Edward Gierek do dziś budzi emocje. Dla jednych pozostaje symbolem dobrobytu i modernizacji Polski, dla innych – politykiem, który zadłużył kraj i doprowadził do kryzysu. Jego dekada była czasem euforii i realnej poprawy życia, ale też czasem złudzeń, długów i brutalnego rozczarowania. Czy pamięć zbiorowa, która żegnała go jak Kazimierza Wielkiego, ma rację?
Trzy etapy gierkowskiej dekady
Ocena rządów Gierka wymaga spojrzenia przez pryzmat trzech etapów:
- Lata euforii (1971–1975) – otwarcie na Zachód, kredyty, szybki wzrost, inwestycje i poczucie, że Polska dogania świat.
- Lata kryzysu (1976–1980) – załamanie gospodarcze, strajki, brutalna reakcja władzy i narastający rozdźwięk między propagandą a codziennością.
- Konsekwencje (po 1980 roku) – narodziny opozycji, upadek systemu i przemiana Gierka w mit, do którego później odwoływały się wszystkie strony sceny politycznej.
„Pomożecie?”
Po upadku Gomułki w 1970 roku władzę objął człowiek nowego typu. Gierek – szef partii na Śląsku, regionu o najwyższym poziomie życia – jawił się jako menadżer i modernizator. Na tle Gomułki był nowoczesny, otwarty, a jego przemówienia nie usypiały.
Nowe władze chciały zerwać z polityką zaciskania pasa i otworzyć Polskę na Zachód. Gierek wybrał inną taktykę wobec Moskwy – zamiast się spierać, pozornie zgadzał się na wszystko, by potem działać po swojemu. Tak powstał Port Północny, który otwierał polski węgiel na handel ze światem i godził w interesy ZSRR.
Ciekawostka: To za Gierka w 1972 roku do Warszawy przyjechał prezydent USA Richard Nixon – pierwsza wizyta amerykańskiej głowy państwa w powojennej Polsce.
Plan Gierka był prosty: za kredyty z Zachodu uprzemysłowić kraj, a towary ze sprzedanych fabryk miały spłacić długi. W pierwszych latach to działało: cofnięto podwyżki cen, podniesiono płace, odbudowano Zamek Królewski, powstawały dziesiątki zakładów (symbolem – Huta Katowice).
Polacy naprawdę czuli, że zaczynają żyć lepiej. Hasło „Pomożecie?” przeszło do legendy – niezależnie od tego, czy odpowiedź tłumu była spontaniczna, czy podkręcona przez propagandę.
Lata kryzysu – smycz, której nie da się znów zaciągnąć
Ale Gierek zapomniał o jednej zasadzie polityki: kiedy raz poluzujesz smycz, trudniej ją później zaciągnąć. Społeczeństwo posmakowało Coca-Coli i kolorowych telewizorów – i nie chciało się z nich wycofać.
Nowoczesne zakłady wymagały części z Zachodu, a te można było kupować tylko za dewizy. ZSRR wykorzystywał swoje przywileje handlowe bez umiaru – Polska płaciła za radzieckie surowce tyle, ile Moskwa zażądała, a swoje towary sprzedawała za ułamek wartości.
Rok 1976 przyniósł pierwsze poważne załamanie: podwyżki cen, strajki w Radomiu, Ursusie i Płocku. Społeczeństwo, które w okresie koniunktury uśmiechało się do propagandy, teraz reagowało gniewem. Gierek zamiast rozdawać cukierki, sięgnął po pałkę i zimną wodę.
SB i ZOMO brutalnie tłumiły protesty, a propaganda ochrzciła robotników mianem „warchołów”. Ale każdy widział, że PRL dusi się długami, a gospodarka staje w miejscu. Słynne „ścieżki zdrowia” były dowodem, że partia jeszcze bije, ale już nie rządzi.
Konsekwencje – od upadku do mitu
Gierek musiał odejść. Na scenę wchodzą KOR i opozycja, a przepaść wykopana w marcu 1968 roku zaczyna się zasypywać – inteligencja wyciąga rękę do robotników. PRL chwieje się coraz bardziej.
Pierwszym sekretarzem zostaje Wojciech Jaruzelski. W czasie stanu wojennego internuje… samego Edwarda Gierka. Były pierwszy sekretarz siedzi razem z opozycją, którą niechcący stworzył.
Po 1989 roku Gierek doczeka III RP i obserwuje, jak jego „cud gospodarczy” zostaje rozmontowany. To pozwala ludziom zapomnieć o klęsce końca lat 70. W pamięci wielu pozostaje Kazimierzem Wielkim: tym, który „zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną” – choć na kredyt.
Kiedy umiera, żegnają go tysiące zwykłych ludzi – ci sami, do których powiedział legendarne słowa: „Pomożecie?”. Hołd oddany na pogrzebie był być może najuczciwszym wyrokiem historii. Społeczeństwo, które przy nim się dorabiało i cierpiało, dopowiedziało mu jedno: wybaczamy.
Epilog – mit, którego nie da się zabić
Do mitu Edwarda Gierka odwoływały się i Samoobrona, i PiS, i SLD. Jedni zapominali, że był komunistą, inni – że grał nowoczesnego.
Mit o Gierku rozdającym cukierki żyje do dziś i zmusza polityków wszystkich opcji do obchodzenia się z nim jak z jajkiem. Bo żywy Gierek nikomu nie był już potrzebny. Ale jego legenda – to kapitał, którego nie można zignorować.
Bibliografia
- A. Paczkowski, Pół wieku dziejów Polski 1939–1989, Warszawa 2005.
- A. Dudek, PRL bez makijażu, Kraków 2008.
- J. Eisler, Polska ’68. Powiedzieć wszystko…, Warszawa 2006.
- A. Friszke, Anatomia buntu. Kuroń, Modzelewski i komandosi, Kraków 2010.