Historia wojsk lądowych

Historia wojsk lądowych |Recenzja

Krzysztof Kubiak, Historia wojsk lądowych

Wojna lądowa zmieniała się tysiące razy, ale jej rdzeń uparcie trwa – właśnie to uderza w Historia wojsk lądowych Krzysztofa Kubiaka, gdzie rytm dziejów wyznaczają kolejne starcia techniki z taktyką. Od rydwanu po T-72, od falangi po wojny zastępcze, książka prowadzi przez ewolucję pola bitwy bez patosu, za to z solidnym oglądem i momentami zaskakującą aktualnością.

Historia wojsk lądowych to potężny, panoramiczny przegląd ludzkiej sztuki walki – od pierwszego kijka i włóczni po drony, sieciocentryczność i geopolityczne przeciąganie liny. Książka układa pola bitew w długą, konsekwentnie poprowadzoną oś czasu, gdzie technika i taktyka nieustannie tańczą wokół siebie, zmieniając układ sił i sposób myślenia o prowadzeniu wojen.

Chronologia działa tu jak rama, która utrzymuje porządek w ogromie materiału: najpierw wojny świtu dziejów, potem falanga i macedońska konnica, dalej potęga legionu, feudalna jazda, pikinierzy, muszkieterowie, masowe armie XIX wieku, wojny przemysłowe, blitzkrieg i jego kontrstrategiczne odpowiedniki, aż po konflikty zastępcze i bardzo ostrożną próbę nakreślenia tego, co może czekać wojska lądowe w przyszłości.

Książka nie poluje na fajerwerki – trzyma się jasno postawionych ram: śledzenia relacji między technotechniką a sposobem prowadzenia działań oraz katalogu zasad, które przez wieki pozostają zaskakująco stabilne. To tworzy solidny kręgosłup interpretacyjny. Zmieniają się narzędzia, tempo działania, środowisko walki, ale ograniczenia pola bitwy i logika starcia są tu pokazywane jako zjawiska o długim trwaniu. W efekcie czytelnik dostaje nie tylko barwny opis ewolucji formacji i sprzętu, ale również uporządkowany zestaw zasad, dzięki którym te przemiany nabierają sensu.

Krzysztof Kubiak ma charakterystyczny styl: oszczędny, rzeczowy, mocno trzymający się faktów, a przy tym lekko prowadzony. Zauważalna jest dyscyplina narracyjna – nie ma dygresji, które miałyby zaburzać tok wykładu.

To narracja, która nie dorabia ideologii do pola bitwy, tylko precyzyjnie pokazuje procesy i rozwiązania: od sposobu użycia rydwanów po konsekwencje masowego poboru, od ewolucji jazdy ciężkozbrojnej po wnioski wynikające z wojny manewrowej XX wieku. Autor nie unika szczegółów technicznych, co bywa dla niektórych odbiorców wymagające, ale jest to konsekwentna linia: pokazanie wojny lądowej w działaniu, nie w abstrakcji.

Całość broni się z dwóch powodów. Po pierwsze – logika ujęcia, która wpisuje książkę w bieżące badania nad historią wojskowości, zwłaszcza te podkreślające, jak bardzo technologia kształtuje doktryny i odwrotnie. Po drugie – wyraźne połączenie analizy z ikonografią. Ilustracje, mapy bitew i schematy nie są dodatkiem, lecz integralną częścią narracji; wprowadzają klarowność tam, gdzie sama proza mogłaby nie nadążyć.

Są jednak także mankamenty. Komentowana szeroko wśród odbiorców partia o BMP-1 oraz powtórzone błędy dotyczące T-72 wybijają z rytmu i podważają pewność, że reszta danych technicznych została zweryfikowana równie sumiennie. Dla czytelnika obytego z tematyką to sygnał, że trzeba pozostać czujnym. Nie ma tu katastrofy, ale szkoda – bo albumowa forma, jakość wydania i poziom merytoryczny pozostałych rozdziałów ustawiają poprzeczkę wysoko, a podobne nieścisłości zostawiają niepotrzebny zgrzyt.

Jeżeli jednak spojrzeć na książkę jako całość, to jest to rozbudowana, dobrze uporządkowana synteza historii wojsk lądowych – od fundamentów po współczesność. Łączy szerokie spojrzenie z konkretem, atrakcyjną formę z gęstością treści. Daje czytelnikowi jasny przegląd procesów, które leżą u podstaw wojny na lądzie, i osadza je w solidnym, nowoczesnym ujęciu historiograficznym. Przy wszystkich potknięciach to wciąż publikacja, która w polskim obiegu wypada mocno ponad przeciętnie.


Wydawnictwo SBM
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska

Comments are closed.