Kolczuga o wartości równej jednej wsi znaleziona nad Odrą

Na brzegu Odry w Krośnie Odrzańskim odkryto kolczugę pochodzącą prawdopodobnie z XII lub XIII wieku. Jest to unikatowe znalezisko, ponieważ dotychczas na terenie Polski dokonano jedynie kilka takich odkryć.

W związku z ostatnimi powodziami, nad Odrą trwają prace ziemne mające zabezpieczyć brzeg rzeki. Do jednego z takich miejsc udali się członkowie lokalnego Stowarzyszenia 515. Naszą uwagę zwróciła grupa drzew i drewnianych fragmentów konstrukcji – powiedział Łukasz Dziedzic, odkrywca kolczugi. Na początku myślałem, że to taki łańcuszek, na jakich nad drzewami rozwiesza się donice. Zrobiliśmy zdjęcia i wysłaliśmy najpierw do znajomych, którzy lepiej się znają na podobnych znaleziskach, a później powiadomiliśmy właściwe służby.

Archeolodzy nie mogli uwierzyć, gdyż na zdjęciach dostrzegli części kolczugi, a kształt i wielkość ogniw wskazywały, iż pochodzi z XII lub XIII wieku. Natychmiast w teren wysłano ludzi z wykrywaczami metali w efekcie czego znaleziono kolejne fragmenty.

Jak stwierdził Arkadiusz Michalak, dyrektor Muzeum Archeologicznego Środkowego Nadodrza Świdnicy mamy do czynienia z rodzajem pancerza, którego używano we wczesnym średniowieczu. Żelazo było cennym wówczas surowcem i takich kolczug nie wyrzucano, ale wykorzystywano wtórnie, przekuwano na biżuterię. Stąd to rzadkość. Taka kolczuga była bajońsko droga. Cóż, wyobraźmy sobie, że do jej wykonania, pomijając cenę materiału, potrzeba jakieś trzydzieści, czterdzieści tysięcy ogniw.

Posiadacz kolczugi musiał należeć do bogaczy, ponieważ znaleziony pancerz miał wartość dużej wsi. Ogniwa sztancowane z arkusza blachy łączono z ogniwami nitowanymi przy pomocy specjalnych szczypiec. Tak przygotowaną kolczugę ubierano na przyszywalnicę, której części również zostały znalezione. Pancerz trafi do konserwatora, który sprawdzi poszczególne ogniwa. Dokonana zostanie również ekspertyza metalograficzna. Datowania przy pomocy C 14 pozwolą na dokładniejsze ustalenie okresu, z którego pochodzi kolczuga.

Barbara Bielinis-Kopeć, wojewódzka konserwator zabytków, wyraziła zadowolenie z postawy znalazców, którzy powiadomili odpowiednie instytucje oraz lokalne władze. Nie wyobrażamy sobie, abyśmy mogli inaczej się zachować. Archeolodzy będą się teraz głowić nad detalami, datami. Ja natomiast zastanawiam się nad jednym-co też stało się z właścicielem kolczugi. Czy to rycerz, który zginął w jakiejś bitwie, a może tylko jakiś pachołek zgubił ładunek z cenną zbroją, a może woj strzegł mostu. Jestem ciekaw, co powiedzą fachowcy – zastanawiał się Łukasz Dziedzic.

   Źródło: gazetalubuska.pl Fot.: gazetalubuska.pl

Dawid Jurkiewicz

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*