Czy wiesz, że polski okręt przyczynił się do zatopienia niemieckiego pancernika Bismarck?

Rankiem 24 maja 1941 roku doszło do bitwy morskiej brytyjskich i niemieckich okrętów. Po stronie Royal Navy walczył krążownik liniowy „Hood”, który był największym okrętem brytyjskiej floty oraz nowoczesny pancernik „Prince of Wales”. III Rzeszę w tym starciu reprezentował pancernik „Bismarck” oraz krążownik „Prinz Eugen”. Bitwę rozpoczęli Anglicy, ogień obu brytyjskich okrętów kierowany był w „Bismarcka”, tymczasem oba niemieckie okręty strzelały w „Hooda”. Prawie równocześnie cele po jednej i drugiej stronie zostają trafione. Niedługo potem dwie kolejne salwy „Bismarcka” trafiły w „Hooda”. Niemieckie pociski przebijają pancerz brytyjskiego krążownika liniowego, dostają się do komór amunicyjnych i powodują ogromną eksplozję. W ciągu kilku minut „Hood” idzie na dno. Następnie oba niemieckie okręty skoncentrowały ogień na pancerniku „Prince of Wales”, który trafiony po kilku minutach wycofuje się pod osłoną dymną. Po tym wydarzeniu Brytyjczycy, których duma została urażona, postanowili za wszelką cenę dopaść „Bismarcka”. Jeszcze tego samego dnia admirał Lütjens odprawia krążownik „Prinz Eugen” do działań korsarskich na Atlantyku, podczas gdy sam z „Bismarckiem” postanawia wrócić i obiera kierunek na Brest. W porannej bitwie niemiecki pancernik został trafiony trzykrotnie. Pociski uszkodziły motorówkę okrętu, trafiły w śródokręcie oraz naruszyły zbiorniki z paliwem. Od tej pory „Bismarck” zostawiał za sobą ślad na wodzie. Smuga ropy całymi dniami się nie rozchodziła i stanowiła drogowskaz dla ścigających „Bismarcka” okrętów.

25 maja tuż po północy nastąpił atak brytyjskich samolotów torpedowych. Jedna z torped uszkodziła „Bismarcka”. Tymczasem, żeby dopaść niemiecki okręt, dowództwo brytyjskie mobilizowało wszystkie siły, jakimi rozporządzało. Do poszukiwań przystąpiły kolejne duże jednostki oraz wiele mniejszych okrętów w tym
półflotylla dużych kontrtorpedowców klasy „Tribal” i polski kontrtorpedowiec ORP „Piorun”. Mimo dużej przewagi wytropienie celu nie było wcale takie proste.

26 maja o godzinie 10:30 „
Bismarcka” odnalazł kanadyjski samolot Consolidated Catalina. O 11:15 okręt odnajdują również samoloty z lotniskowca „Ark Royal” i pilnują na zmianę. O 19:15 nastąpił kolejny atak torpedowy, a jedna z torped trafia „Bismarcka” w urządzenie sterowe. Od tej pory „Bismarck” jest bezwładny, kręci się w kółko i nie może manewrować. O godzinie 22:37 sygnalista „Pioruna” mat Edward Dolecki zameldował zauważenie „Bismarcka”. Z odległości 12000 metrów niemiecki kolos odtworzył ogień do polskiego kontrtorpedowca. „Piorun” odpowiedział tym samym. Było to starcie Dawida z Goliatem. Dla porównania „Piorun” wypierał 1760 ton, „Bismarck” zaś przeszło 42 000. Salwa polskiego okrętu ważyła 132 kg, salwa zaś najcięższej i średniej artylerii „Bismarcka” z górą 8000 kg. Salwy „Pioruna” kilka razy trafiły w cel, ale nie mogły one zrobić wrażenia na Niemcach. Tymczasem jedna celna salwa z „Bismarcka” mogła przesądzić o losie polskiego okrętu. Walka, podczas której „Piorun” umiejętnie manewrował i używał osłony dymnej trwała godzinę. Pociski z dział „Bismarcka” kilkakrotnie spadły blisko polskiego kontrtorpedowca. Czas ten pozwolił pozostałym kontrtorpedowcom doścignąć „Bismarcka” i zacisnąć dookoła niego sieć. Była to zasługa polskiego okrętu, co przyznawali wszyscy uczestnicy akcji. O godz. 23.50 „Bismarck” wystrzelił ostatnią salwę do „Pioruna”, później oba okręty straciły się z widoku. O godz. 5 rano komandor Vian dał „Piorunowi” rozkaz powrotu do bazy z powodu kończącej się ropy. Komandor Pławski nie mógł się pogodzić z faktem, że musiał opuścić plac boju, nie dokonując ani jednego ataku torpedowego. Mimo to jeszcze przez dwie godziny próbował namierzyć „Bismarcka”. O godzinie 7:00 stan ropy był alarmująco niski, więc dowódca „Pioruna” z wielkim żalem dał rozkaz powrotu do Anglii. W tym czasie na miejsce dotarły brytyjskie krążowniki i pancerniki. Samoloty wypatrzyły „Bismarcka” i rozpoczął się ostrzał. O godzinie 10.37 dnia 27 maja 1941 roku „Bismarck” po stoczeniu zaciętego boju z przewyższającymi siłami przewraca się do góry stępką i tonie. Brytyjski krążownik liniowy „Hood” został pomszczony.

Walka polskiego kontrtorpedowca z niemieckim pancernikiem zyskała sobie w świecie niezwykły rozgłos i uznanie. Po powrocie na ręce dowódcy „Pioruna” spłynęły liczne telegramy i listy z gratulacjami. O akcji pisało również wiele angielskich gazet. W uznaniu zasług kilka miesięcy po tej akcji na wniosek Admiralicji król Jerzy VI odznaczył komandora por. E. Pławskiego oraz kpt. K. Hessa
Distingiushed Service Cross, a bosmana Bolesława Łasę i mata Edwarda Doleckiego – Distingiushed Service Medal.

WG

Bibliografia:


Jerzy Pertek „Wielkie dni małej floty”

One Comment

  1. listonosz1939

    Ataki Pioruna nie były wcale samobójcze ani bezmyślne. Niszczyciel (kontrtorpedowiec) zszedł poniżej zasięgu dział dużego i średniego kalibru. Stosując zasadę ataków torpedowych (prawdziwych lub pozorowanych) odciągał uwagę Bismarcka i pozwalał przez to ustawić się do strzału cięższym jednostkom.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*