Niewolnice haremu | Recenzja

Tematyka Bliskiego Wschodu jest co raz bardziej zauważalna na każdym kroku, nawet w Urzędzie Pocztowym możemy nabyć książki z cyklu „Byłam żoną maharadży/szejka/sułtana”* niepotrzebne skreślić. Współczesne pozycje przedstawiają świat z perspektywy kobiety. Za sprawą Józefa Białoskórskiego mamy możliwość skonfrontowania tej samej rzeczywistości widzianej oczami mężczyzny z Europy prawie sto lat wcześniej. „Niewolnice haremu” to zapis luźnych wspomnień żołnierza Francuskiej Legii Cudzoziemskiej, który swoją służbę odbywał w różnych miejscach francuskiego imperium kolonialnego – Afryce i Indochinach.

Autor już na wstępie rozprawia się z baśniowym mitem haremu jako miejsca beztroski, gdzie czas wypełnia zabawa i spacery po pięknych sułtańskich posiadłościach. Czytelnikowi nie szczędzi szczegółów na tyle ile sam miał do nich dostęp, często z narażeniem na konsekwencje. Ze wspomnień możemy dowiedzieć się dużo o samej strukturze haremu, który nie ogranicza się jedynie do „posiadania wielu kobiet”. Przebywające w nim niewiasty w zależności od wieku dzieliły się na grupy, im młodsze tym ich status był wyższy i uwaga sułtana większa. Białoskórski nie kryje zdziwienia, kiedy dowiaduje się, że w haremie przebywają też Europejki. Na różne sposoby próbuje poznać ich historie i angażuje się na tyle mocno, by umożliwić im wydostanie się spod władzy sułtana.

 Służba sierżanta na dworze sułtana Jusufa ibn Hassana w Casablance obfituje w zabawne epizody, dzięki temu i czytelnikowi kącik ust się podniesie się nie raz. Jedyne co na początku mnie zniechęciło to, język, który trąci myszką, ale po kilkunastu stronach jest to coraz mniej zauważalne.

Z książki dowiadujemy się też dużo o samym autorze, jego subiektywnej ocenie rzeczywistości. O tubylcach ma zdecydowanie negatywną opinię, tak samo jak o prowadzonej polityce władz francuskich w podległych im miejscach. Jednak dzięki jego relacji, mamy możliwość porównania sytuacji kobiet w różnych krajach, gdzie autor pełnił swoja służbę.

„Niewolnice haremu” to bardziej zapis wspomnień, niż typowa książka  historyczna. Nie mniej jednak, z uwagi na ciągle aktualne tematy jakimi jest handel ludźmi, sytuacja kobiet w świecie islamskim warto po nią sięgnąć. Czy rzeczywistość z czasów sierżanta jest zamierzchłą przeszłością? Pozostawiam to Waszej ocenie.

Paulina Błuszko
Ocena 5/6

„Niewolnice haremu” Józef Białoskórski, Oficyna Wydawnicza RYTM 2017

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*