Pantery na Łuku Kurskim

Pantery na Łuku Kurskim: debiut, problemy i wyzwania nowego czołgu

W cieniu brutalnych zmagań II wojny światowej, na froncie wschodnim, wykuwano nowe nadzieje w stalowych bestiach, które miały zdominować pole bitwy. Niemcy, nie rezygnując z marzeń o zwycięstwie, postanowili postawić na nowoczesne czołgi – w tym na Pantery na Łuku Kurskim. Jednak, mimo ogromnych oczekiwań, nowa broń przyniosła nie tylko nadzieje, ale i poważne problemy, które miały decydujące znaczenie w starciu o Kursk.

Nowy czołg Panther wykorzystano po raz pierwszy w walkach latem 1943 roku podczas ofensywy pod Kurskiem. Po zwiększeniu tempa produkcji miał on trafiać do kolejnych jednostek pancernych. Jednak aż do końca wojny wciąż produkowany był także jego poprzednik – PzKpfw IV.

Pantery na Łuku Kurskim – debiut

Po przegranej bitwie pod Stalingradem niemiecki sztab generalny zdecydował się postawić wszystko na jedną kartę. Za wszelką cenę należało odzyskać inicjatywę na froncie wschodnim. Wszystkie jednostki Grup Armii „Środek” i „Południe” miały zostać znacznie wzmocnione przed atakiem na Łuku Kurskim.

Początkowe prognozy wydawały się korzystne dla Niemców. Skoncentrowane pod Kurskiem 22 dywizje pancerne i grenadierów pancernych stanowiły najpotężniejszy element niemieckich sił zbrojnych, dysponujący ponad 2000 czołgów i dział sztur- mowych. Blisko połowa była uzbrojona w skuteczne armaty 7,5 cm KwK 40 albo StuK 40. Decydującą rolę miały też odegrać jednostki wyposażone częściowo w sprzęt nowego typu. Samodzielne bataliony czołgów ciężkich, PzAbt 503 i 505, oraz 1. Kompania PzAbt 502 miały 90 „Tygrysów”, czołgów ciężkich, które udowodniły swoją wyjątkową wartość bojową w walkach toczonych od końca 1942 roku.

Niemcy pokładali wielkie nadzieje w dwóch kolejnych konstrukcjach, a mianowicie nowym czołgu średnim Panther i ciężkim niszczycielu czołgów Ferdinand. Żad- nego z nich nie zdołano jednak dostarczyć na front w przewidzianym terminie. Z tego powodu wielokrotnie przesuwano moment rozpoczęcia operacji „Cytadela”, co z perspektywy czasu okazało się fatalnym błędem.

W związku z tym nie mogło już być mowy o ataku z zaskoczenia. Zaalarmowani Sowieci rozbudowali pozycje defensywne na kurskim odcinku frontu. W oczekiwaniu na niemiecki atak stworzono rozciągnięte na wiele kilometrów i głęboko urzutowane linie obrony, chronione przez pola minowe i wkopane w ziemię działa przeciwpancerne.

Na potrzeby obrony Łuku Kurskiego Armia Czerwona przerzuciła z innych sekto- rów większość odwodowych związków pancernych i lotniczych. Większość sowieckich czołgów stanowiły T-34 i KW-1. Znalazło się wśród nich jednak także wiele przestarzałych modeli, nawet T-26. Gotowe do walki były także liczne czołgi amerykańskie i brytyjskie, dostarczone w ramach umowy Lend-Lease. W 1942 roku moce produkcyjne sowieckich fabryk zbrojeniowych wystarczały akurat na tyle, by wyrównywać gigantyczne straty ponoszone na froncie.

Radykalna modernizacja najpopularniejszego typu czołgu średniego, czyli T-34, początkowo nie wchodziła w rachubę. W 1943 roku, po niemieckiej klęsce pod Sta- lingradem, sytuacja w tym względzie zaczęła powoli ulegać zmianie. Sowieccy kon- struktorzy skupili się przede wszystkim na budowie armat o większej skuteczności, zdolnych do dania odporu „Tygrysom” i jeszcze nowszym niemieckim wozom pancer- nym, których pojawienia się na froncie należało się spodziewać.

Nowy czołg na froncie

Pierwsze „Pantery” dostarczono do jednostek w lutym 1943 roku w liczbie kilkunastu egzemplarzy. Większe partie tych czołgów miały trafić do niemieckich wojsk w maju.

Tymczasem wystawiono dwa bataliony wyposażone w „Pantery” (PzAbt 51 i 52). Razem miały one stanowić jeden pułk. W kwietniu 1943 roku bataliony znalazły się w składzie zaprawionego w walkach PzRgt 39, wyodrębnionego uprzednio ze składu 17. Dywizji Pancernej.

PzAbt 51 powstał na bazie II kompanii 33. Pułku Pancernego (II/PzRgt 33) i został przeniesiony do St. Pölten do czasu jego pełnego sformowania, natomiast PzAbt 52 utworzono z rozbudowanej I kompanii 15. Pułku Pancernego (I/Pz Rgt 15). Szkolenie w zakresie taktyczno-technicznym na nowym sprzęcie odbywało się w Erlangen.

Obydwa bataliony zostały zorganizowane zgodnie z wytycznymi KStN 1150a i 1177 (z 10 stycznia 1943 roku). Dodatkowo każdemu z nich przydzielono po dwa bezwieżowe czołgi ewakuacyjne Bergepanther (nie były jeszcze dostępne modele z 40-tonowymi wyciągarkami, bo dopiero trwały nad nimi prace). Ówczesne czołgi ewakuacyjne nie miały jeszcze wyciągarek, wyposażono je natomiast w ostrogi i specjalistyczny ekwipunek holowniczy.

Z perspektywy czasu proces tworzenia nowych niemieckich jednostek wyposażonych w czołgi średnie trzeba określić jako niezwykle chaotyczny. „Pantery” dostarczano bezpośrednio od producentów małymi partiami. W lutym 1943 roku gotowych do walki było zaledwie 16 „Panter”.

W kolejnych tygodniach i miesiącach miało się okazać, że proces konstruowania i produkcji „Panter” nie przebiegał zgodnie z obowiązującymi w Niemczech proce- durami. Konstruktorzy i wykonawcy pracowali od samego początku pod ogromną presją. Jako że „Pantery” miały za wszelką cenę wziąć udział w operacji „Cytadela”, wprowadzono je do produkcji bez dokładnego przetestowania tych pojazdów i ich podzespołów. Dostarczone już do Grafenwöhr egzemplarze sprawiały liczne problemy w eksploatacji podczas szkolenia, a o możliwości ich użycia na froncie na razie nie mogło być mowy.

Hitler nalegał, by testowanie czołgów przez wojsko następowało już w ogniu walk. Nie przyjmował do wiadomości zastrzeżeń, że w takich warunkach eliminowanie w seryjnej produkcji rozpoznanych usterek będzie wyjątkowo trudne. Führer swoje stanowisko w tej sprawie zaprezentował podczas narady 4 maja 1943 roku (fragmenty):

Liczbę poszczególnych typów czołgów za miesiąc kwiecień, włącznie z planowaną produkcją, należy przedstawić Führerowi do 12 maja. Jako że działania bojowe tego lata zależą w decydującej mierze od liczebnej przewagi w czołgach, Führer oczekuje, że plany te zostaną nie tylko dotrzymane, ale i dołoży się wszelkich starań, by je przekroczyć. Przede wszystkim dotyczy to planów na maj, czerwiec i lipiec.

Ponieważ w trakcie jazd próbnych prototypy obu „Panter” nie wykazały żadnych istotnych usterek, a wszelkie trudności pojawiły się dopiero wtedy, gdy pierwsze modele seryjne trafiły do jednostek, Führer poleca, by w przyszłości zrezygnować z budowania pojedynczych modeli do celów testowych, gdyż istnieje ryzyko, że są one wytwarzane staranniej i większym nakładem pracy, dzięki czemu są w stanie podołać większym obciążeniom niż seryjne pojazdy […]

Projektowanie i produkcja czołgu były i są bardzo złożonym przedsięwzięciem. Co zrozumiałe, na każdym z etapów prac projektowych wychodziły na jaw rozmaite drobne niedociągnięcia, a niekiedy także poważne niedostatki. Po zbudowaniu pierw- szych egzemplarzy przedseryjnych testowano je starannie w ośrodku próbnym, a jeśli tylko było to możliwe – także w oddziałach frontowych. Testy te przeprowadzano pod nadzorem inżynierów, którzy dokumentowali ich rezultaty we współpracy z czołgistami i mechanikami. Na tej podstawie dokonywano koniecznych usprawnień, zanim jeszcze czołg trafił do masowej produkcji. Proces ten zajął w przypadku PzKpfw III dwa lata.

W przypadku „Panter” przestrzeganie takich procedur nie było możliwe, ponieważ na cały proces, od rozpoczęcia prac konstruktorskich po wprowadzenie czołgów do jed- nostek bojowych, przewidziano zaledwie rok. Do końca lipca 1943 roku produkowane pojazdy były w istocie modelami przedseryjnymi, niepoddanymi odpowiednim testom.

Dostarczone do oddziałów „Pantery” okazały się niezdatne do działań bojowych. Po otrzymaniu pierwszych egzemplarzy 51. Batalion zgłosił setki usterek i poważniej- szych wad konstrukcyjnych czołgu, m.in.:

  • nieszczelne zbiorniki paliwa wskutek wadliwie wykonanych spawów,
  • liczne pożary silników wskutek uszkodzeń pomp paliwowych,
  • wadliwa skrzynia biegów, konieczna była wymiana na nowy jej typ,
  • w niektórych przypadkach zbyt słabo osadzone drążki skrętne,
  • niezdolność do forsowania przeszkód wodnych po dnie z powodu wadliwych detali konstrukcyjnych,
  • poważne problemy z wentylacją przedziału silnikowego, związane z zastosowaną procedurą uszczelnienia kadłuba przed forsowaniem brodów,
  • blokowanie wieży przez klapy włazów kierowcy i radiooperatora,
  • niedostatecznie sprawne oddymianie wnętrza wieży.

Aby udało się w terminie dostarczyć zaplanowane 200 „Panter” na front wschodni, niezbędne było wprowadzenie rozmaitych, często gruntownych przeróbek i modyfikacji
w tych czołgach. Nie chciano jednak zakłócać produkcji w zaangażowanych w nią zakładach, dlatego też dostarczone już czołgi przekazywano do firmy DEMAG w Ber- linie-Falkensee, gdzie stopniowo wprowadzano nieodzowne usprawnienia.

W niemieckich zakładach zbrojeniowych do codziennej praktyki należało uwzględ-nianie na bieżąco rozmaitych zmian konstrukcyjnych już w trakcie produkcji. Mogły to być projekty racjonalizatorskie, zgłaszane przez oddziały frontowe na podstawie zdobytych doświadczeń. Wdrażano także udoskonalenia techniczne lub wprowadzano bardziej ekonomiczne metody produkcyjne.

Ze względu na wielu podwykonawców nie zawsze udawało się jednak skoordynować te działania. Zakłady, w których produkowano „Pantery” – MAN, Daimler-Benz i MNH – otrzymały listę koniecznych zmian i przeróbek, opracowaną przez DEMAG. Ich wdrożenie nie zawsze okazało się możliwe w krótkim czasie. Ponieważ nie można było dopuścić do przestojów w produkcji, latem 1943 roku wciąż się zdarzało, że fabryki opuszczały czołgi niezdatne do walki. Przezbrajano je wówczas w DEMAG lub bezpośrednio na froncie.

17 czerwca 1943 roku generalny inspektor wojsk pancernych Heinz Guderian odnotował w liście do szefa sztabu generalnego Kurta Zeitzlera:

Na podstawie przedstawionych sprawozdań Führer podjął następujące decyzje:

1.Panther
W kwestii wyposażenia optycznego należy poczekać na rezultaty wprowadzo- nych przez wojsko ulepszeń i ponownie przedstawić je Führerowi.

    2. Führer zgadza się na przeniesienie batalionów czołgów Panther z [dywizji] SS
    „Leibstandarte Adolf Hitler” i SS „Das Reich” do Grafenwöhr. [Z ośrodka ćwiczebnego] Camp de Mailly mają korzystać dwa bataliony wojsk lądowych…

    5. Führer wyraża wielkie zadowolenie z raportu, w którym twierdzi się, że do 31 grudnia 1943
    20 batalionów Panter, w tym 4 dla SS,
    13 batalionów Tygrysów, w tym 3 dla SS,
    uzyska gotowość bojową.

    6. Führer zgadza się także na równomierne przydzielenie do wszystkich dywizji pancernych (dotyczyło to także 1 PzAbt Panther – przyp. aut.)
    jednego batalionu pancernego z 96 czołgami Pz IV lang [PzKpfw IV z działem długolufowym]
    oraz jednego pancernego batalionu rozpoznawczego w sile 5 kompanii.

    Pod koniec stycznia 1943 roku z przeniesionego do Grafenwöhr 1. Batalionu 15. Pułku Pancernego (IPzRgt 15) utworzono samodzielny batalion pancerny – PzAbt 52. W czerwcu do owego drugiego batalionu „Panter” dostarczono 96 czołgów tego typu (już po przeróbkach wykonanych przez DEMAG). Nie było jednak praktycznie żadnej możliwości systematycznego przeszkolenia czołgistów na nowym sprzęcie.

    Z początkiem lipca 1943 roku PzAbt 51 i 52 miały dotrzeć do Charkowa. Obydwa te bataliony znalazły się w składzie PzRgt 39, który z kolei przydzielono do PzGrenDiv (Dywizji Grenadierów Pancernych) „Großdeutschland”. Tym samym dywizja ta stała się zdecydowanie najlepiej wyposażoną jednostką pancerną po stronie niemieckiej. Właśnie skupienie wielu potężnych nowych czołgów w jednej wielkiej jednostce miało w przyszłości wywołać ostrą krytykę.


    Fot. Pantery z PzRgt 39 czekają na załadunek. Na czołgu na pierwszym planie widoczne słomiane maty owinięte wokół długiej lufy armaty 7,5 cm KwK 42. W ten sposób próbowano zamaskować nową broń. Po lewej, na boku kadłuba, widoczna metalowa skrzynia – tylko nieliczne Pantery były w nią wyposażone.


    Tekst jest fragmentem książki Pantera. Legendarny czołg Wydawnictwa RM.

    Comments are closed.