naloty bombowe na Szczecin i Żary, Szczecin po bombardowaniu

11 kwietnia 1944 roku dokonano nalotów bombowych na Szczecin i Żary

Tego dnia 1944 roku odbyły się naloty bombowe na Szczecin i Żary

11 kwietnia, tuż po świętach wielkanocnych, amerykańskie lotnictwo przeprowadziło naloty bombowe na Szczecin i Żary, w wyniku czego zginęło kilkaset mieszkańców obu miast. Zniszczono znaczną część zabudowy, także cywilnej, szczególnie mocno ucierpiała żarska starówka.

Tło dla 11 kwietnia

Strategicznym motywem dla nalotów bombowych nad Sorau (dzisiejsze Żary) były zlokalizowane w mieście od 1943 roku zakłady Focke-Wulf, produkujące części do samolotów składające się na hitlerowskie siły powietrzne (Luftwaffe).

Decyzję o przeniesieniu produkcji do Sorau niemieckie dowództwo podjęło w wyniku skutecznych bombardowań fabryk położonych w innych częściach Niemiec. W celu ograniczenia strat, zadecydowano o rozproszeniu produkcji przemysłowej. W pobliżu Żar znajdowało się także lotnisko, z którego m.in. w 1939 roku odlatywały pierwsze maszyny bojowe podczas kampanii wrześniowej.

Szczecin znalazł się na liście celów aliantów ze względu na funkcjonowanie w mieście stoczni i innych zakładów przemysłowych. W przeciwieństwie do Sorau, dla którego był to pierwszy tak bezpośredni kontakt z wojną.

Prowincjonalne z punktu widzenia państwa niemieckiego miasto nie miało wielkiego znaczenia strategicznego, ani nie zawierało istotnych z punktu widzenia militarnego celów, zanim nie przeniesiono tam zakładów produkcyjnych.

Dla Szczecina jednak nie był to ani pierwszy, ani ostatni tego typu atak. Najtragiczniejsze w skutkach dla miasta okazały się naloty dywanowe, z których najbardziej zmasowane odbyły się w sierpniu 1944 roku.

Naloty bombowe na Szczecin i Żary – przebieg wydarzeń

Amerykańskie maszyny dotarły nad Szczecin o godz. 11:30, zaś nad Żary – o godz. 12:10. Do realizacji celów w obrębie tych miast zaangażowano kolejno 127 i 108 maszyn USAF, spośród 917 bombowców i 819 myśliwców 8. Armii Powietrznej, zaangażowanej tego dnia w operacje w regionie.

Obrona przeciwlotnicza zlokalizowana w Szczecinie, mimo obowiązującego od godz. 10:55 alarmu, nie była przygotowana, zaś Sorau w ogóle nie dysponowało możliwością odpowiedzi na atak.

Fabryka Focke-Wulfa, będąca głównym celem ataku w Żarach (znajdująca się pomiędzy dzisiejszą ulicą Słowackiego a Żagańską), była miejscem pracy 4 500 robotników – w znacznej części przymusowych, w tym Polaków i Francuzów. Robotnicy przymusowi z Sorau stanowili niejednokrotnie cenne źródło informacji dla aliantów.Podczas bombardowań na Żary spadły bomby o łącznym ładunku 231 ton, zginęło ok. 200 mieszkańców.

Z kolei głównym celem w Szczecinie była dzielnica Załom (Arnimswalde) i zlokalizowane w niej zakłady PoMo, gdzie zrzucono 200 bomb odłamkowych i 714 zapalających, łącznie 85 ton bomb.

Z kolei na północną część Śródmieścia zrzucono 650 bomb i 1800 bomb fosforowych. Ucierpiały stocznie Vuklanwerft i Oderwerke. Zginęło 70 osób, 380 zostało rannych, a dach nad głową utraciło ok. 6000 mieszkańców.

Skutki nalotów bombowych

Naloty bombowe na Szczecin i Żary 11 kwietnia było elementem szerszej operacji przeprowadzanej przez amerykańskie lotnictwo tamtego dnia, mającej na celu ataki na cele wojskowe i przemysłowe zlokalizowane w tej części Niemiec.

Wśród innych celów znajdowały się m.in.:

  • Poznań,
  • Police,
  • Chociebuż,
  • Trzechel k. Nowogardu,
  • Świętoszew,
  • Orschersleben
  • i Berneberg.

Z powodu zachmurzenia nad Poznaniem, amerykańskie lotnictwo zrezygnowało z nalotów w okolicach miasta i przekierowało tamtejsze jednostki na inne cele. Nie chciano bowiem ryzykować potencjalnych strat cywilnych w okupowanych krajach sojuszniczych.

W wyniku nalotów zniszczona w znacznym stopniu została północną część szczecińskiego śródmieścia. Proporcjonalnie, znaczne były straty w Sorau. Zbombardowano część mieszkalną przy ul. Witosa, dworzec kolejowy, dawne zakłady włókiennicze, Królewskie Gimnazjum (dziś LO im. B. Prusa) czy gorzelnia Carl Zehe.

Celem była także brykietownia, ucierpiał obóz dla przymusowych robotników. Na starówce spłonął dach ratusza, wypaliły się kamienice na południowej pierzei rynku, a pomniejsze szkody odniósł także żarski zamek. Wszystkie zniszczenia po dziś mają wpływ na wygląd żarskiej starówki.

Mimo obecnej w dyskursie alianckim koncepcji ataków na cele cywilne w Niemczech, dążącej do osłabienia woli walki III Rzeszy, rozwijaną przez Brytyjczyków (zwłaszcza sir Arthura Harrisa) operacja wobec Szczecina i Żar miała być realizowana w zgodzie z założeniami gen. Dwighta Eisenhowera o bombardowaniach przeprowadzanych jedynie w ciągu dnia, których celem mają być cele strategiczne i wojskowe. Doktryna nie uchroniła jednak również cywilnych części miast od strat.

Amerykanie źle ocenili także skuteczność swojej akcji z 11 kwietnia. Choć zaraz po ataku zdawało się, że wypełniono wszystkie cele strategiczne, a dowództwo oceniało, że zmniejszono m.in. potencjał linii montażowych Focke-Wulfa o 50%, rzeczywistość okazała się inna.

Dzięki sprawnej organizacji i natychmiastowej interwencji zespołu zadaniowego z Berlina, podjęto prace nad przywróceniem produkcji zakładu, która została wznowiona po 48 godzinach od nalotu bombowego.


Fot. Szczecin (dzisiejsza ulica Staromiejska) w roku 1945, po nalotach alianckiego lotnictwa, źródło: Wikimedia Commons


Tymoteusz Dadok

Comments are closed.