Po dwóch stronach barykady. Miłość za żelazną kurtyną│Recenzja

G. Wosińska, Po dwóch stronach barykady. Miłość za żelazną kurtyną

 

Tak zwana sprawa elbląska – pożar hali produkcyjnej, mający miejsce w 1949 roku, i jego następstwa. Reemigranci z Francji, których oskarżono o szpiegostwo. Sięgające daleko macki Urzędu Bezpieczeństwa i aresztowania pod zarzutem sabotażu. Te fakty są z historii Polski znane. A na nich właśnie oparto powieść „Po dwóch stronach barykady”.

W chaosie panującym w książce ,,Po dwóch stronach barykady” – naprawdę trudno się odnaleźć. Zaczyna się naprawdę nieźle – mamy bohatera, który zaczyna szukać swoich przodków po tym, jak okazuje się, że mógłby uzyskać odszkodowanie za krzywdy, których jego rodzina doznała. Potem następuje ,,powrót do przeszłości”. I tutaj jest… za dużo tego dobrego. Wydarzenia tak się na siebie nakładają, postaci jest tyle, że w pewnym momencie tracimy już orientację – nie wiemy, kto jest, kim, dla kogo (i dlaczego) co, z czego wynika. Ja osobiście nawet nie jestem w stanie powiedzieć, w którym momencie książki tę orientację straciłam. Usiłowałam się wczytywać, ale im większe czyniłam starania – tym większy miałam mętlik w głowie.

,,Po dwóch stronach barykady” przywodzi mi na myśl książki Edyty Świętek z serii ,,Spacer Aleją Róż”, których akcja rozgrywa się w Krakowie. Przypuszczam, że zamysłem Grażyny Wosińskiej także miało być stworzenie sagi rodzinnej (a to Świętek udało się znakomicie). Gdyby w ,,Po dwóch stronach barykady” był większy porządek, przez co rozumiem – chociażby – zmniejszenie liczby bohaterów i faktów, o których autorka chciała opowiedzieć – także z recenzowanej książki miałaby szansę być naprawdę niezła opowieść o rodzinie (rodzinach). W tym momencie mamy misz- masz. Niestety, odnosiłam podczas lektury – i  odnoszę nadal – nieodparte wrażenie, że ów misz-masz powstał wskutek… chęci wydania jak najgrubszej książki. Jakby ją odchudzić o połowę – z niemal pięciuset stron zrobić jakieś dwieście pięćdziesiąt – uważam, byłaby znacznie lepsza. Zdecydowanie bardziej zrozumiała, bez niepotrzebnie nagromadzonych faktów, miejsc i osób.

Podsumowując: Książkę męczyłam przez niemal miesiąc. Zmęczyłam ją. Do tej pory jednak nie wiem, o czym właściwie ona jest???

Wydawnictwo: Novae Res

 

Ocena recenzenta: 3/6

Helena Sarna            

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*