Grażyna Bąkiewicz, Skąd te krzywe usta, Bolesławie?
Krzywousty brzmi groźnie, ale gdy trop prowadzi przez średniowieczne grody, podsłuchy przez kamienne ściany i starcie nastolatków z kronikarskimi „prawdami”, robi się z tego wyjątkowo żywa lekcja historii. W Skąd te krzywe usta, Bolesławie? podróż w czasie zmienia zwykłe szkolne zadanie w śledztwo, które odsłania, jak bardzo nieoczywiste potrafią być dawne opowieści. Z humorem, dynamiką i bez zbędnej pompy książka pokazuje, że przeszłość najlepiej smakuje wtedy, gdy ogląda się ją z bliska.
Skąd te krzywe usta, Bolesławie? działa jak zgrabnie skonstruowana brama do średniowiecza: niby lekka, niby humorystyczna, ale oparta na solidnych faktach podanych tak, by młody czytelnik odruchowo chciał wiedzieć więcej. Fabuła opiera się na dobrze znanym modelu serii – grupa współczesnych nastolatków przenosi się do epoki Piastów i musi rozwikłać zagadkę przydomku Krzywoustego.
Punkt wyjścia jest więc prosty, ale konstrukcja nie ogranicza się do jednego tropu. Uczniowie trafiają na różne interpretacje, które funkcjonują w historii: od hipotez związanych z deformacją żuchwy po wyjaśnienia oparte na przekazach kronikarskich i symbolice średniowiecznego języka opisu władców. Dzięki temu książka przemyca kluczowy wątek współczesnych badań: nie ma jednej, pewnej odpowiedzi, bo im głębiej sięgamy w przeszłość, tym większą rolę odgrywają źródła o różnej wiarygodności i motywacji politycznej.
Grażyna Bąkiewicz prowadzi narrację tak, aby młody odbiorca nie czuł ciężaru dat i faktów. Opowieść jest dynamiczna, krótkie rozdziały mają rytm przypominający serial przygodowy, a dialogi służą nie tylko humorowi, lecz również wprowadzeniu realiów epoki. Jej styl jest prosty, ale nie uproszczony; potrafi zderzyć współczesne spojrzenie nastolatka z dawną rzeczywistością bez protekcjonalności. Świetnie wypadają sceny, w których bohaterowie zestawiają oczywistości XXI wieku – dostęp do informacji, technologię, swobodę komunikacji – z warunkami życia w średniowieczu. To wzmacnia efekt: wiedza nie jest podawana na talerzu, lecz wyrasta z konfrontacji dwóch światów.
Istotnym elementem tomu są ilustracje Artura Nowickiego. Rysunki nie pełnią roli ozdobnika, lecz wspierają fabułę – zwłaszcza tam, gdzie książka zahacza o codzienność XIII wieku: stroje, narzędzia, konstrukcje, gesty. W serii jest to standard, ale tutaj szczególnie działa to na korzyść odbioru, bo motyw śledztwa prowadzonego przez dzieci dobrze koresponduje z wizualnymi podpowiedziami. Komiksowe wstawki ułatwiają orientację w wydarzeniach i pozwalają złapać dystans do bardziej „twardych” fragmentów.
Trzonem merytorycznym książki jest prezentacja rozbieżności między przekazem Galla Anonima a interpretacjami współczesnej historiografii. Uczniowie trafiają na narrację kronikarza, który przedstawia Bolesława w tonie typowym dla literatury dworskiej – pełnej pochwał i zabiegów retorycznych. Jednocześnie konfrontują ją z informacjami dotyczącymi życia codziennego, praktyk związanych z wychowaniem dziecka w rodzinie Piastów, zwyczajami dworskimi czy strukturą grodu.
Ta konfrontacja pokazuje, że opisy źródłowe są selektywne, uwarunkowane ustrojem władzy i konwencją literacką, a współczesne badania nie zawsze idą za nimi w ciemno. To mocna strona książki: nie sugeruje jednej wersji wydarzeń, lecz ukazuje wachlarz możliwości mieszczących się w granicach tego, co wiemy o epoce.
Ważnym plusem jest to, że książka nie traktuje Bolesława Krzywoustego jako figury heroicznej ani czarnego charakteru. Pokazuje różne opinie i różne typy źródeł. Wpływa to na odbiór historii jako nauki wymagającej krytycznego myślenia, a nie zapamiętywania wersji „oficjalnej”. Jest to zgodne z bieżącym kierunkiem edukacji historycznej, który w większym stopniu akcentuje pracę ze źródłem niż suchą faktografię.
Minusem – raczej wynikającym z konwencji serii niż z błędu – jest ograniczona głębia niektórych tematów. Średniowieczne realia są przedstawione klarownie, ale skrótowo; czytelnik starszy może poczuć niedosyt, zwłaszcza w momentach, które w naukowych opracowaniach są szeroko dyskutowane. Jednak dla grupy docelowej to raczej zaleta: tempo jest szybkie, a każda informacja służy opowieści, nie odwrotnie.
Jako całość książka spełnia założenie, które wyznacza sobie seria: wprowadza historię przez przygodę i zderzenie światów, dba o zgodność z badaniami i nie rezygnuje z humoru. Broni się również na tle poprzednich tomów – zachowuje pomysłową konstrukcję, unika dydaktyzmu, a jednocześnie opiera się na realnych sporach historyków dotyczących przydomku księcia.
W efekcie jest to lekka, spójna narracja, która łączy fabułę z wiedzą i osadza ją w kontekście współczesnego rozumienia średniowiecza: nie jako mrocznej epoki, lecz złożonego, różnorodnego świata, do którego warto wracać nawet na latającym rowerze.
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Ocena recenzenta: 6/6
Agnieszka Cybulska
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Nasza Księgarnia. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.