Dezerter | Recenzja » Historykon.pl
Ostatnie wydarzenia z kalendarium historycznego

Dezerter | Recenzja

Dezerter | Recenzja

Siegfried Lenz, Dezerter

Tym razem paczka od wydawnictwa, którą odebrałem z Urzędu Pocztowego zawierała nie jak zwykle publikację naukową czy popularnonaukową, a powieść historyczną o intrygującym tytule Dezerter. Już sam widok tej książki przykuwa uwagę. Oprawa bowiem ma czerwony kolor, co samo w sobie przyciąga wzrok. Dodatkowo widniejąca na okładce ludzka czaszka trzymająca w zębach, jak się zdaje, odznaczenie Krzyż Żelazny II klasy, wzbudza pewien niepokój.  

Autorem publikacji jest zmarły przed czterema laty Siegfried Lenz – niemiecki pisarz urodzony w 1926 roku w Ełku, ówczesnych Prusach Wschodnich. Po okresie nauki szkolnej wstąpił w 1943 roku do Kriegsmarine. W 1945 roku zdezerterował i dostał się do brytyjskiej niewoli. Po zwolnieniu rozpoczął studia z filozofii, anglistyki i literatury na uniwersytecie w Hamburgu. W latach 1950-1951 roku był redaktorem działu kulturalnego „Die Welt”. Resztę jego życia pochłonęła praca literacka. Wielokrotnie nagradzano go za twórczość, w tym Nagrodą Goethego. Książki Lenza doczekały się licznych tłumaczeń, a Lekcja języka niemieckiego nawet ekranizacji. W swojej twórczości poruszał głównie tematykę moralnych konfliktów w III Rzeszy.

Pisanie powieści Dezerter Lenz rozpoczął wiosną 1951 roku po powrocie z podróży do Maroka. Pierwszą wersję powieści ukończył już pod koniec lata tego samego roku. Została ona ciepło przyjęta w wydawnictwie Hoffmann i Campe. Po sugestiach dr Ottona Görnera (opiekuna redakcyjnego), Lenz wprowadził zmiany: skrócił dialogi i przyspieszył tempo akcji. Zmienił również przewodni temat pracy z walk partyzanckich na temat dezercji. Poprawiona wersja trafiła do wydawnictwa w styczniu 1952 roku. Niestety ta wersja spotkała się z większą krytyką niż poprzednia. Dr. Görner ostrzegał Lenza, że tematyka przejścia z Wehrmachtu do Armii Czerwonej spotka się z falą krytyki, a kariera pisarska młodego twórcy legnie w gruzach. Prosił go o zmianę treści na mniej kontrowersyjną. Lenz w odpowiedzi napisał do wydawnictwa, że nie zamierza wprowadzać poprawek. Warto pamiętać, że lata 50-te to czas zimnej wojny i powiększania się wzajemnych antagonizmów między mocarstwami zachodnimi, a blokiem wschodnim. Ostatecznie maszynopis Dezertera zamknięto w szufladzie, gdzie miał czekać na bardziej sprzyjające czasy na rynku wydawniczym. Dopiero w 2014 roku na pół roku przed śmiercią Siegfried Lenz powierzył swoje osobiste archiwum Deutsche Literaturarchiv w Marbach am Neckar. Instytucja ta umożliwiła publikację jego spuścizny. Ostatecznie książka doczekała się wydania w Niemczech w 2016 roku. W Polsce oddano ją do druku w 2018 roku nakładem wydawnictwa Bellona w Warszawie.

Pierwotnie tytuł książki miał brzmieć Spotkanie i nawiązywał do starej niemieckiej piosenki Nun gehts ans Abchiednehmen, a konkretnie do zdania: W ojczyźnie, w ojczyźnie spotkamy się znów. W trakcie prac Lenz rozważał również przyjęcie tytułu Bagno co miało odnosić się do pierwszej części książki opisującej walki żołnierzy Wehrmachtu z komunistyczną partyzantką na terenach współczesnej Białorusi i Ukrainy. Niemcy ponosili w tamtych miejscach bowiem znaczne straty atakowani z zaskoczenia przez partyzantów ukrywających się w lasach lub na bagnach. Ostatecznie jednak Lenz przyjął tytuł Dezerter (Der Überläfer) odnoszący się bezpośrednio do drugiej części książki.

Fabuła książki rozpoczyna się niedługo po wojnie, kiedy trzydziestopięcioletni były żołnierz Wehrmachtu Walter Proska udaje się z wizytą do aptekarza nazwiskiem Adomeit. Celem wizyty jest pożyczenie od niego znaczków pocztowych. Proska ma zamiar wysłać bardzo ważny list do swojej siostry. Co jest w liście? Dlaczego jego treść jest taka ważna? Dlaczego Proska wysyłając go jest bliski załamania nerwowego? Na te pytania znajdziemy odpowiedź na dalszych stronicach książki.

Po tym wstępie następuje właściwa akcja, która obejmuje retrospekcje życia Waltera i jest podzielona na dwie części. Od rozdziału drugiego dowiadujemy się, jak wyglądała służba wojskowa niemieckich żołnierzy na tyłach frontu. Następnie od rozdziału dziewiątego dostajemy obraz życia niemieckiego dezertera w służbie Armii Czerwonej. Całość ma szesnaście rozdziałów.

Książka porusza szereg niełatwych tematów i pozostawia możliwość dłuższych rozważań po jej przeczytaniu. Znajdziemy tu opis trudów frontowej rzeczywistości, jaka spotyka żyjących często w bardzo bliskiej przyjaźni towarzyszy broni. Czynnikiem wpływającym zwłaszcza negatywnie na morale żołnierzy jest zachowanie ich dowództwa. Zarówno przywódcy państwowi będący zupełnie dla nich niedostępni, jak i bezpośredni przełożeni mają ich za nic. Dowódca jednostki nie tylko nie wzrusza się po stracie swoich ludzi, ale nawet nie pamięta ich nazwisk, mimo że oddział patrolujący tory kolejowe w którym służył Walter Proska składał się z zaledwie kilku osób.  Wszędzie na żołnierzy czyha śmierć, którą może zadać ukryty w zaroślach wróg. Wszystko to sprawia, że ich położenie jest beznadziejne. Wzniosłe hasła patriotyzmu i walki za niemiecką ojczyznę przestają mieć dla nich większe znaczenie. Liczy się już tylko chęć przetrwania i powrotu do domu.

Lenz omawia problemy moralne i egzystencjalne. Stawia pytanie: Czym jest człowieczeństwo? Wykreowana przez niego postać (Walter Proska) często rozmyśla nad tym, że wróg z którym przyszło mu walczyć to taki sam czujący i myślący człowiek, jak on sam. Nie czuje nienawiści jaką starano się w niego wpoić przez ostatnie kilka lat. Mimo przywiązania do humanitarnych wartości zabija swoich wrogów, ponieważ sam obawia się o własne życie.  Nie ma innego wyjścia – myśli. Dzięki temu czytelnik może wielokrotnie zastanowić się, jak by postąpił na miejscu głównego bohatera i jakie wartości przyświecałyby jego poczynaniom.

Autor wprowadza również wątek romansu głównego bohatera z polską partyzantką. Osobiście uważam to za dość naiwne. Według mnie brak temu wątkowi większego psychologicznego uzasadnienia w charakterach postaci. Romans tego typu bardziej pasuje do pary nastolatków niż do dojrzałego mężczyzny i kobiety. Do tego łatwowierne zachowanie bohaterów nie szukających w działaniach partnera podstępu nieco mnie irytowało. Powierzenie sporego kredytu zaufania osobie o której nie wie się prawie nic, a która formalnie jest naszym wrogiem, trochę popsuło mi ogólny odbiór powieści.

Podsumowując książka ma pacyfistyczne przesłanie i odnosi się do międzyludzkich wartości humanizmu. Dla Lenza nie jest istotne czy ktoś jest Niemcem, Polakiem czy Rosjaninem. Nikt nie wybrał sobie kraju w którym się urodził. Główny bohater zastanawia się co by było, gdyby był innej narodowości. Zapewne wtedy sam strzelałby do żołnierzy Wehrmachtu. A towarzysze z jego oddziału? Część, jak np. Jan Zwiczosbirski nie jest Niemcami. To Ślązacy, którzy nie czują się związani z III Rzeszą.

Cała książka jest pełna wartkiej akcji i niespodziewanych jej zwrotów. Głowna postać wzbudziła u mnie zrozumienie i politowanie nad swoim losem. Możliwe, że część czytelników zarzuci autorowi chęć wybielenia Niemców i ich zbrodni z okresu Drugiej Wojny Światowej, ja uważam to jednak za przesadę.

Język autora jest bardzo żywy, co uważam za kolejny atut. Całość czyta się bardzo szybko i z zaciekawieniem. Treści lektury z pewnością są kontrowersyjne nawet i współcześnie, dzięki czemu wzbudzą spore emocje. Szczerze mogę polecić tę pozycję.

Wydawnictwo: Bellona

Ocena recenzenta: 4/6

Grzegorz Gomułka

Partnerzy



Przewiń do góry