Jeśli nie PRL, to co?

II Wojna światowa się kończy. Pył bitewny opada. Zwycięscy sądzą przegranych. Ludzie zaczynają odbudowę a przez stolice przechodzą defilady zwycięstwa. I na tym wizje alternatywne zazwyczaj się kończą. A przecież rzeczywistość trwa nadal. Co byłoby gdyby w Polsce po zakończeniu działań wojennych – starcia z hitlerowską III Rzeszą – nie objęli władzy komuniści? Nie było PRL-u? Co by było w takim układzie? O tym dziś w „Historii po mojemu”.

Tydzień temu pisałem o prezentowanej przez Ziemowita Szczerka wizji innego niż znany nam scenariusza wojny obronnej Polski. Wizji, która przemówiła do mnie bardzo. Najbardziej spośród wszystkich prezentowanych w literaturze. A co byłoby po takich kontrfaktycznych wydarzeniach roku 1939?

Zwycięstwo w wojnie obronnej stałoby się dla Polski z pewnością momentem przełomowym, ale z tym zwycięstwem trzeba byłoby sobie poradzić. Dlatego prawdą jest, że zwycięstwo Rzeczypospolitej ujawniłoby się dopiero lata po pokonaniu Niemców. Rozwój Polski w latach czterdziestych mógłby potwierdzić potęgę środkowoeuropejskiego alianta. Wizja, która wyklucza istnienie PRL-u a zakłada przetrwanie i dalszy rozwój II RP jest kuszącą alternatywą dla tego jak było naprawdę. Alternatywą mającą kształt tylko i wyłącznie zabawy intelektualnej, ale wymagającej od czytelnika sporej miary zaangażowania i otwartego umysłu.

Na podstawie dziś dostępnych źródeł – planów i prognoz z lat trzydziestych można skonstruować wizję konkretną i poniekąd zasadną. Należy jednak przy takich rozważaniach pamiętać o złotej zasadzie historii. Wszystkie wydarzenia zawsze łączą się na zasadzie przyczyny i skutku. Dlatego też każdej alternatywnej historii fakty także muszą zgrabnie wpisywać się w taki właśnie łańcuch. Więc jak wyglądałaby Ojczyzna marzeń naszych dziadków? Kraj pokolenia Kolumbów, które przetrwało i zostało elitą? Jak wyglądałaby II RP, która być może w bliższej lub dalszej perspektywie weszłaby w posiadanie broni atomowej? Jak radziłaby sobie z mniejszościami narodowymi? Czy rządy Sanacji przyniosłyby dobrobyt? Jak wyglądałoby wyśnione Międzymorze i czy możliwe byłoby administrowanie koloniami zamorskimi? 

Odpowiedzi na wszystkie te pytania udzielił Szczerek budując wizję „kraju, który przetrwał” zarówno w „Rzeczpospolitej zwycięskiej” jak i w fabule „Cham z kulą w głowie”. I myślę, że warto poznać proponowaną przez niego alternatywę, choćby dla przyswojenia innego spojrzenia na alternatywne dzieje naszego kraju niż to lansowane przez innych pisarzy. Może miał on rację? Może Polska w kilkadziesiąt lat po wojnie miałaby problem z mniejszością Ukraińską? Może musiałaby oprzeć się na Francji (zresztą bardzo podobną wizję polskiego powojnia zaprezentował czytelnikom Zygmunt Miłoszewski)?

Moim zdaniem takie zabawy intelektualne naprawdę warto organizować. Fenomenalnie poszerzają horyzonty myślowe.

Bo z pewnością Polska, która przetrwałaby dziejową zawieruchę w niezmienionym kształcie, a może nawet i wzmocni onanie wyzbyłaby się wad. Byłyby one na pewno inne niż, te którymi został obarczony kraj rządzony przez komunistów. Bo przecież każde państwo ma swoje grzeszki. A snując wizje tego, jakich mogłaby dopuścić się Rzeczpospolita, która przetrwała, przynajmniej wiemy jakich demonów nie obudzić teraz.

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*