Obiad w Rzymie ꘡ Recenzja

A. Viestad, Obiad w Rzymie. Historia świata w jednym posiłku

Początkowo sądziłem, że będę miał do czynienia z książką opowiadającą w zasadzie historię cesarstwa rzymskiego, może średniowiecza. Szybko przekonałem się jednak jak bardzo się pomyliłem. Nigdy wcześniej nie czytałem przewodników kulinarnych, nie bardzo przepadałem też za książkami o tematyce podróżniczej. Na szczęście, tym razem byłem mile zaskoczony „eskapadą”, jaką zaserwował nam Autor. „Obiad w Rzymie. Historia świata w jednym posiłku” Andreasa Viestada to niesamowita przygoda po czasach, smakach i różnych miejscach świata, nie zawsze znanych ogółowi.

Od czasów „Upadku cesarstwa rzymskiego” Edwarda Gibbona nie czytałem tak świetnej książki. Kreśli ona obraz nie tyle samego Rzymu – wybiega znacznie poza tematykę samego imperium i miasta Rzym. Autor w świetny i spójny sposób przedstawia fakty szerzej nie znane przeciętnemu czytelnikowi. Spytacie jakie? A choćby to, że w legendzie o Remusie i Romulusie, porzuconych chłopców karmiła nie tylko wilczyca, która stała się symbolem Wiecznego Miasta, ale również dzięcioł. Wiedzieliście? Ja – nie – a to bardzo zabawne, gdyż w historii starożytnego Rzymu siedzę od dziecka, czyli z grubsza ponad 25 lat. Takich drobnych zaskoczeń jest znacznie więcej. W ten subtelny sposób człowiek uświadamia sobie, jak niewiele wie. I myślę, że zabieg ten, może częściowo nieświadomy, uczy człowieka pokory, zachęcając zarazem do głębszego poszukiwania wiedzy.

Viestad, dawny krytyk kulinarny stosuje w swej pracy wiele ciekawych zabiegów, nawiązujących do swej dawnej pasji. Bardzo przypadło mi do gustu porównywanie rozwoju poszczególnych państw do zakwasu. O co chodzi? Musicie sprawdzić sami. Podobnych porównań kulinarnych jest znacznie więcej, i w genialny sposób okraszają lekturę. Można rzecz, że dzięki takiemu zabiegowi śledzenie kolejnych historii nabiera szczególnego smaku.

Autor świetnie opowiada, przejrzyście, klarownie, bez owijania w bawełnę. Nazywa rzeczy po imieniu, nie bawi się w wybielanie czy oczernianie. Zero propagandy, tylko rzeczowy zachwyt nad historią, okraszony licznymi, czasem dosyć zabawnymi, anegdotami. Ciężko jest nie rozpływać się w zachwycie dla tej książki. Wywody Viestada co rusz zaskakują, czasem wręcz onieśmielają. Muszę przyznać, że Autor rzucił nowe światło na wiele, zdawałoby się, oczywistych faktów. Na przykład nigdy wcześniej nie zastanawiałem się nad tym, co tak naprawdę napędzało starożytnych Rzymian do tak rozległych podbojów. Logiczne wydawały mi się: żądza bogactwa, sławy… Pewnie także, jednak z książki można dowiedzieć się, że tym, co dawało impuls do aneksji i wojen, była chęć wykarmienia własnej, coraz liczniejszej, populacji. Tak, podstawą rzymskich podbojów była walka o zboże i handel solą! Prawda, że brzmi banalnie i nie oczywiście? A jednak to prawda!

Książka ta to nie tylko podróż po różnych epokach (wybaczcie, ja skupiłem się głównie na Rzymie), czasach czy wydarzeniach. Autor oprowadza nas nie tylko w czasie, ale i w przestrzeni. Zwiedzamy z nim Włochy, Anglię czy Polskę (Wieliczka) czy Indie. Opisując kolejne miejsca, Viestad serwuje nam wszelkiego rodzaju niezwykłe potrawy, choć głównie kuchni włoskiej, a ściślej rzecz biorąc – kuchni rzymskiej. Współczesne Włochy zresztą słyną z regionalnych odmienności kulinarnych. Soczyste opisy potraw sprawiają, że ciężko jest powstrzymać odruch ślinienia się. Dosłownie człowiek delektuje się nie tylko pięknymi słowami, ale odczuwa zapachy i smaki kolejno przedstawianych potraw i dań. Jestem przekonany, że pokochacie nie tylko piękny styl literacki, ale i zawartą w książce ogromną wiedzę zarówno historyczną, jak i kulinarną. Nigdy bym nie przypuszczał, że można tak smakowicie pisać o historii.

Z czystym sumieniem polecam wam książkę „Obiad w Rzymie…”. To lektura skierowana nie tylko dla amatorów włoskiej kuchni, czy adeptów historii czy zapalonym podróżnikom. Książka ta z łatwością zaspokoi gusta nawet najbardziej wymagających czytelników. Dla mnie była niesamowitą przygodą i lekcją tego, jak pięknie pisać niekonwencjonalnie, ale rzeczowo o historii.

Wydawnictwo: Znak

Ocena recenzenta: 6/6

Ryszard Hałas

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*