Piotr Pranke, Dzieje wikingów

Dzieje Wikingów |Recenzja

Piotr Pranke, Dzieje Wikingów

Zainteresowanie historią ludów północnych nie słabnie i nadal ukazują się prace mniej lub bardziej naukowe na ten temat. Mnie to cieszy, bo lubię ten temat i nie zamyka się to w znajomości historii filmowej Thora w wersji Marvela. Ale praca dra Pranke zostawia mnie z mieszanymi uczuciami.

Autor, dr Piotr Pranke, jest adiunktem w Katedrze Historii Skandynawii i Europy Środkowo-Wschodniej Instytutu Historii i Archiwistyki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zajmuje się średniowieczną Europą środkową i północną. Dzieje wikingów ukazały się w 2026 r. nakładem wydawnictwa SBM. Oprawa szyta, okładka twarda, częściowo lakierowana. Stron nieco ponad 200.

Cieszę się, że pierwszy rozdział pracy, to informacje wstępne. Ale bardzo mnie dziwi, co autor uznał za zasadne tam umieścić. Kilka słów o pochodzeniu – to w porządku. Informacje geograficzne – też w porządku. Zagadnienia społeczne – tu zaczyna być ciekawe. Najpierw dosłownie kilka akapitów o ludziach wolnych. Potem mamy dwie strony o niewolnikach. Następnie kilka stron o sytuacji prawnej kobiet. Na koniec jest wspomnienie o magii i kulturze materialnej. Zdecydowanie inaczej wyobrażam sobie rozdział wprowadzający. A, jeszcze jedna rzecz. W książce pada wyjaśnienie nazwy wikingowie. Gdzieś około 70 strony. Bynajmniej nie w rozdziale wstępnym.

Następny rozdział poświęcony jest wierzeniom pogańskim. Nie wierzeniom po prostu, tylko od razu autor nazywa je pogańskimi. W kilku słowach charakteryzuje dosłownie kilku bogów. Chciałbym powiedzieć, że autor nie wchodzi w szczegóły, ale nie mogę. Stuknął kilka razy w powierzchnię i poszedł dalej.

Później jest rozdział o przyjęciu chrześcijaństwa – 4,5 strony wypełnionych rozmaitymi fotografiami. Według dra Pranke chrześcijaństwo oddziaływało na Skandynawię, działali dwaj czy trzej misjonarze i w niektórych miejscach mieszkańcy osad rzucali kośćmi czy przyjąć nową religię, czy nie. Sam autor napisał, że temat doczekał się obfitej literatury i w przypisie podaje jeden tekst. Zerknąłem do niego. Faktycznie, można w nim znaleźć mnóstwo źródeł. Może to moje marudzenie, ale lepiej bym się czuł, gdyby dr Pranke dopisał w tym przypisie, że listę prac znajdzie w tej konkretnej. Przynajmniej by nie wyglądało, że słowo obfita opisywane jest jednym tekstem.

Następny rozdział opisuje powiązania handlowe Skandynawów ze światem zewnętrznym. Interesujący rozdział. Nie jest rozwleczony, ani nie jest przesadnie krótki. Skandynawowie handlowali z tymi i z tymi, czego dowodzą takie i takie znaleziska i opisy, tu i tu były osady handlowe itp. Rozdział zaliczam na plus.

Następna część poświęcona jest władzy. I tu jest naprawdę nieźle, bo jest krótko, zwięźle i na temat.

Rozdział szósty, czyli źródła do dziejów epoki Wikingów jest najdłuższy i ma kilka podrozdziałów. Pierwszy traktuje o Skandynawach na zachodzie. Nie ma w nim analizy źródeł, autor opisał co ludy północy robiły na zachodzie Europy. Drugi podrozdział, to analiza kronik łacińskich, czyli zachodnich. Trzeci zaś omawia kroniki orientalne. W sumie w obu znajdziemy podobny schemat. Jest krótkie przedstawienie osoby autora i samej kroniki, a potem co w każdym tekście dotyczy Skandynawów. Wszystko to przeplatane fragmentami wspomnianych dokumentów.

Rozdział siódmy i ostatni stanowi analizę źródeł stworzonych przez samych Skandynawów. Jest też kilka słów o dziedzictwie owej literatury. Całkiem interesujące.

Da się zauważyć, że w największej mierze autor opierał się o źródła pisane, w niewielkim stopniu odnosząc się do źródeł graficznych czy archeologicznych. Nie wiem czy był to zabieg celowy. Bardzo mało miejsca poświęcono też kulturze materialnej Skandynawów.

Mam pewien problem z tą książką. Przede wszystkim układ, proporcje i punkt początkowy. Informacje wstępne powinny być informacjami wstępnymi, informacje o społeczeństwie powinny być zdecydowanie bardziej wypośrodkowane itd. Nie mogę skreślić tej pracy, bo dostarcza naprawdę sporo interesujących informacji. Warto do niej sięgnąć, jeśli już się jakąś wiedzę o Skandynawach już ma, zdecydowanie lepiej od niej nie zaczynać swojej przygody z tym tematem.


Wydawnictwo SBM
Jakub Łukasiński

Comments are closed.