Królewskie romanse | Recenzja

Leslie Carroll, Królewskie romanse. Namiętność, pożądanie, władza na dworach Europy

Wydawnictwo Muza prezentuje kolejną po Kobiety, które zawładnęły Europą pozycję, która w bardzo dużym stopniu skupia się na roli kobiet w historii. Tym razem jednak więcej dowiemy się o damach stojących w cieniu, faworytach królewskich, a nie pełnoprawnych współwładczyń, choć będą od tej reguły wyjątki.

Leslie Carroll we wstępie swej książki zwraca uwagę na wypaczoną w dzisiejszych czasach wizję romansów, którym to w znacznym stopniu filmografia nadała charakteru bajkowego. Mamy tutaj wyrzeczenia, cierpienie, ale zawsze na końcu spotyka nas happy end. Jak pokazują Królewskie romanse jest to tylko ułuda.

Jeśli chodzi o koronowane głowy, to jak uczy historia bardzo rzadko dochodziło do małżeństw z miłości, a zazwyczaj ożenkowi towarzyszył pragmatyzm polityczny. Stąd wielu monarchów zaznało szczęścia dopiero w związkach pozamałżeńskich. Jedną z ciekawszych historii wydaję się relacja pomiędzy Katarzyną II, a Grigorijem Potiomkinem. Potiomkin przez bardzo długi czas pozostawał faworytem cesarzowej i jak twierdzi wielu historyków mogli oni nawet wziąć ślub. Rosyjski feldmarszałek prowadził niekiedy własną politykę mającą na celu utrzymanie swojej bardzo silnej pozycji nawet pomimo utraty poparcia Katarzyny.

Autorka Królewskich romansów dużo miejsca poświęca królom francuskim i ich faworytą, niemniej jednak poznając kolejne historyczne romanse zawędrujemy również na dwory niemieckie, angielskie czy duńskie.

Bohaterkom jednego z największych i najbardziej znanych romansów w historii jest co ciekawe Polka – Maria Walewska i to jej związkowi z Napoleonem Bonaparte poświęcimy nieco więcej miejsca w owej recenzji.

Myślę, że postaci Napoleona nie trzeba przybliżać bliżej czytelnikom, warto jedynie wspomnieć, iż oryginalna pisownia jego nazwiska brzmiała: Buonaparte, gdyż pochodził on z korsykańskiej rodziny i nie był rodowitym Francuzem. Warto też raz na zawsze obalić mit o wzroście Cesarza Francuzów. Otóż „Mały Kapral” miał najprawdopodobniej 167 cm wzrostu, a więc w swoich czasach uchodził za mężczyznę średniej wysokości. Mit zaś o wzroście Napoleona został wykreowany przez prasę brytyjską.

Maria Walewska z pewnością była jedną z najbardziej nietuzinkowych osób swoich czasów. Zagorzała patriotka, która dla dobra rodziny zgodziła się wyjść za mąż za podstarzałego hrabiego Atanazego Walewskiego. Całkowicie zawróciła w głowie Cesarzowi Francuzów, który wszystkimi możliwymi sposobami (również groźbami) chciał uczynić z niej swą kochankę. Maria przez długi czas opierała się jego zalotom i była w dużym stopniu zniesmaczona osobom samego Napoleona, który w dzieciństwie jawił się jej jako bohater niosący wyzwolenie Polsce.

Prawdopodobnie to właśnie miłość do Ojczyzny i obietnice Napoleona względem Polski wpłynęły na to, iż ostatecznie Maria uległa Bonapartemu. Choć historia ich pierwszego intymnego spotkania do dziś wzbudza wątpliwości i głęboko polecam zapoznanie się z tym fragmentem książki.

Związek z Marią był niezwykle istotny dla Napoleona. Po pierwsze zrodził się z niego jego pierwszy potomek Aleksander Walewski, dzięki czemu przekonał się, iż nie jest bezpłodny. Po drugie zdecydował już wtedy o rozwodzie z Józefiną, która nie potrafiła dać mu upragnionych dzieci.

Niestety dla samej Marii oznaczało to „pójście w odstawkę”. Było to szczególnie bolesne z tego powodu, iż mimo początkowej niechęci zaczęła darzyć Bonapartego uczuciem. Jednak Cesarz uznał, że potrzebuje żony z królewskiego rodu, co miało wzmocnić jego legitymizację. Ostatecznie drugiego kwietnia 1810 roku poślubił on arcyksiężną Marię Ludwikę Austriaczkę z Habsburgów.

Maria do końca życia nie zapomniała o swym kochanku i nawet w chwili klęski, gdy przebywał na wygnaniu na Elbie odwiedziła go wraz z synem. Wielkim ciosem była dla niej jego odmowa, aby wspólnie po klęsce „100 dni” udać się z nim na kolejne wygnanie tym razem na Wyspę Świętej Heleny, choć jak się wydaję Napoleon chciał raczej zaoszczędzić jej cierpienia związanego z pobytem na wyspie.

Maria zmarła zimą 1817 roku z powodu ostrej toksemii. Miała zaledwie 31 lat. Gdy wiadomość o tym wydarzeniu dotarła do Napoleona nadał posiadał on pierścień z inskrypcją, jaki podarowała mu Maria:

Gdy przestaniesz mnie kochać, pamiętaj, że ja nadal cię miłuje.

Książka Leslie Carroll Królewskie romanse to z pewnością świetna pozycja zwłaszcza dla płci pięknej. Autorka w sposób niezwykle przystępny i interesujący przedstawia kolejne romanse koronowanych głów, dlatego też z czystym sumieniem można polecić tę pozycję spragnionym historycznych amorów czytelnikom.

Ocena recenzenta: 5/6

Mariusz Sioch

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*