Michael Howard, I wojna światowa

I wojna światowa |Recenzja

Michael Howard, I wojna światowa

„Polski przemysłowiec i przedsiębiorca Jan Bloch opublikował w 1899 roku książkę Przyszła wojna, w której przewidywał, że wojny, w których tak zabójcza broń zostanie użyta, staną się niemożliwe do prowadzenia. Bitwy szybko zmienią się w krwawy impas, a koszt utrzymania tak wielkich armii będzie zaporowy. Gospodarki zaangażowanych krajów się załamią, a trudy nałożone na społeczeństwa doprowadzą wszędzie do rewolucji, które zagrożą klasie posiadającej w całej Europie. Aż trudno uwierzyć, że autor tak trafnie przewidział przebieg i koniec I wojny światowej. Można się zastanowić, dlaczego tak prorocza książka nie przykuła uwagi współczesnych” (s. 43)

I tym wstępem można byłoby rozpocząć niejedną książkę, kreślącą procesy, które doprowadziły do wybuchu Wielkiej Wojny. Jednocześnie ten fragment oddaje moc i przekaz tej publikacji. „I wojna światowa” Michaela Howarda wydana przez Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego jest dosyć ciekawym suplementem dostępnej wiedzy o Wielkiej Wojnie.

Wbrew oczekiwaniom, książka wcale nie jest sucha, jest wręcz przeciwnie. Co więcej, Autor dołożył wszelkich starań, aby uzmysłowić czytelnikowi, że kwintesencją tego konfliktu wcale nie były poszczególne bitwy, ile raczej przemiany w społeczeństwach – od hurra-optymistycznej wizji patriotycznej „wojenki”, po ogólne zniechęcenie i spadek zaufania do własnych władz, co nieomal doprowadziło do wybuchu kilku rewolucji.

Wielka Wojna od kulis

Przyznam, że ten aspekt społeczny bardzo mi się spodobał. Było tutaj wiele ciekawych informacji o tym, jak poszczególne rządy starały się kształtować opinię publiczną, tak aby pozyskiwać coraz szersze grono osób popierających wojnę. Oto ciekawy fragment:

„Przez całe stulecie państwowe programy edukacyjne formowały świadomość narodową, a ich celem było stworzenie posłusznych i lojalnych obywateli. Faktycznie, w sekularyzujących się społeczeństwach idea Narodu wraz z militarną otoczką i dziedzictwem nabrała znaczenia niemal religijnego. […] Dla myślicieli czerpiących z Darwina wojna jawiła się jako test „męskości”, niemożliwy do przejścia w cieplarnianych miejskich warunkach. Tak rozumiana „męskość” stawała się kwestią kluczową, jeśli naród miał być „zdolny do przetrwania” w świecie, gdzie postęp był rzekomo efektem rywalizacji, a nie współpracy między narodami – niczym gatunki. Liberalny pacyfizm był wciąż ważny w demokracjach zachodnich, ale jednocześnie widziano go jako objaw dekadencji moralnej, zwłaszcza w Niemczech.

Rozbudzone bojowe nastroje sprawiły, że nadejście wojny ucieszyło wielu intelektualistów oraz przedstawicieli dawnych klas panujących, które z chęcią przyjęły swoją tradycyjną rolę przewodzenia w warunkach wojny. Artyści, muzycy, naukowcy i pisarze prześcigali się w oferowaniu swoich usług rządom. […] Robotnicy ze środowisk miejskich nie mogli doczekać się ekscytujących przeżyć, mieli też nadzieję na krótkie oderwanie się od trudów życia codziennego. W zachodnich demokracjach opinia mas została wzmocniona propagandą rządową i przytłoczyła nie tak bardzo entuzjastyczne środowiska. […]” (s. 53-54).

W dalszej perspektywie była to jednak walka o utrzymanie społecznego zaangażowania, które znacznie osłabło w wyniku spadku stopy życiowej – problemów z zaopatrzeniem, z głodem, bezrobociem, a w dalszej perspektywie – chorób i okaleczeniem milionów mężczyzn. Autor w kilku miejscach nieśmiało, ale jednak, podsunął nam również wątek kosztów, jakie ponosić musieli cywile, wobec których represje stały się kolejnym celem prowadzenia walk. To naprawdę cenna lekcja historii, o której często zapominamy.

Wojna nie tylko w Europie

W tekście znalazłem również niewielki, ale jednak, opis walk w koloniach afrykańskich Niemiec. Przyznam, że wcześniej nie spotkałem się z tym tematem, który u nas traktuje się jako temat nieistotny. A przecież był to konflikt na skalę światową! Szkoda, że tak mało, ale dla mnie to coś nowego, więc jestem ogromnie zadowolony.

Dlatego pozwolę sobie przytoczyć jeden niewielki fragment: „W Afryce Zachodniej siły kolonialne Francji i Wielkiej Brytanii współpracowały w zajęciu Togoland i Kamerunu Niemieckiego. Siły południowoafrykańskie, głównie Burowie, którzy walczyli z Brytyjczykami 15 lat wcześniej, zajęły Niemiecką Afrykę Południowo-Zachodnią, później znaną jako Namibia. Niemiecka Afryka Wschodnia, później znana jako Tanzania, okazała się dużo twardszym orzechem do zgryzienia. Dowódca garnizonu, Paul von Lettow-Vorbeck, najpierw odparł desant żołnierzy angielskich i indyjskich pod Tanga, potem zdołał uniknąć starcia z liczniejszą ekspedycją wysłaną przeciw niemu pod dowództwem gwiazdy wojen burskich, Jana Christiana Smutsa. Następnie nękał nieprzyjaciela metodami partyzanckimi, a starcia te toczyły się jeszcze po zakończeniu walk w Europie w 1918 roku” (s. 68)

Oczywiście to nie jedyny wątek poza europejski w książce Michaela Howarda. Znajdziemy tutaj również szerszy opis walk o Dardanele czy walk na szeroko pojętym Bliskim Wschodzie. Bardzo życzyłbym sobie, aby te wątki zostały bardziej rozwinięte. Może już nie ten sam Autor, ale ktoś inny? Z pewnością kadra Uniwersytetu Łódzkiego miałaby wiele do powiedzenia ;D

A przecież znajdziemy tutaj wielkie nazwiska (raz predyspozycje psychologiczne poszczególnych postaci), plany ofensyw i kontrofensyw, liczby poległych i rannych, plany, wątpliwości oraz koszty przedsięwzięć, które złożyły się na całość światowego konfliktu. Mimo niewielkiej formy, Autorowi udało się zawrzeć kwintesencję tego ważnego tematu. Publikacja bardzo mi się spodobała.

Podsumowanie

Książka zawiera się na 164 stronach. To nie tylko suplement, z którego śmiało skorzystają studenci historii, ale i świetne wprowadzenie do tego ważnego tematu również dla innych czytelników. W publikacji poruszono problem tego konfliktu nie tylko od strony wielkiej polityki czy wielkich bitew, ale i ze strony społeczeństw, które tak naprawdę poniosły największą cenę wojny. Są tutaj i wielkie nazwiska, i rys ogólny polityki państw zaangażowanych w konflikt. Wszystko prosto, ciekawie i skutecznie. lektura tej pozycji bardzo mi się spodobała, dlatego polecam Wam ją z całego serca.


Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego
Ocena 6/6
Ryszard Hałas


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa UŁ. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.