bywała różna, nie zawsze bowiem ich losy kończą się happy endem.

Niemniej książkę Sylwii Zientek czyta się jak świetną powieść – trochę sensacji, thrillera, kryminału, romantyzmu i ogromna dawka sztuki przepojonej niesamowitą gamą emocji i instynktów. Z tych powodów lektura mija szybko i przyjemnie. Nigdy bym nie pomyślał, że przygoda ze sztuką, tym bardziej polską, może być tak interesująca, burzliwa i wspaniała. Ale najlepiej nie wierzcie mi na słowo i przekonajcie się sami.

Bohaterowie świata sztuki

Kogoż tu nie znajdziemy? Modigliani, Guillaume Apollinaire, Tadeusz Makowski, Kiki de Montparnasse, Chaagal, baronowa d’Oettingen… Ale to tylko niewielka część osób, które pozwala nam poznać Sylwia Ziętek.

Mojżesz Kisling (1891-1953) był synem krakowskiego szewca. To jeden z najszerzej znanych polskich malarzy żydowskiego pochodzenia. Początkowo studiował w ASP w Krakowie u Józefa Pankiewicza. W 1911 roku wyjechał do Paryża, gdzie stał się członkiem Ėcole de Paris. Członek Związku Zawodowego Malarzy i Rzeźbiarzy Polskich w Paryżu. Prywatnie przyjaciel Modiglianiego i Picassa. Mnie najbardziej podoba się jego „Leżący akt” z 1927 roku.

Mela Muter (Maria Melania Mutermilch, 1876-1967). W 1901 roku wyjechała z Polski, stając się mieszkanką Francji. Od 1902 roku jej dzieła zaczęty się pojawiać na zbiorowych wystawach w Paryżu, Krakowie, Lwowie czy Warszawie. W 1927 roku Muter przyjęła obywatelstwo francuskie. Ciekawą jej pracą jest „Żydowski sprzedawca” z 1905 roku.

Zygmunt Menkes (1896-1986) – malarz i rzeźbiarz, swoja karierę ze sztuką rozpoczynający w Szkole Przemysłowej we Lwowie, a potem w krakowskim ASP. Po przyjeździe do Paryża stał się członkiem Ėcole de Paris. Często podróżował do Polski, stając się członkiem polskich grup artystycznych Nowa Generacja i Zwornik. W 1935 roku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Jedyną jego pracą, jaką znam jest „Ananas i brzoskwinie” z 1943/1944 roku.

Eugeniusz Zak (Żak, 1884-1926) przedstawiciel rodziny zasymilowanych Żydów. W 1901 roku wyjechał do Paryża, gdzie zaprzyjaźnił się z Kramsztykiem, Muter czy Gottliebem. Często jednak wracał do Polski, do Warszawy, stając się jednym z założycieli galerii sztuki Gallerie Zak. Jedną z najciekawszych jego prac są „Kąpiące się” z 1910 roku.

Dlaczego warto przeczytać Blask Montparnasse’u?

Największą zaletą książki jest fakt ogromnej pasji, którą żywi Autorka do poruszanego tematu. Język wypowiedzi jest żywy, obrazowy, i wciąga już od pierwszych stron. Co więcej, pisze tak, że nawet czytelnik, który nie ma żadnej świadomości w tym temacie, czuje się oczarowany, wręcz zahipnotyzowany. Dawno nie czytałem tak pasjonującej, żywej lektury.

Wielką zaletą książki jest stylowy język, trochę niby wycofany, nie całkiem mówiący wprost, ale na tyle sugestywny, że poczuć można nawet emocje towarzyszące opisywanym postaciom. Z jednej strony czuć ogromną pasję tworzenia, nawałnice idei, pomysłów, życie… A z drugiej – ból istnienia, dramaty, niemożność uzyskania stałości, miłości, szczęścia…

Tym, co najczęściej powtarza się w życiorysach tych niezwykłych twórców sztuki jest właśnie niemożność uzyskania poczucia zadowolenia. Nic ich nie cieszy tak do końca. A gdy kochają, płomień uczuć szybko wygasa, tląc się czarem dawnych, zawiedzionych uniesień i nadziei. We wszystkim odczuć można ból – twórczy, miłosny, egzystencjalny.

Nurtuje mnie z czego on wynikał, bo przecież nie był to wynik epidemii czy jakiejś choroby. Czy twórczy geniusz aż tak doskwiera? A może to smak Paryża, który dał im niemal całkowitą wolność, tak ich przytłoczył? W kraju, w swoich małych ojczyznach musieli zmagać się z trudami życia – brakiem rodziców, biedą, niezrozumieniem, ukrywanie własnych preferencji seksualnych… A tutaj, zasadniczo, byli pozbawieni tego wszystkiego. Bezpieczeństwo zapewniała im wspólnota języka, wiary, działalności.

Paryska bohema

Wielkim plusem jest również świetne oddanie klimatu rządzącego ówczesnym Paryżem, który pełnił rolę Mekki świata sztuki. W pewnych momentach dosłownie czuć zapach parzonej kawy, ciepłej bagietki. W oczach mienią się wszystkie barwy farb, ferie ich zapachów… A to wszystko okraszone rozmowami – o sztuce, o ojczyźnie, o towarzyszach w niedoli, głodzie, miłości.

Aż dziw bierze, że w takim rozgardiaszu udało się Sylwii Ziętek zebrać tak wielką dawkę informacji, które potrafią zaciekawić czytelnika nie obytego z tym tematem. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Żałuję jednocześnie, że nie miałem okazji czytać jej innych prac. Z pewności to nadrobię i jednocześnie czekam na kolejne.

Niezwykle ciekawie czyta się również o bohaterach, jakby postronnych, czasem ofiarach paryskiej bohemy. Mamy tu więc aktorów, tancerki, prostytutki, kucharzy, restauratorów, arystokrację, która finansowała artystów z całego świata, którzy rozpoczynali lub rozwijali swoje kariery właśnie nad Sekwaną. Wszyscy oni dodają nieco pieprzności głównym bohaterom publikacji. Bo przecież warto pamiętać, że czyjeś życie, zawsze opiera się na barkach innych ludzi. A czasem na innych częściach ciała ;D

Ogromnie podoba mi się również możliwość samodzielnego kontemplowania, rozpatrywania tego, co właśnie czytamy. Autorka bowiem nie sypie samymi faktami. Pewne rzeczy pozostawia niedopowiedziane, do samodzielnej interpretacji. Co więcej, czytając, mamy możliwość obcowania z wyższą sztuką – zarówno tą w ukazanych tam obrazach, jak i w literackim kunszcie. Całość okraszona jest fragmentami wspomnień bezpośrednich świadków tych wydarzeń. To tak, jakby miało się możliwość dotknięcia duszy tych niezwykle ciekawych ludzi. Przepraszam, ale nie umiem się nie rozpływać w zachwytach.

Blask Montparnasse’u – podsumowanie

Książka zawiera się na 448 stronach tekstu, okraszonych zdjęciami bohaterów publikacji, ich dzieł czy miejsc, które nie koniecznie nadal istnieją. Podzielona jest na trzy części – 1 opisujący lata 1900-1919, druga – 1919-1929 i trzecia – kreśląca lata 1930-1940. Bawiłem się przednie.

To naprawdę wciągająca lektura – miejscami zabawna, momentami dramatyczna. Nie da się nad nią przejść obojętnie. Gorąco polecam ją wszystkim. Jaka szkoda, że wiedza o naszych rodakach, którzy odnieśli sukces, jest tak niewielka.


Wydawnictwo Agora
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Agora. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.