Franciszek Szlachcic

Franciszek Szlachcic (1920 – 1990). Biografia między służbami specjalnymi a polityką |Recenzja

Anna Sobór-Świderska, Franciszek Szlachcic (1920 – 1990). Biografia między służbami specjalnymi a polityką

„Życie przypomina grę w pokera. Nie masz wpływu na to, jakie dostaniesz karty – ale tylko od Ciebie zależy, jak rozegrasz partię”. To cytat z amerykańskiej dziennikarki i pisarki motywacyjnej Reginy Brett. Jakimi figurami dysponował Franciszek Szlachcic? Jak rozegrał swoją partię? Na te i inne pytania odpowiada w swojej pracy dr Anna Sobór – Świderska – Franciszek Szlachcic (1920 – 1990). Biografia między służbami specjalnymi a polityką. Czas powiedzieć „sprawdzam” i wyłożyć karty na stół.

„Niechciane dziecko w biednej rodzinie”

Późniejszy minister spraw wewnętrznych i druga osoba w państwie, przyszła na świat 5 lutego 1920 roku w Byczynie, dzisiejszej dzielnicy Jaworzna w rodzinie robotniczej. Był synem Franciszki Szlachcic i pochodzącego z Łodzi ojca.

Skaza nieślubnego pochodzenia ciążyła mu przez całe życie. Wstyd potęgowały docinki szkolnych kolegów. Swoistym lekarstwem okazała się troska, jaką okazywali chłopcu dziadkowie i matka. Więź z matką pozostanie silna do końca jej dni. Z pozoru słabe karty. Jest jednak as w rękawie.

Niepohamowany pęd do nauki

Ukończona sześcioletnia szkoła powszechna była zaledwie przyczynkiem do dalszej edukacji przyszłego ministra. Choć Franciszek Szlachcic był w głównej mierze samoukiem, ukończył studia, uzyskując dyplom inżyniera metalurga na Wydziale Metalurgicznym krakowskiej AGH. Był ewenementem w establishmencie ówczesnej Polski, a i dzisiaj w kręgach władzy uznano by go zapewne za ekscentryka.

Dlaczego?

Otóż gdy 4 maja 1962 roku został wiceministrem spraw wewnętrznych, a mówiąc precyzyjniej podsekretarzem stanu,  nie spoczął na laurach. Wręcz przeciwnie, był na tyle samokrytyczny, by dostrzec braki we własnym wykształceniu i przygotowaniu do nowo pełnionej funkcji.

Od zawsze ambitny, postanowił zniwelować braki i na bieżąco się dokształcał. W czasie wojny robotnik przymusowy, górnik i członek komunistycznej Gwardii Ludowej. Po wojnie pracował w organach bezpieczeństwa  w Chrzanowie, Olkuszu, Krakowie, Olsztynie, Rzeszowie i Katowicach, gdzie m.in. zwalczał podziemie niepodległościowe i walczył z Kościołem.

Dla podległych sobie współpracowników wymagający. Podczas pracy w Olsztynie poznaje zesłanego tam w wyniku partyjnych rozgrywek na szczycie – Mieczysława Moczara.

Franciszek Szlachcic – cień pierwszego

Nigdy nie został „pierwszym”, choć zapewne bardzo tego pragnął. Liczył na tymczasowość rządów Edwarda Gierka, którą ten miał początkowo deklarować. Wszak to Franciszek Szlachcic wraz ze Stanisławem Kanią przybyli do Katowic prosząc Gierka o objęcie sterów partii i państwa.

Z inicjatywy Szlachcica powołano u boku I sekretarza stanowisko doradcy ds. ekonomicznych. Warto podkreślić, że jako jeden z nielicznych w gronie ówczesnych decydentów trzeźwo oceniał sytuację ekonomiczną kraju i ostrzegał przed niepohamowanym zaciąganiem zagranicznych kredytów i przeszacowanym inwestowaniem.

Działał na polu dyplomacji – rozmawiał z wielkimi ówczesnego świata, jak m.in. Henry Kissinger. Miał zacięcie menedżerskie, które próbował przekładać na funkcjonowanie podległych sobie instytucji. Abstynent – niecodzienna cecha w kręgach ówczesnej władzy i w społeczeństwie.

Stopniowo rugowany ze ścisłego kierownictwa partyjnego i państwowego, „zesłany” na stanowisko prezesa Polskiego Komitetu Normalizacji i Miar. Po upadku ekipy gierkowskiej próbował wrócić na scenę polityczną. Na salonach władzy nie było już dla niego miejsca. Zmarł 4 listopada 1990 roku w Warszawie.

Krok milowy do pełniejszego poznania komunistycznego establishmentu

Dr Anna Sobór – Świderska, autorka książki, po raz kolejny kreśli biografię człowieka, który był tym „drugim”, który opuszkami palców dotykał pełni władzy, lecz ta wymykała się mu z różnych powodów z rąk.

Tak, jak w przypadku książki dotyczącej Jakuba Bermana, tak omawiana biografia Franciszka Szlachcica jest  pracą, w której uwidacznia się ogrom włożonego przez autorkę wysiłku.

Niech świadczy o tym przede wszystkim wykorzystanie bogatego aparatu naukowego. Jak czyta się tę książkę? Pomimo naukowego charakteru, bardzo płynnie. Pani Doktor skutecznie pogodziła naukę i wartką narrację. Jest miejsce na faktografię, anegdoty, wspomnienia współpracowników i życie prywatne.

Czego oczekiwać więcej?

Śmiem twierdzić, że jest to biografia kompletna i jako taka zasłużyła na szóstkę. Z niecierpliwością czekam na kolejne prace dr Sobór – Świderskiej, podobnie jak każdy zainteresowany ówczesnymi mechanizmami władzy i polityki.


Wydawnictwo Universitas

Ocena recenzenta: 6/6

Patryk Krygier

Comments are closed.