Paweł Rakowski, Nowy Bliski Wschód. Po Wielkiej Wojnie Izraela
„Demokracja na Bliskim Wschodzie ma różne oblicza”. Te słowa Ahmada asz-Szary, prezydenta Syrii od obalenia Baszara Al-Asada w grudniu 2024 roku otwierają książkę Pawła Rykowskiego, poświęconą wojnie Izraela z Hamasem w latach 2023-2025 i jej konsekwencjom…
Po raz pierwszy pojęcia “Nowy Bliski Wschód” użyła w 2006 roku Condoleezza Rice, ówczesna sekretarz stanu USA, ogłaszając projekt o tej nazwie. Miał on prowadzić do przekształcenia tego regionu w obszar w pełni demokratyczny i w pełni zintegrowany ze światem Zachodu. Niestety, jak dotąd pozostało to w sferze pięknych marzeń…
Eretz Yisrael i Beit al-Migdat
Paweł Rakowski jest absolwentem Etnologii i Antropologii Kulturowej UW oraz Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ. Jako dziennikarz specjalizuje się w tematyce bliskowschodniej. Jest autorem reportaży, relacji i komentarzy o sprawach kultury, religii, polityki i konfliktów na tym terenie. Współautor książki “Liban. Więcej niż przewodnik”. W 2025 roku razem z Michałem Bruszewskim opublikował książkę “Wielka Wojna Izraela. Prawdziwa Fauda od Gazy do Syrii”, która cieszyła się dużą popularnością.
Jego najnowsza publikacja “Nowy Bliski Wschód. Po Wielkiej Wojnie Izraela” jest dopełnieniem wspomnianej “Wielkiej Wojny Izraela”. Liczy ona 10 rozdziałów. Autor rozpoczyna od omówienia samego tytułu swojej publikacji. Pisze, że po raz pierwszy pojęcie “Nowy Bliski Wschód” zostało użyte przez Condoleezzę Rice w 2006 roku, co zostało już wcześniej wspomniane. Tego pojęcia używa również obecny premier Izraela, Beniamin Netanjahu. W jego rozumieniu oznacza to uporządkowanie spraw w tym regionie w taki sposób, żeby Izrael mógł samodzielnie funkcjonować w każdej sytuacji międzynarodowej, także i w takiej, gdy USA skupią się całkowicie na Azji i regionie Pacyfiku.
Rakowski opisuje genezę niekończącego się konfliktu izraelsko-palestyńskiego, która jest u nas niestety mało znana. Dowiadujemy się od niego, że po upadku starożytnego Izraela w wyniku wojen z Rzymem, Żydzi sami nie chcieli we wszystkich późniejszych wiekach wrócić do Palestyny, pomimo, że mieli takie możliwości, zwłaszcza po podboju terenów Bliskiego Wschodu przez Arabów w VII wieku, gdy liczne wspólnoty żydowskie zamieszkiwały pobliskie Egipt, Syrię, Irak i Persję. Zresztą, co warto wiedzieć, już w czasach Chrystusa, zatem ponad 40 lat przed zburzeniem Jerozolimy przez Rzymian (stało się to w 70 roku naszej ery) większość Żydów żyła poza Palestyną np. mieli swoją liczną wspólnotę w Rzymie.
Dopiero powstanie ruchu syjonistycznego w XIX wieku doprowadziło do powstania koncepcji “Eretz Yisrael”, czyli “Ziemia Izraela”, w myśl której Żydzi powinni powrócić z diaspory na tereny biblijnego Izraela i utworzyć tam swoje państwo.
W czasie I wojny światowej, gdy obszary te były odbierane panującej tam Turcji przez wojska brytyjskie, temat ten nabrał rozmachu, za sprawą interesów Brytyjczyków, którzy liczyli na to, że napływająca do Palestyny ludność żydowska będzie im przyjazna, jak również będzie można ją wykorzystywać do rozgrywania między sobą i skłócania Arabów.
Dlatego też w okresie dwudziestolecia międzywojennego imigracja żydowska do Palestyny znacznie sie nasiliła, co doprowadziło ostatecznie do podziału jej terytorium na dwie części: żydowską i palestyńską w 1948 roku i do wybuchu w tym roku konfliktu między ludnością żydowską i arabską, który trwa do chwili obecnej. Arabowie bowiem nazywają tereny Palestyny “Beit al-Migdad” i również roszczą sobie do nich prawo.
Rakowski opisuje również całą dotychczasową drogę polityczną Beniamina Netanjahu. Dla niektórych będzie pewnie zaskoczeniem, że ma on polskie korzenie. Jest synem Benziona Milejkowskiego, żydowskiego mieszkańca Warszawy, który w 1920 roku przeniósł się do Izraela, gdzie zmienił nazwisko na bardziej hebrajsko brzmiące “Netanjahu”. Jego syn Beniamin, urodzony 21 października 1949 roku dzięki wieloletniemu pobytowi w USA nawiązał szereg kontaktów, poznał chociażby Joego Bidena, jak i Donalda Trumpa.
Kto wygrał a kto stracił na masakrze w Strefie Gazy?
W optyce Rakowskiego, największe zyski z krwawej dwuletniej wojnie w Strefie Gazy stały się udziałem USA. Dzięki tej wojnie, obalono prorosyjski reżim Baszara Al-Asada w Syrii, doszło do osłabienia Iranu oraz prezydent USA przejął całkowitą kontrolę nad tematem palestyńskim.
Wojna skompromitowała także największe międzynarodowe instytucje takie jak ONZ i Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze, ponieważ mimo potępiania przez nie Netanjahu, jak i wydania nakazu jego aresztowania nie tylko nie został on aresztowany, ale także do tej pory sprawuje władzę w swoim kraju, co jest korzystne dla interesów USA. Autor uważa także, że kraje muzułmańskie nadal będą odgrywać ważną rolę w polityce USA, ponieważ kraje muzułmańskie zarówno poprzez swój kapitał, jak i wpływy religijne są tamą dla światowej ekspansji Chin, ale są także “sztyletem wymierzonym w Rosję od jej południowej flanki” (s.258).
Drugim zwycięzcą w tym konflikcie są także ugrupowania islamskie, wrogie Izraelowi. Jak to powiedział przywódca Hezbollahu Hasan Nasr Allah, który zginął w izraelskim nalocie 27 września 2024 roku w Bejrucie: “to nie ta wojna, ale przez tę wojnę świat odwróci się od Izraela i to przygotowuje grunt pod tę właściwą”, co się w istocie stało, gdyż wojna ta całkowicie zniszczyła wizerunek Izraela w oczach światowej opinii międzynarodowej. Co prawda, Netanjahu zapowiada kontrofensywę miedialną w celu jego odbudowania, ale na chwilę obecną trudno ocenić, czy wywrze ona zamierzony przez niego skutek.
Izrael nie osiągnął natomiast swoich najważniejszych celów. Nie udało mu się zniszczyć Hamasu, ani też zmusić Palestyńczyków o wyjazdu ze Strefy Gazy. Jednak, jak słusznie twierdzi autor, Izrael będzie jeszcze dążył od osiągnięcia zysków na Zachodnim Brzegu Jordanu, ponieważ ta kwestia w odróżnieniu od Strefy Gazy jest cały czas otwarta.
Wojna wykazała także wyższość społeczeństwa muzułmańskiego nad izraelskim jeśli chodzi o warunki wojenne, ponieważ fala samóbójstw, chorób psychicznych, syndromu PTSD wśród byłych żołnierzy izraelskich, w ogóle nie pojawiła się po przeciwnej stronie barykady. Autor słusznie twierdzi, że zakończona 10 października 2025 roku wojna w Gazie jest zaledwie końcem “kolejnej rundy” w trwającym od 1948 roku, zatem już prawie od 80 lat, konflikcie izraelsko-arabskim. Według niego konflikt może odżyć po 2034 roku, a więc po Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej zaplanowanych na ten rok w Arabii Saudyjskiej.
Jedynym poważnym minusem książki Rakowskiego jest brak bibliografii. W każdej poważnej książce, także politologicznej, powinna być zawarta bibliografia dotycząca źródeł na jakich oparł się jej autor oraz opracowań tematu, któremu jest ona poświęcona, więc jej brak jest dla mnie czymś mocno nagannym i niezrozumiałym.
Niemniej jednak to nie przekreśla całkowicie jej wartości, gdyż widać po niej, że autor jest rzeczywistym znawcą tego tematu i jego wywody są klarowne, jasne i logiczne. Jestem w stanie to zweryfikować, ponieważ ukończyłem zarówno studia historyczne, jak i też politologiczne, znam zatem historię tego regionu, jak i też jego współczesne realia polityczne. Rekomenduję zatem publikację Pawła Rakowskiego każdemu zainteresowanemu tematyką współczesnego Bliskiego Wschodu.
Wydawnictwo ZonaZero
Ocena recenzenta: 5/6
Konrad Ruzik
Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa Zona Zero. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.