Krüger – Szakal | Recenzja

Marcin Ciszewski – Krüger – Szakal

Historyk, który pasjonuje się okresem I i II wojny światowej i spod jego pióra, a właściwie dziś można powiedzieć klawiatury, wychodzą wspaniałe opowieści sensacyjne umieszczone w realiach historycznych.

Marcin Ciszewski ukończył studia w Instytucie Historycznym UW, uczył się u najwybitniejszych polskich historyków: Henryka Samsonowicza, Andrzeja Zahorskiego, Pawła Wieczorkiewicza i innych. Przez wiele lat pracował w Redakcji Muzycznej Polskiego Radia, grał na basie w zespołach muzycznych, występował na festiwalach w Opolu, Sopocie, Jarocinie. Potem był menadżerem w międzynarodowych firmach deweloperskich, uprawiał też zawodowo sztuki walki, z powodzeniem rywalizując z dużo młodszymi od siebie zapaleńcami. Mnóstwo czytał, głównie powieści sensacyjne najznakomitszych autorów, m.in. Stephena Kinga, Alistaira Macleana, Fredericka Forsytha oraz naszego wspaniałego Stanisława Lema.

Kilka lat temu sam zajął się pisarstwem i zaczął pracować nad polską literaturą sensacyjną. Ponieważ doskonale zna historię i pasjonuje się okresem I i II wojny światowej, spod jego pióra, a właściwie dziś można powiedzieć klawiatury, wychodzą wspaniałe opowieści sensacyjne umieszczone w realiach historycznych. Taką właśnie powieścią jest „Szakal” – w zamierzeniu pierwsza część serii pod wspólnym tytułem „Krüger”.

Akcja książki rozgrywa się w Warszawie, Wilnie, Krakowie, a głównie we Lwowie, na przełomie października i listopada 1918 roku, kiedy kończyła się pierwsza wojna światowa i rozsypywała się w gruzy monarchia austro-węgierska. Opisywane wydarzenia toczą się na tle walki polsko-ukraińskich o miasto, którego realia zostały starannie opisane przez autora.

Wilhelm Krüger, główny bohater, jest złodziejem o tajemniczej przeszłości, którą poznajemy w trakcie licznych scen z przeszłości. Urodził się na początku 1901 roku w tragicznych okolicznościach, a jego rodzice zostali bestialsko zamordowani.

Poznajemy go jako kilkunastoletniego chłopca ciężko trenującego sztukę cyrkową pod okiem opiekuna, który wychował jego i jego niewidomą bliźniaczą siostrę. Rywalizuje on nieustannie z kolegą o pseudonimie Cygan, który durzy się w Ewelinie. W następnej scenie obaj, już jako młodzieńcy, biorą udział w napadzie na warszawski Bank Zachodni. Jest ostatni dzień października 1918 r. W zamyśle Mentora, czyli szefa i autora planu, tajemniczego pana Henryka, rabunek kosztowności przechowywanych w bankowym depozycie ma być bezproblemowy: rozluźnienie dyscypliny służb miejskich, policji, wojska w przededniu ogłoszenia niepodległości ma zapewnić rabusiom bezkarność, ale nieprzewidziane zbiegi okoliczności, spostrzegawczy świadek, przenikliwy komisarz prowadzący śledztwo, Jan Waligóra, nota bene postać autentyczna, krzyżują ich plany.

Autor szczegółowo opisuje ówczesny wygląd miasta, uliczki, którymi poruszali się bandyci, wystrój wnętrza banku. Tworzy więc niesamowitą atmosferę i przenosi czytelnika w tamte czasy tak sugestywnie, jak oglądalibyśmy film: ponury zimny poranek, ludzie przemykający pod ścianami domów i chowający się przed zacinającym deszczem i chłodem, czarny samochód marki Adler, dwóch młodzieńców w melonikach oraz nobliwy starszy mężczyzna, Mentor, który stawia warunki właścicielowi Banku Zachodniego, Andrzejowi Rotwandowi, a następnie seria nieprzewidzianych zdarzeń: strzelanina, trupy, dramatyczna ucieczka bandytów, ich długa droga do ogarniętego chaosem politycznym Lwowa, gdzie postanawiają oni przeczekać niebezpieczeństwo pościgu i zatrzeć za sobą ślady.

Nie miejsce tu jednak na opisywanie fabuły i dramatycznych zwrotów akcji. Chcę tylko podkreślić, że akcja książki cały czas toczy się w bardzo dokładnie odtworzonej scenerii tamtych lat: lwowskie kasyno, do którego prosto z drogi po przybyciu do Lwowa udaje się Mentor, czyli Henryk, gdzie oprócz gry w ruletkę toczą się rozmowy pomiędzy przedstawicielami władz miasta i trzymającego się jeszcze austriackiego rządu: z Karlem von Huyn, ostatnim generał-gubernatorem Galicji, gen. Pfefferem, komendantem wojskowym Lwowa i dr Józefen Reinlanderem, komendantem policji. Wszyscy on zostali następnego dnia internowani, lub zatrzymani w areszcie domowym, a w mieście ogłoszono utworzenie Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej, ze stolicą we Lwowie.

Poza głównym bohaterami: Mentorem, Cyganem i Wilhelmem Krügerem – czyli tytułowym Szakalem, wszystkie postaci są autentyczne, bądź mają swoich autentycznych odpowiedników.

W odpowiedzi na powstanie samozwańczej Republiki, już 1 listopada powstały spontanicznie w zachodniej części miasta dwa polskie punkty oporu, z nieliczną początkowo i słabo uzbrojoną załogą. Były to: Szkoła im. Henryka Sienkiewicza, w której znajdował się batalion kadrowy WP, pod dowództwem kpt. Zdzisława Trześniowskiego, i Dom Akademicki z niewielką grupą żołnierzy POW. Obie placówki rozpoczęły akcję obronną. Wkrótce powołano Naczelną Komendę Obrony Lwowa, na czele z kpt. Czesławem Mączyńskim. W walkach bierze udział panna Jadwiga Brochwiczówna, córka profesora historii.

Kpt. Mączyńki, jako komendant policji, rozmawia też kilka tygodni później z jej ojcem o Krügerze, który po kłótni ze współtowarzyszami, wychodzi wściekły z domu i nieopatrznie dostaje się w sam środek walk oddziałów polskich i ukraińskich. Zabijając kilku Ukraińców zostaje ranny, ale szybko przeniesiony do punktu szpitalnego przechodzi rekonwalescencję w domu prof. Brochwicza pod czujnym okiem jego pięknej córki, która traktuje go jako bohatera. I tu właśnie informacje o tajemniczym Wilhelmie Krügerze docierają okrężnymi drogami do prowadzącego w Warszawie śledztwo komisarza Waligóry…

Dużym atutem książki są dialogi, które bohaterowie prowadzą na tle ówczesnych wydarzeń historycznych. O ile początek przypomina klasyczne kryminały, w dalszej części książki ten wątek schodzi na dalszy plan wobec licznych komplikacji fabuły. Autor opisuje nie tylko sam przebieg wydarzeń, ale w ręce bohaterów potyczek wkłada różne rodzaje ówcześnie używanej broni, wyposaża ich w mundury, oraz opisuje tak prozaiczne sprawy jak zaopatrzenie oraz sam wygląd miasta.

W zakończeniu książki otrzymujemy odpowiedzi na kilka ważnych pytań, na które dzięki podawanym przez autora podpowiedzi czytelnicy mogą sami znaleźć odpowiedź, ale pozostaje ciągle wiele niezakończonych wątków. Dalsze losy naszych bohaterów poznamy prawdopodobnie w następnej części zapowiadającej się co najmniej równie ciekawie.

Książkę polecam przede wszystkim miłośnikom literatury sensacyjnej i kryminałów, ale również i historykom, którzy dla odprężenia wezmą ją do ręki i znajdą tam mnóstwo ciekawostek, a może i nieznanych sobie faktów, na pewno jednak autentycznych.

Oceniam książkę w naszej skali 6/6

Małgorzata Korwin-Mikke

Marcin Ciszewski – Krüger – Szakal, Wydawnictwo ZNAK Literanova, Kraków 2014

Marcin Ciszewski – Krüger – Szakal, Wydawnictwo ZNAK Literanova, Kraków 2014

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*