Marek Kozubel, Kijów, Czernihów, Sumy 2022. Klęska rosyjskiego blitzkriegu
Lektura najnowszej książki Marka Kozubla Kijów, Czernihów, Sumy 2022 to doświadczenie, które od czytelnika oczekującego zastosowania profesjonalnego aparatu naukowego wymaga sporej cierpliwości. Choć sama tematyka jest kluczowa dla zrozumienia współczesnego pola walki, książka cierpi na kilka przypadłości typowych dla publikacji powstających zbyt szybko.
Należy podkreślić, że Marek Kozubel podjął się trudnego wyzwania. Opracowanie pozycji historiograficznej na temat wydarzeń, które miały miejsce cztery lata temu jest w gruncie rzeczy niemożliwe – głównie ze względu na brak możliwości syntezy źródeł historycznych.
Wojna na Ukrainie nadal trwa, a zweryfikowanie hipotez autora i ustalenie faktów ponad przypuszczeniami jest niewykonalne. Jedyną możliwością podjęcia próby opisania przedmiotowych wydarzeń, było napisanie książki publicystycznej – i właśnie według kryterium oceny pozycji publicystycznej napisałem tę recenzję.
Po przebrnięciu przez dość nużącą przedmowę, trafiamy na wstęp, w którym autor krótko nakreśla atmosferę panującą na początku 2022 roku oraz wyjaśnia powody, które skłoniły go do podjęcia tego tematu. Istotnym elementem tej części jest klarowne przedstawienie struktury książki oraz metodologii badań.
Autor kładzie tutaj nacisk na wykorzystanie źródeł otwartych, wskazując, że w dobie współczesnego konfliktu ogromna część szczegółów operacyjnych jest dostępna dzięki analizom OSINT. Jest to uczciwe postawienie sprawy, które przygotowuje czytelnika na specyficzny charakter materiału badawczego, jakim musi posiłkować się historyk badający wojnę, która nadal się toczy.
Rozdział pierwszy poświęcony został genezie inwazji oraz wydarzeniom z lat 2014–2022 jest napisany z wyczuciem i zachowaniem niezbędnego balansu. Autor sprawnie buduje świadomość czytelnika na temat dynamiki wydarzeń na szczytach władzy w Kijowie, Moskwie i Waszyngtonie w ostatnich dniach przed 24 lutego 2022 roku. W moim odczuciu, w rozdziale pierwszym narracja jest konkretna, a autor dostarcza dokładnie tyle informacji, ile potrzeba do zrozumienia podłoża konfliktu.
Problem zaczyna się jednak w rozdziale drugim, gdzie autor opisuje topografię, infrastrukturę i ogólną charakterystykę rejonu działań. Choć słusznie zauważa wpływ rzek, lasów i bagien na kanalizowanie rosyjskiego manewru, to niedobór map sytuacyjnych w tym miejscu jest błędem. Pisanie o operacji wojskowej tej skali bez zobrazowania graficznego zmusza do czytania tej książki z mapą północnej Ukrainy w ręku, co dla osoby zajmującej się wojskowością zawodowo jest po prostu irytujące.
Sytuację pogarsza rozdział trzeci, który przypomina raczej pracę zaliczeniową polegającą na mechanicznym wyliczaniu jednostek i typów uzbrojenia. Zamiast syntezy zdolności bojowych, otrzymujemy nużące listy różnych rodzajów broni, okraszone ciekawostkami i przypuszczeniami o czasie i kierunku, z którego dany transport broni mógł przyjechać na Ukrainę. Treść kilkudziesięciu stron drugiego rozdziału niewiele wnosi do zrozumienia przebiegu działań bojowych w przedmiotowym rejonie.
Kolejnym mankamentem jest objętość poświęcona ukraińskim planom obrony, która od około 140 strony zaczyna tracić na rzetelności na rzecz subiektywnej narracji. Pojawia się tu sporo zbędnych powtórzeń i wyraźnego przerostu formy nad treścią, co przy braku dostępu do oficjalnych źródeł archiwalnych – co zrozumiałe ze względu na świeżość tematu – czyni tę pozycję bardziej publicystyką niż monografią naukową.
Od strony 197, gdy zaczyna się opis walk o lotnisko w Hostomelu, autor wpada w pułapkę auto-referencji. Powoływanie się we własnej książce na swoje wcześniejsze teksty internetowe i wchodzenie w polemiki z anonimowymi komentatorami z mediów społecznościowych, w mojej ocenie obniża rangę publikacji. Opis przebiegu walk o Hostomel, który do dziś budzi kontrowersje wśród analityków OSINT, został tu przedstawiony w sposób subiektywny.
Mimo że opis walk w okolicach Browarów, Czernihowa i Sum zawiera sporo ciekawych szczegółów taktycznych, to w obliczu deficytu zobrazowań graficznych, lub chociaż prostych szkiców sytuacyjnych, ich wartość poznawcza jest znikoma. Czytelnik gubi się w nazwach skrzyżowań i miejscowości, nie widząc szerszego kontekstu operacyjnego. To, co mogło być mocnym punktem książki, staje się męczącym opisem, który wymagałby radykalnego skrócenia i uzupełnienia o rzetelną kartografię. Opis odwrotu Rosjan, popełnionych przez nich zbrodni wojennych oraz zakończenie książki wracają na tory konkretu. Należy zauważyć, że w całej książce razi niespójny skład techniczny, gdzie tabele i zdjęcia są wrzucone bez wyraźnego klucza, przerywając tekst w środku zdań. Zdaje się to być błędem redaktorskim.
Podsumowując, książka Marka Kozubla to propozycja przede wszystkim dla czytelnika niebędącego specjalistą, który szuka szerokiego, choć momentami powierzchownego obrazu pierwszych tygodni wojny rosyjsko-ukraińskiej w okolicach Kijowa.
Dla profesjonalisty czy historyka wojskowości będzie to lektura trudna ze względu na warsztatowe uproszczenia i znaczny niedobór map lub szkiców. W kolejnym wydaniu autor powinien przede wszystkim usunąć kilkadziesiąt stron zbędnych opisów sprzętowych na rzecz porządnego opracowania graficznego teatru działań, co nadałoby tej pozycji należytą powagę.
Wydawnictwo Prześwity
Marcin Cybulski
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Prześwity. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.