Tomasz Kruczek, Ostatnia wyprawa wikingów
Wojownicy Północy od wieków wzbudzali grozę, a ich łupieżcze wyprawy siały zniszczenie i przynosiły łzy. Jednak w tym nieco jednostronnym, choć prawdziwym obrazie nie można pominąć ich osiągnięć cywilizacyjnych. Historie wikingów do dziś fascynują kolejne pokolenia, niezmiennie inspirując twórców literatury. Na półkach księgarń nieustannie pojawiają się nowe publikacje – powieści, albumy, encyklopedie i atlasy. Książka Ostatnia wyprawa wikingów Tomasza Kruczka stanowi kolejne, udane uzupełnienie tego nurtu. Gorąco zachęcam do lektury!
Wikingowie ante portas
Tomasz Kruczek to ceniony autor literatury dziecięcej i młodzieżowej, specjalizujący się w osadzaniu swoich utworów w realiach historycznych, które starannie dostosowuje do możliwości percepcyjnych młodego odbiorcy. Jego najnowsza powieść to część cyklu Młodzi wojowie, a już sama nazwa sugeruje, do kogo jest skierowana.
Nie oznacza to jednak, że dorosły czytelnik nie odnajdzie w niej wartości. Przeciwnie – czasem warto sięgnąć po książkę, która daje wytchnienie i pozwala cieszyć się lekturą bez potrzeby doszukiwania się ukrytych znaczeń czy analizowania wielopoziomowych motywacji bohaterów.
Lektura tej powieści okazała się dla mnie satysfakcjonującym doświadczeniem, które przywołało wspomnienia z czasów szkolnych, gdy odkrywanie nowych książek przynosiło autentyczną radość i poczucie przygody. Styl powieści Tomasza Kruczka jest przystępny, a jej narracja klarowna i pozbawiona zbędnych komplikacji. Książka została napisana z myślą o młodym czytelniku, co widać w jej prostocie i swobodnym rytmie.
Nie sposób przejść obojętnie obok sposobu pokazania Normanów, którzy w tej opowieści jawią się w zupełnie innym świetle niż ich powszechnie znany, brutalny wizerunek. W powieści są to postacie pełne szlachetności, otwarte na innych, skłonne do niesienia pomocy i wspierania słabszych. Przywiązują dużą wagę do wartości rodzinnych i unikają przemocy, jeśli nie jest ona absolutnie konieczna.
To wizja literacka, która z pewnością została wykreowana z myślą o młodym odbiorcy, by uczynić świat przedstawiony bardziej przystępnym i przyjaznym. Oczywiście można zadać pytanie o historyczną wiarygodność takiego obrazu, jednak literatura młodzieżowa rządzi się swoimi prawami. Autor świadomie dokonuje pewnych uproszczeń i ubarwień, by stworzyć opowieść, która nie tylko angażuje czytelnika, ale też pozwala mu poczuć się częścią tego świata.
Dzięki temu młodzi odbiorcy mogą łatwiej utożsamiać się z bohaterami i w pełni przeżywać ich przygody. Historia literatury zna wiele przykładów, kiedy artyzm i wyobraźnia autora przeważyły nad wiernością faktom. Wystarczy wspomnieć Trylogię Henryka Sienkiewicza, która mimo licznych zarzutów ze strony historyków, do dziś cieszy się uznaniem i sympatią czytelników. Podobnie w przypadku twórczości Tomasza Kruczka, warto docenić umiejętność tworzenia świata, który – choć uproszczony – zachwyca i inspiruje.
Ostatnia wyprawa wikingów – dydaktyczne podejście do sprawy
Prosta w konstrukcji fabuła skrywa kilka wątków, które prowadzą czytelnika przez opowieść. Pierwszym z nich jest pokazanie różnic i podobieństw pomiędzy Polską w czasach po panowaniu Bolesława Chrobrego. Kolejnym – pozytywna relacja między rodzeństwem, które z determinacją walczy o to, żeby pozostać razem i uchronić się przed nieszczęściami.
Jak przystało na powieść przygodową, znajdziemy tu również wątek romantyczny, porwanie, poszukiwania, szczęśliwe zakończenie oraz przyjazny stosunek Normanów do Polaków. Można przypuszczać, że podczas pracy nad Ostatnią wyprawą autor pragnął przekazać młodym czytelnikom wartości pedagogiczne, pozytywne wzorce i ciepłe emocje. To zrozumiałe – w książkach tego typu treści muszą być podane w przystępny sposób, bez zbędnych ozdobników, aluzji czy miejsca na nadinterpretację.
Podobnym zabiegiem jest wprowadzenie postaci młodego zakonnika, który zmaga się z własnym powołaniem. Nie tyle buntuje się przeciw kapłaństwu, ile nie dostrzega w nim głębszego sensu. Los jednak stawia na jego drodze kogoś, kto rozumie jego pasję do sztuki i muzyki.
Historia tego bohatera jest przypomnieniem, że warto podążać za marzeniami, nie ulegać zniechęceniu i wytrwale dążyć do realizacji własnych celów, nawet jeśli otoczenie tego nie pojmuje. Każdy z nas musi wziąć odpowiedzialność za swoje życie i pokierować nim w taki sposób, by odnaleźć szczęście. W przeciwnym razie może nadejść dzień, gdy będziemy żałować zmarnowanych szans i pragnąć powrotu do tego, co dawno już przeminęło.
Autor, tworząc tę historię, zadbał o prostotę przekazu i uniwersalność wartości. Dzięki temu świat przedstawiony staje się bliższy czytelnikowi, a bohaterowie inspirują do refleksji nad własnym życiem.
Język i prostota wyrazu
Muszę przyznać, że dawno nie trafiłem na książkę, która dostarczyłaby mi tyle czystej, nieskrępowanej przyjemności. Zasiadłem do lektury i już po kilku stronach poczułem, że przenoszę się w inny świat – taki, do którego, mimo fascynacji, nie chciałbym nigdy powrócić.
Czas płynął niepostrzeżenie: nim się obejrzałem, byłem już w połowie, a kilka chwil później zamykałem ostatnią stronę. Duża, wyraźna czcionka oraz krótkie, dynamiczne rozdziały zdecydowanie ułatwiają i uprzyjemniają czytanie. Fabuła, choć pozbawiona skomplikowanych zwrotów akcji, rozwija się w sposób naturalny, będąc konsekwencją misternie ułożonej układanki.
W kilku momentach spodziewałem się jednak innych rozstrzygnięć, co świadczy o tym, że powieść potrafi zaskoczyć nawet uważnego czytelnika. Sądzę, że uczniowie ostatnich klas szkoły podstawowej nie powinni mieć najmniejszych trudności ze zrozumieniem treści. Pomaga w tym nie tylko przystępna narracja, ale również bohaterowie, których wiek jest zbliżony do wieku potencjalnych odbiorców.
Uwspółcześniony język, pozbawiony archaizmów, sprawia, że pomimo dzielących nas jedenastu stuleci, historia wydaje się zadziwiająco bliska. Świat przedstawiony w książce jest na tyle uniwersalny, że można odnieść wrażenie, jakby akcja rozgrywała się współcześnie. Ostatnia wyprawa Wikingów to doskonały punkt wyjścia do zgłębiania historii.
Konstruktywna krytyka, a może wręcz przeciwnie?
Książka Tomasza Kruczka, jak już wcześniej wspomniałem, ma jasno określoną grupę docelową, co samo w sobie nie stanowi żadnej wady. Mam jednak wrażenie, że starsi czytelnicy, zwłaszcza ci w moim wieku, mogą spojrzeć na nią z pewnym przymrużeniem oka.
Dla nich powieść może wydać się zbyt uproszczona, pozbawiona bardziej rozbudowanych środków wyrazu czy sugestywnych, „krwistych” opisów pojedynków i walk. Najważniejsze jednak, że książka – a nawet cała seria – ma swoją wierną grupę odbiorców, która z niecierpliwością oczekuje kolejnych przygód ulubionych bohaterów.
Nie każda literatura musi przemawiać do wszystkich, a różnorodność gatunków i stylów to niewątpliwa zaleta świata książek. Uważam, że powieść kryje w sobie coś niezwykle interesującego. Mnie przypadła do gustu i dostrzegam w niej wiele wartości. Prostota środków stylistycznych oraz klarowność wyrazu artystycznego okazują się tu atutami, a nie wadami – pomagają w odbiorze i podkreślają główny przekaz utworu.
Ostatnia wyprawa Wikingów wypełnia istotną lukę, jaką jest przekazywanie wiedzy historycznej w przystępny i atrakcyjny sposób. Autor z powodzeniem unika nadmiernej naukowości czy przesady w formie, dzięki czemu historia staje się bliższa i zrozumiała, a jednocześnie angażująca. To lektura, która może być doskonałym początkiem przygody z przeszłością, zwłaszcza dla młodszych czytelników.
Na zakończenie
Choć w warstwie artystycznej powieść o Wikingach może nie być pozbawiona pewnych niedociągnięć, w mojej ocenie i tak przewyższa wiele innych książek tego rodzaju. Świetnie sprawdzi się jako prezent świąteczny dla młodszych członków rodziny.
Być może zamiast po raz kolejny inwestować w elektroniczne gadżety, warto tym razem sięgnąć po tradycyjną, sprawdzoną książkę? Korzyści płynących z takiego wyboru z pewnością będzie znacznie więcej. Jestem również zdania, że powieść ta mogłaby skutecznie wspierać nauczycieli historii w ich codziennej pracy dydaktycznej.
Dzięki przystępnej formie i atrakcyjnej fabule z powodzeniem mogłaby znaleźć swoje miejsce na liście lektur szkolnych. Prostota przekazu w połączeniu z fabularną złożonością czynią ją wartościową lekturą, zdolną do pełnienia wielu edukacyjnych i wychowawczych funkcji. A swoją drogą – jak interesujący byłby komiks oparty na tej książce? To dopiero inspirująca perspektywa. Niech Odyn będzie z nami!
Wydawnictwo Replika
Ocena recenzenta: 5/6
Dominik Majczak
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Replika.