Byli siebie warci, czyli historia Elżbiety Bośniaczki i Ludwika Węgierskiego

Byli siebie warci, czyli historia Elżbiety Bośniaczki i Ludwika Węgierskiego

Można o nich powiedzieć: „byli siebie warci”. Ona po jego śmierci zmieniła jego decyzję i wysłała do Polski swoją najmłodszą córkę – Jadwigę Andegaweńską. On po śmierci przypomniał jej o swoim istnieniu zza grobu, ponieważ zostawił jej niespłacone długi, a windykatorzy właśnie zaczęli wysyłać do niej listy z nakazem zapłaty!

Maria czy Jadwiga

Ludwik Andegaweński miał trzy córki, których doczekał się dopiero ze swoją drugą żoną – Elżbietą Bośniaczką. Były to: Katarzyna, Maria i Jadwiga. Katarzyna Andegaweńska miała zostać żoną syna króla Francji Karola V Mądrego – Ludwika Orleańskiego. Miała także zasiąść na polskim tronie oraz pomóc ojcu odzyskać Neapol. Niestety, zmarła niespodziewanie w 1378 roku, w wieku zaledwie 8 lat. Okoliczności jej śmierci nie są do końca znane, ale być może zejść z tego świata pomogła Katarzynie królowa Neapolu – Joanna I. Ta sama, która w 1345 roku była podejrzana w sprawie morderstwa swojego męża, a stryja Katarzyny – Andrzeja Andegaweńskiego. Wtedy królowej nic nie udowodniono. Teraz też sprawcy nie wykryto.

Po śmierci Katarzyny Andegaweńskiej, jej ojciec – Ludwik Węgierski zdecydował, że to jego średnia córka Maria, która była zaręczona z synem cesarza Karola IV Luksemburskiego – Zygmuntem obejmie polski tron. W 1374 roku Ludwik Węgierski wydał przywilej koszycki, a w zamian za to polska szlachta zdecydowała się uznać prawa jednej z córek Ludwika do polskiego tronu. Gdy jednak dowiedzieli się, że królem Polski ma zostać Maria Andegaweńska, a wraz z nią Zygmunt Luksemburski nie byli zadowoleni. Ludwik Andegaweński zapewne dowiedział się o tych złych nastrojach w Polsce. Chciał nawet zmienić swoją decyzję, ale nie zdążył, bo umarł w nocy z 10 na 11 września 1382 roku w Nagyszombat (dzisiejsza Trnawa). Szlachta na zjeździe w Radomsku w 1382 roku wyraziła swój sprzeciw dla kandydatury Zygmunta Luksemburskiego na króla Polski.

Wdowa po Ludwiku – Elżbieta Bośniaczka wyszła naprzeciw oczekiwaniom polskiej szlachty i zdecydowała, że teraz to jej córka Jadwiga wyjedzie do Polski, a Maria zostanie na Węgrzech. Jadwiga w chwili śmierci ojca miała dopiero 8 lat i była za mała, żeby samemu jechać do kraju, w którym jeszcze nigdy nie była. Jej matka zdecydowała, że Jadwiga musi spędzić jeszcze przy niej dwa lata. Tymczasem polski tron cały czas stał pusty. Trzeba było zatem zrobić coś, żeby zmusić Bośniaczkę do wysłania najmłodszej córki nad Wisłę. Tym „czymś” była groźba utraty polskiego tronu przez Andegawenów. Chciano koronować na króla Siemowita IV z mazowieckiej linii dynastii Piastów. Decyzja ta zapadła w Sieradzu w 1383 roku. Polska szlachta miała już dosyć wiecznej nieobecności polskiego króla na Wawelu, a właśnie to przez ostatnie 12 lat fundował jej Ludwik Węgierski.

Planowano także porwać Jadwigę Andegaweńską, a te rewelacje mogły dotrzeć do uszu Elżbiety Bośniaczki, która z obawy o bezpieczeństwo córki zdecydowała się opóźnić jej wyjazd nad Wisłę. Ostatecznie do koronacji Siemowita IV na króla Polski nie doszło, a próba porwania Andegawenki została udaremniona. Jadwiga Andegaweńska została koronowana na króla Polski 16 października 1384 roku na Wawelu. Elżbieta Bośniaczka postawiła na swoim.

Niespłacone długi

To nie był jednak koniec problemów Elżbiety Bośniaczki. One dopiero się zaczęły. W marcu 1384 roku, siedem miesięcy przed tym, kiedy jej córka miała włożyć na swoje skronie polską koronę, jej matka otwierała kopertę i czytała list od władcy Padwy – Franciszka Carrary. Padewski władca wysłał ten sam list do arcybiskupa ostrzyhomskiego i kardynała Demetriusza Vaskutiego. Duchowny dostał również instrukcję, że ma dopilnować, żeby królowa spłaciła zadłużenie w terminie. Elżbieta przeczytała, że jej mąż zadłużył się u władcy Padwy – Franciszka Carrary. Dług to dwie pożyczki w wysokości 16 i 13 tys. dukatów. Ludwik Węgierski potrzebował tych pieniędzy na wojnę z Wenecją, jednak nie spłacił tego zobowiązania za życia. Królowa była ponaglana, aby jak najszybciej spłaciła mężowskie długi. Pierwszy z długów został rozłożony na cztery raty płatne co 3 miesiące po 4 tys. dukatów. Windykatorem tego długu miał być włoski bankowiec Marcuccio, który, aby skuteczniej ściągnąć dług, zamieszkał w węgierskiej Budzie.

Prof. Stanisław A. Sroka twierdzi, że korespondencja, dotycząca tej sprawy nie zachowała się w pełni. W związku z tym nie wiadomo czy zadłużenie zostało w pełni spłacone. Trzeba przyznać, że Elżbieta Bośniaczka pod koniec swojego życia najadła się strachu, a obowiązki, których jej mąż nie dopełnił za życia, ciągnęły się za nią po jego śmierci. Być może jej tragiczna śmierć, do której doszło w styczniu 1387 roku w Nowigradzie nad Adriatykiem, była jej wybawieniem?


Bibliografia:

  • Sroka Stanisław A., Ludwik Węgierski, Warszawa 2025.
  • Wyrozumski J., Królowa Jadwiga. Między epoką piastowską i jagiellońską, Kraków 2006.Wyrozumski J., Królowa Jadwiga. Między epoką piastowską i jagiellońską, Kraków 2006.

Comments are closed.