Głód

Głód |Recenzja

Ida Sol, Głód

Co mogą mieć wspólnego zbezczeszczone zwłoki odnalezione w ogródkach działkowych nieopodal klasztoru tynieckiego, listy znajdujące się wśród rękopisów Biblioteki Jagiellońskiej, św. Benedykt, teoria wiecznej odnowy, autokanibalizm i wciąż zapominany przez Zachód ukraiński Wielki Głód? Na pierwszy rzut oka – niewiele. Wydają się być jak składniki z różnych kuchni wrzucone do jednego gara.

A jednak z tego pozornego chaosu Ida Sol w Głodzie podaje coś, co nie tylko trzyma się kupy, ale jeszcze zostawia intensywny posmak. Zamiast zbyt wielu grzybów w barszczu mamy tu zupę grzybową – gęstą, ciemną, dziwnie kojącą i niepokojącą zarazem. Autorka udowadnia, że nawet najbardziej nieoczywiste składniki mogą stworzyć spójną i intrygującą całość, jeśli tylko wie się, jak je połączyć.

Dziwne listy i czy Teresa Levy to Ida Sol?

Teresa Levy jest szczęściarą. Ma swój międzynarodowy grant badawczy i choć nie jest to może coś absolutnie porywającego, to jednak z czasem okaże się, że i naukowy dopust Boży potrafi przynieść piorunujące efekty. Chyba nie do końca naukowe, ale na pewno powalające.

Jak się okaże, intrygujące listy podpisane przez niejaką Marię, a znalezione w przeglądanych rękopisach połączą się ze sprawą morderstw prowadzonych przez komisarza Kornela Rostockiego. Który z kolei wystawi na poważny szwank swoją całą karierę policyjną ufając w (dość dziką na pierwszy rzut oka) teorię swojej sąsiadki czyli Levy. Wszystko to w doskonale odmalowanej scenerii Krakowa i cudownie zaściankowego Koleszna z dodatkiem małej wyprawy na Ukrainę. I to właśnie w recenzowanej pozycji jest najważniejsze: historia gra tutaj pierwsze skrzypce.

A kim jest Ida Sol, która zafundowała nam swój kryminalny debiut i to w formie odbiegającej od przyjętej sztampy? Właściwie to wiemy jedno: nie jest Teresą Levy, chociaż tak jak ona jest krakowską naukowczynią. Ida Sol to pseudonim pochodzący od połączenia Idy Pawlikowskiej i Ireny Solskiej – kobiet wybitych, które fascynują autorkę.

Czy kryminał musi być kozetką u psychoanalityka?

Podczas lektury Głodu uderza jedna, najważniejsza rzecz, którą w pierwszym odruchu można uznać za wadę. Nie ma w niej rozbijania na atomy wyborów głównych postaci, głębokiego wewnętrznego werteryzmu i wywlekania psychoanalitycznych wnętrzności. Właściwie o wewnętrznym życiu czy głębszych pobudkach głównych bohaterów wiemy bardzo mało.

Ktoś mógłby powiedzieć, że w takim razie poziom emocji w książce jest odpowiednikiem tego podczas grzybobrania. Jednak jeśli dać szansę takiemu niesztampowemu podejściu do konstrukcji narracji to fenomenalnie się ono broni. Po głębszej refleksji wolę takich ciut skrytych bohaterów, którzy nie traktują czytelnika jak psychoanalityka niż tych nadaktywnych jak postacie z bajek Disneya lub Pixara. Zdecydowanie kupuję Tes, Korka, Jadzię, Sebę i resztę towarzystwa.

Drugą wartością dodaną jest naszpikowanie opowieści odniesieniami do historii, kultury, religii i filozofii. Oczywiście wymaga to od czytelnika więcej ogólnego „ogarnięcia” niż statystyczny kryminał, gdzie najważniejsze jest kto zabił, a nie czym jest teoria wiecznej odnowy. Ale jest to cena, którą warto zapłacić.

Minusem książki jest redakcja, która mogła bardziej się przyłożyć i wychwycić kilka nieścisłości w tekście. Jednak wiem, że dość trudno znaleźć redaktora z zacięciem Świętej Inkwizycji jeśli powieść została wydana ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Głód – czy warto?

Głód to debiut pisarski i to bardzo pouczający. Być może naukowe zaplecze autorki pozwoliło jej stworzyć coś niesztampowego, ale mogącego irytować czytelnika przyzwyczajonego do pokazywania palcem tego, co kieruje bohaterem. Mnie jednak takie niedopowiedzenia bardzo się spodobały i mam nadzieję, że Ida Sol w Epilogu zapowiedziała kolejne przygody Teresy Levy.


Wydawnictwo Księgarnia Akademicka
Ocena recenzenta: 5/6
Daria Czarnecka


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Księgarnia Akademicka. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Czytaj również:

Comments are closed.