…napisałem książkę o polskości jako pewnej „wadzie”… – rozmowa z Piotrem Augustyniakiem, filozofem

Osobami które jednoznacznie – a na dodatek negatywnie – kojarzysz z nacjonalizmem są Dmowski i Rymkiewicz. Jednakże nacjonalizm (którego ja sam nie uważam za zjawisko jednoznacznie negatywne) jest elementem szeroko rozumianej nowoczesności. Rozumiem zatem, że krytykę Dmowskiego w przeszłości i współczesnego Rymkiewicza przeprowadzasz z pozycji po-nowoczesnych. Czy zatem postawa postmodernistyczna wymaże fenomen narodu czy też będzie ją charakteryzować inne pojmowanie tej zbiorowości?

Nie wkładałbym Dmowskiego i Rymkiewicza do jednego worka. Do obu mam odmienne nastawienie. Dmowski – ten z Myśli Nowoczesnego Polaka – to bezwzględny modernizator-egzekutor, proponujący, w imię budowy w Polsce nowoczesnego społeczeństwa, unicestwić jego dotychczasową elitę: nieprzystającą do nowoczesnego świata szlachtę, która przepoczwarzyła się w polską inteligencję. Dlatego jego zabieg nazywam dekapitacją dotychczasowej Polski – odetnijmy jej głowę, a zaraz wyrośnie, ufa Dmowski, nowa głowa-elita pełna zdrowych, nowoczesnych myśli, wokół której skonsoliduje się i zmodernizuje polski naród. Jeśli takie myślenie utożsamić z myśleniem nowoczesnym w jego klasycznej formie (a są ku temu podstawy), to chętnie przystanę na to, że moja pozycja jest po-nowoczesna.

Rymkiewicz to myśliciel znacznie bardziej subtelny niż Dmowski, posiadający rzadko spotykany zmysł metafizyczny. Obca jest mu wiara w modernizację, doskonale zdaje sobie sprawę z jej przerażających, totalitarnych inklinacji, i w tym sensie sam Rymkiewicz jest po-nowoczesny… A jeśli tak, to możliwy jest „postmodernizm narodowy”, ocalający kategorię narodu w sprzeciwie wobec późnonowoczesnej ponadnarodowej uniformizacji i bezduszności.

Jeśli jednak pytasz o mnie, a nie o Rymkiewicza, to „ponowoczesność” mojego spojrzenia na polską duszę polegałaby głównie na świadomości tego, że nasz współczesny akces do nowoczesnego świata jest o tyle skomplikowany i karkołomny (choć zarazem niezmiernie pożądany!), że jest to świat tzw. płynnej nowoczesności, której ekonomiczno-społeczne mechanizmy są osobliwe i trzeba je dobrze poznać oraz nauczyć się w nich poruszać. Myślenie w kategoriach nacjonalistycznych moim zdaniem w tym nie pomaga. Co nie oznacza, że przeszkodą musi tu być polska tożsamość. Myślę, że zarówno jej porzucenie, jak i trzymanie się jej tradycyjnej, narodowej, czy wręcz bogoojczyźnianej formuły, nie pozwoli nam odnaleźć się w zglobalizowanym, ponowoczesnym świecie. Trzeba więc tę tożsamość pisać i tworzyć wciąż na nowo, tak aby była pomocą w odnajdywaniu się w tym świecie. Oczywiście, nie chodzi o to, aby pisać ją całkiem od zera, ale biorąc pod uwagę zmieniający się świat dookoła, starać się ją na nowo prze-pisywać.

Nie umiem jednak powstrzymać się od pytania czy nie widzisz w polskiej duszy jakichś pozytywnych elementów? Nic dobrego u wybitnych autorów na nasz temat nie wyczytałeś?

No tak, pewnie po napisaniu mojej książki, która chce konfrontować z trudną prawdą polskości, wpychającej nas w prowincjonalność, nieudacznictwo, kicz, nieuzasadnioną megalomanię, ułańską fantazję, resentyment etc., przydałoby się z mojej strony kilka komplementów pod adresem polskiej duszy. W przeciwnym razie mogę się narazić na miano niewdzięcznika i wroga Ojczyzny. No cóż, zaryzykuję… dla dobra sprawy, którą starałem się ukazać przed chwilą. Bliska mi jest postawa Brzozowskiego, który w komplementowaniu i wysławianiu Polski widział drogę do zguby społecznej. Jest to według niego tworzenie fetyszy, dzięki którym chcemy trwać w samozadowoleniu, w przyjemnej drzemce dogmatycznej (lub raczej poobiedniej), pozwalającej nie konfrontować się z problemami, jakie niesie nam świat, więcej, z własną (polską) problematycznością w nowoczesnym świecie. Czy oznacza to, że nie ma w nas pozytywnego potencjału? Owszem jest, ale żeby go wydobyć, trzeba skończyć w katalogami dość skromnych jednak, narodowych talentów, zdobyczy i osiągnięć.

Na koniec pytanie do metafizyka, znawcy Nietzscheańskiej woli życia. Krytykujesz darwinizm społeczny, ale wydaje się on być bliski myślom autora „Tako rzecze…”. Jak zatem wygląda twoja wizja wdrażania koncepcji tego myśliciela? To ma być spór jednostek a nie społeczności? A może mamy udawać, że na świecie nie będzie już sporów, a historia zakończyła się w bezpłciowym, w gruncie rzeczy, systemie demokracji liberalnej, która ogarnie cały świat?

Nietzsche pojawia się w mojej książce jako obrońca (a może raczej kreator) indywidualności ludzkiej, która jest zdolna w ruchu indywidualnej transgresji wznieść się ponad zbiorowe schematy i determinacje, które chcą uczynić z niej swój epifenomen: pozorną indywidualność, będącą tylko i wyłącznie projekcją, odbiciem, czy powtórzeniem zbiorowej tożsamości. Oczywiście uderza to w popkulturowy globalizm, o ile ten kreuje pseudo-indywidualność zbudowaną na pseudo-transgresji, jaką jest konsumpcja i rozrywka. Uderza to jednak z równą mocą w polską duszę i to w dwóch jej odmianach. Zarówno w tej, która w swoim kompleksie względem nowoczesności rzuca się bezkrytycznie w ową konsumpcyjną pseudo-indywidualność, jak i w tej, która – niesiona tym samym kompleksem – wyraża swój sprzeciw w imię wyższości narodowych wartości i tradycji. W tym ostatnim przypadku bowiem również panuje podobny pseudo-indywidualizm, mający długą tradycję szlacheckiego warcholstwa i chłopskiego, upartego oporu. Gdyby istniał tylko taki wybór, położenie polskiej duszy byłoby dosłownie beznadziejne. Bo przecież taka właśnie – tj. pozbawiona nadziei – jest alternatywa pomiędzy konsumpcyjnym otumanieniem, a jego resentymentalnym, zbiorowym, narodowym odrzuceniem. A przecież tak właśnie z grubsza wygląda zasadniczy podział w dzisiejszym, polskim społeczeństwie. Przywołuję Nietzschego, żeby wypracować (odkryć) jakąś trzecią postać (możliwość) dla polskiej duszy. Ale przywołuję w tym samym celu również wielu, wielu innych, od Brzozowskiego i Conrada poczynając, a na Miłoszu, Bobkowskim i Gombrowiczu kończąc.

 

rozmawiał: JG

Piotr Augustyniak (ur. 1977) – dr hab., filozof, eseista, tłumacz, wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, autor m.in. książek Inna Boskość. Mistrz Eckhart, Zaratustra i przezwyciężenie metafizyki (2009) i Istnienie jest Bogiem, ja jest grzechem. Rozprawa o Teologii niemieckiej, Mistrzu Eckharcie, Lutrze, wolnych duchach i boskiej woli (2013) oraz artykułów publikowanych w „Kronosie”, „Przeglądzie Politycznym” i „Znaku”. Urodzony w Gdańsku, mieszka w Krakowie. W lipcu Wydawnictwo ZNAK wydało jego najnowszą książkę: Homo Polacus. Eseje o polskiej duszy.

 

 

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*