Jack El-Hai, Norymberga. Naziści oczami psychiatry
Nie trzeba znać dat ani nazw paragrafów, by poczuć ciężar tej historii. Norymberga. Naziści oczami psychiatry to nie książka o sądzie nad zbrodniarzami, lecz o człowieku, który chciał zmierzyć zło skalpelem nauki – i sam się na nim skaleczył. Jack El-Hai pokazuje spotkanie Hermanna Göringa z amerykańskim psychiatrą Douglasem Kelleyem jak pojedynek dwóch umysłów, w którym stawką jest coś więcej niż diagnoza. To reportaż o granicach poznania, władzy i moralności, które w pewnym momencie przestają się od siebie różnić.
Na pierwszy rzut oka to książka o jednym z najbardziej znanych zbrodniarzy XX wieku – Hermannie Göringu. Ale Norymberga. Naziści oczami psychiatry nie jest ani biografią, ani suchą relacją z procesu norymberskiego. Jack El-Hai stworzył reportaż historyczny, który łączy wnikliwość psychologiczną z precyzją naukową i filmową narracją. To książka o granicach ludzkiego poznania, o próbie zrozumienia źródeł zła – i o tym, jak cienka bywa granica między badaczem a obiektem badań.
Autor przygląda się zjawisku nazizmu z zupełnie innej perspektywy niż klasyczne opracowania polityczne czy historyczne. Nie interesują go strategie wojenne, ideologiczne manifesty ani skala zbrodni. Interesuje go psychika – zarówno sprawców, jak i tych, którzy próbowali ją rozebrać na czynniki pierwsze. Punktem wyjścia jest spotkanie dwóch ludzi: Hermanna Göringa, byłego marszałka Rzeszy, uwięzionego po wojnie w Norymberdze, oraz majora Douglasa M. Kelleya, amerykańskiego psychiatry oddelegowanego do badania nazistowskich przywódców przed procesem.
To spotkanie zmienia ich obu – i to właśnie wokół tej relacji autor buduje swoją narrację.
Kiedy psychiatra spotyka zbrodniarza
El-Hai odtwarza wydarzenia z chirurgiczną dokładnością, ale nie popada w rekonstrukcyjny chłód. Dzięki relacjom świadków, notatkom Kelleya i dokumentom z archiwów wojskowych prowadzi czytelnika przez labirynt emocji i motywacji, który zaczyna się w luksusowej willi Göringa, a kończy w betonowych celach więzienia w Norymberdze.
Kelley nie jest tu jedynie obserwatorem – staje się współbohaterem historii. Początkowo pełen naukowej ciekawości i przekonania, że za pomocą testów osobowości, analizy zachowań i rozmów uda się „zmierzyć” źródło zła, wchodzi coraz głębiej w grę psychologiczną z Göringiem. Marszałek Rzeszy, uzależniony od parakodeiny, narcystyczny i spragniony podziwu, potrafi omotać nawet wykształconego, inteligentnego lekarza.
Autor pokazuje, że Kelley – choć stoi po stronie zwycięzców – w pewnym sensie staje się więźniem tej relacji. Chce zrozumieć Göringa, ale zaczyna mu ulegać. Fascynacja miesza się z odrazą, profesjonalny dystans z emocjonalnym zaangażowaniem. W tej grze o władzę nad ludzkim umysłem granica etyki zaczyna się zacierać.
To właśnie z tego napięcia rodzi się główna teza książki: że zło nie ma jednej twarzy i nie jest anomalią – mieści się w ramach ludzkiego umysłu, który w odpowiednich warunkach potrafi usprawiedliwić wszystko.
Psychiatria w cieniu zbrodni
El-Hai nie pisze o procesie norymberskim jak o spektaklu politycznym. Dla niego to eksperyment psychologiczny na żywym organizmie. Amerykańscy lekarze i oficerowie, przyglądając się więzionym nazistom, chcieli odpowiedzieć na pytanie, które do dziś nie ma jednoznacznej odpowiedzi: czy można wytłumaczyć zbrodnię totalną diagnozą psychiatryczną?
Kelley i jego współpracownik, psycholog Gustave Gilbert, stosowali testy osobowości, obserwowali sny, analizowali zachowania i język więźniów. El-Hai szczegółowo opisuje, jak nauka próbuje wchodzić w rejony moralności i winy – i jak szybko okazuje się, że te dwie rzeczy nie poddają się łatwym kategoriom. Göring, Speer, Hess czy Frank nie byli w szpitalu psychiatrycznym, lecz w więzieniu. A jednak każdy z nich stał się obiektem badań.
Książka stawia tu kluczową tezę: psychiatria, próbując zrozumieć zbrodnię, ryzykuje jej banalizację. Kiedy zbrodniarz zostaje sprowadzony do zestawu objawów, traci się wymiar moralny jego czynu. El-Hai nie moralizuje, ale ostrzega – opisując, jak Kelley coraz bardziej zbliża się do granicy, po której badanie przestaje być nauką, a staje się fascynacją potęgą zła.
Reportaż, który czyta się jak thriller
Narracja El-Haia jest precyzyjna i spokojna, ale napięcie buduje się tu jak w powieści sensacyjnej. Autor prowadzi czytelnika od sielankowego obrazu kalifornijskiego domu psychiatry do klaustrofobicznych wnętrz więzienia w Norymberdze, gdzie każda rozmowa może być ostatnia. Zmiana tonacji – od światła do mroku – nie jest przypadkowa. Pokazuje proces, w którym nauka zderza się z rzeczywistością ludzkiej destrukcji.
W przeciwieństwie do wielu autorów piszących o procesie norymberskim, El-Hai nie epatuje makabrą ani statystykami. Interesują go mikrogesty, słowa, sposób, w jaki Göring odpowiada na pytania, jak manipuluje rozmówcą, jak buduje wokół siebie mit. W jego opisie nawet pozornie błahe detale – jak pierścienie, które Göring dobierał do nastroju – nabierają symbolicznego znaczenia.
Styl autora jest oszczędny, ale pełen napięcia. Nie ma tu sentymentalizmu ani publicystyki. Widać za to solidne przygotowanie warsztatowe i reporterską dyscyplinę. Każdy dialog ma źródło w dokumentach lub relacjach uczestników. To nadaje książce wiarygodność, a jednocześnie sprawia, że czytelnik ma poczucie obcowania z czymś więcej niż literaturą faktu – z psychologiczną wiwisekcją historii.
Kelley – lustro epoki
Jednym z największych atutów książki jest sposób, w jaki autor pokazuje samego dr. Kelleya. To nie jest typowy „dobry Amerykanin”, który przychodzi wymierzyć sprawiedliwość złu. To człowiek z ambicjami, ego i własnymi demonami. El-Hai nie idealizuje go – przeciwnie, stopniowo odsłania jego pychę, emocjonalną chwiejność i potrzebę znaczenia.
Kelley wierzył, że może naukowo opisać naturę zła. W jego oczach Göring był nie tylko pacjentem, lecz także wyzwaniem, szansą na naukową nieśmiertelność. Z czasem jednak fascynacja przeradza się w obsesję. Autor nie podaje tego wprost, ale pozwala, by czytelnik sam wyciągnął wniosek: Kelley próbował zrozumieć Göringa – i w tym poszukiwaniu sam zaczął się od niego niebezpiecznie różnić tylko okolicznościami.
W tle przewija się pytanie o granice empatii wobec zbrodniarzy. Czy poznanie ich psychiki jest potrzebne, czy raczej stanowi moralne zagrożenie? El-Hai nie udziela prostych odpowiedzi. Pokazuje jednak, że nauka nie zawsze chroni przed pychą, a próba „zrozumienia wszystkiego” może skończyć się utratą własnego kompasu.
Autor i jego punkt widzenia
Jack El-Hai jest amerykańskim dziennikarzem i historykiem medycyny. Nie pisze z perspektywy oskarżyciela ani obrońcy. To chłodny obserwator, ale z wyczuciem ludzkich emocji. Jego punkt widzenia można nazwać humanistycznym sceptycyzmem – wierzy w moc poznania, ale pokazuje, jak niebezpieczne jest przekonanie, że nauka może odpowiedzieć na wszystko.
W jego interpretacji Göring nie jest potworem z innego świata, lecz człowiekiem, który konsekwentnie zdeformował samego siebie – krok po kroku, decyzja po decyzji. To jedna z najmocniejszych stron książki: autor nie dehumanizuje sprawców, ale też nie wybiela. Zło nie jest tu metafizyczne, lecz ludzkie, racjonalne, oswojone. I właśnie to przeraża najbardziej.
El-Hai przyjmuje więc punkt widzenia psychiatry, który zamiast pytać „dlaczego zrobili to ludzie?”, pyta „jakimi ludźmi się stali, że mogli to zrobić?”. To przesunięcie akcentu sprawia, że książka ma charakter analityczny, ale nie traci emocjonalnego ciężaru.
Gdzie kończy się nauka, a zaczyna ciemność
Jack El-Hai prowadzi czytelnika tak, by samodzielnie odkrył to, co autor tylko sugeruje między wierszami. W centrum jego rozważań stoi przekonanie, że zło nie jest obłędem ani anomalią. To konstrukcja psychiczna zbudowana z tych samych elementów, które tworzą każdego z nas – potrzeby uznania, strachu, lojalności i pragnienia władzy. Autor pokazuje, że właśnie te mechanizmy, w odpowiednich warunkach, potrafią w człowieku otworzyć przestrzeń na okrucieństwo.
Jednocześnie El-Hai obnaża paradoks poznania: władza deprawuje nie tylko tych, którzy ją sprawują, ale i tych, którzy próbują ją zrozumieć. Douglas Kelley, obserwując nazistowskich więźniów, wchodzi w ich świat – nie jako wspólnik, lecz jako uczestnik tej samej gry o kontrolę. Jego naukowa ciekawość staje się odbiciem ich ambicji. W tym sensie autor pokazuje, że zło potrafi wciągnąć nawet tych, którzy przychodzą je badać.
El-Hai podważa też mit o nauce jako narzędziu czystym i neutralnym. W rękach ambitnych badaczy może ona stać się formą usprawiedliwienia, a nie zrozumienia – sposobem na racjonalizację czynów, które wymykają się moralnym kategoriom. W Norymberdze na ławie oskarżonych siedzieli ludzie, ale na ławie obok nich – niewidzialnie – zasiadła cała epoka wiary w nieomylność rozumu.
To właśnie w tej grze między poznaniem a moralnością El-Hai znajduje największe napięcie. Nie formułuje swoich tez wprost, nie moralizuje. Pozwala, by czytelnik sam dostrzegł, że proces norymberski był nie tylko sądem nad ludźmi, ale także nad samą ideą postępu, który uwierzył, że zrozumie wszystko – nawet zło.
Norymberga. Naziści oczami psychiatry – podsumowanie
Czy autor osiągnął cel? Tak – i to w sposób zaskakująco spójny. Celem El-Haia nie było potępienie nazistów (to oczywiste), ale zbadanie, co dzieje się z człowiekiem, gdy próbuje racjonalizować irracjonalne. Pokazuje, że poznanie nie zawsze prowadzi do zrozumienia – czasem do pogubienia się w tym, co się poznało.
Książka nie daje katharsis. Nie oferuje oczyszczenia ani wiary w naukę jako remedium na zło. Wręcz przeciwnie – pozostawia czytelnika z niepokojem. Po jej lekturze trudno uwierzyć, że ludzkie okrucieństwo można po prostu „zbadać” i zamknąć w arkuszu testowym.
Pod tym względem El-Hai osiągnął coś, czego nie udało się wielu historykom – uczynił z historii moralny eksperyment. I choć nie ma w nim jednoznacznych odpowiedzi, jego pytania zostają w pamięci na długo po zakończeniu lektury.
Norymberga. Naziści oczami psychiatry to książka, która wymaga skupienia, ale odwdzięcza się głębią. Nie jest kolejnym tytułem o „procesie tysiąclecia”. To opowieść o człowieku, który chciał zrozumieć zło i zapłacił za to wysoką cenę.
Dla czytelnika zainteresowanego historią II wojny światowej to lektura, która odsłania mało znany wymiar norymberskich procesów – nie salę sądową, lecz cele więzienne, w których ścierały się racje, ego i naukowe ambicje. Dla tych, którzy szukają psychologicznej głębi, to studium fascynacji i obsesji.
El-Hai pokazuje, że nawet po upadku III Rzeszy wojna toczyła się dalej – w umysłach ludzi próbujących pojąć, jak coś takiego mogło się wydarzyć. I że ta wojna nie skończyła się do dziś.
Wydawnictwo Czarne
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Czarne. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.