Początki Gułagu │Recenzja

S. Malsagow, N. Kisieliow-Gromow, Początki Gułagu. Opowieści z Wysp Sołowieckich

„Dla zrozumienia miejsca i roli tego laboratorium Gułagu, jakim był obóz szczególnego przeznaczenia na Wyspach Sołowieckich, koniecznie musimy powrócić do lat poprzedzających jego otwarcie w roku 1923. Kiedy zaczęły się radzieckie obozy pracy? Jakie były ich zadania? Kogo w nich zamykano?”

Gułag. Każdy, kto choć trochę interesuje się historią zna ten akronim. Gławnoje uprawlenije isprawitielno-trudowych łagieriej i kolonij – Główny Zarząd Poprawczych Obozów Pracy. Oczywiście wiemy, że w różnych okresach instytucja ta nazywała się inaczej. Niemniej jednak to właśnie ten złowieszczy akronim: gułag, stał się po wsze czasy jednym z symboli ZSRR i komunizmu. System obozów pracy przymusowej stał się nieodłącznym elementem komunizmu. Przewinęły się przez nie dziesiątki tysięcy ludzi.

Obozom tym poświęcono już wiele książek, na czele z osławionym „Archipelagiem Gułag”. Mam jednak wrażenie, że tego typu literatury „nigdy dosyć”. Nie możemy sobie powiedzieć: to już przeszłość, nas to nie dotyczy. Ważne jest to szczególnie dziś, gdy w wielu krajach odżywają resentymenty komunistyczne.

Gułag. Teoretycznie wiemy, co kryje się za tym skrótem. Czy jednak zastanawiamy się czasem, jakie były jego początki? W jaki sposób władze komunistyczne rozpoczęły ten „eksperyment”? Wreszcie – co może najważniejsze – jak wyglądało życie więźniów gułagu? W jakich warunkach odbywali swoją karę? Czy mieli szansę wyjść na wolność i wrócić do domu?

Odpowiedzi na wszystkie te pytania przynosi bardzo interesująca książka pod tytułem „Początki Gułagu. Opowieści z Wysp Sołowieckich”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Replika, w serii „Piekło obozów”. Jest to publikacja interesująca ze względu na jej autorów. Konieczne jest w tym miejscu krótkie przedstawienie ich postaci.

Sozerko Malsagow był z pochodzenia Inguszem. Przez całe życie był przeciwnikiem komunistów. Mimo to uwierzył proklamowanej przez rząd amnestii i się ujawnił. Trafił do łagru na Sołówkach, skąd zbiegł w 1925 r. Rok później jako pierwszy opisał tragiczny los więźniów Sołówek.

Nikołaj Kisieliow-Gromow również w wojnie domowej walczył po stronie białych. W 1919 roku pod zmienionym nazwiskiem wstąpił do specjalnego wydziału Czeki. W 1927 roku skierowany został do zarządzania obozem na Sołówkach. Z czasem popadł w niełaskę i zdecydował się uciec z kraju. Również i on opublikował swoje wspomnienia z pobytu w obozie.

Książkę wstępem opatrzył znany francuski sowietolog Nicolas Werth.

Jak już się domyślacie, „Początki gułagu” to nie jest żadne naukowe opracowani. „Ta książka jest opowiadaniem o osobistym doświadczeniu. Nie ma w niej śladu literackich ambicji. Jest to świadectwo człowieka, którego los rzucił w najgorsze udręki”. Tym bardziej jest to lektura wstrząsająca. Czytamy o czymś, co nam samym trudno sobie wyobrazić. Jest to wręcz studium upodlenia człowieka przez system komunistyczny.

Malsagow opisuje, jak w następstwie „słynnej amnestii” trafił na Sołówki. Czytamy o samym miejscu, w którym założono obóz, o czekistach go nadzorujących, o panującej tam tyranii kryminalistów. Poznajemy różne grupy więźniów, którzy tam trafiali: kontrrewolucjonistów, cudzoziemców, kobiet, kułaków. Dowiadujemy się, w jakich warunkach więźniowie mieszkali i pracowali. Jak wyglądało ich życie codzienne, co jedli, w jaki sposób ich karano.

Wreszcie Malsagow opisuje swoją dramatyczną, ale zakończoną sukcesem ucieczkę. Jego wspomnienia są doprawdy przejmujące.

Nikołaj Kisielow-Gromow równie szczegółowo przybliża funkcjonowanie obozu na Wyspach Sołowieckich. Pisze o warunkach życia tam panujących, opowiada o administracji obozu. Przytacza „różne sceny i fakty”, które unaoczniają czytelnikowi ogrom terroru i tragiczne położenie więźniów.

Reasumując należy powiedzieć, iż „Początki Gułagu. Opowieści z Wysp Sołówieckich” to pozycja obowiązkowa dla wszystkich interesujących się – tak jak ja – komunizmem. Książka obnaża całą brutalność i bezduszność systemu. Nie myślmy sobie, że do obozów pracy trafiali rzeczywiście przestępcy. Radziecki kodeks karny był tak skonstruowany, że trafić mógł tam absolutnie każdy.

Na koniec krótka uwaga „techniczna” – koniecznie czytajcie przypisy umieszczone w książce. Całe szczęście znajdują się one u dołu każdej strony. Być może spowalnia to nieco samą lekturę, niemniej jednak przynoszą one dużo informacji (niektóre przypisy są dość obszerne).

Trudno ocenia się literaturę wspomnieniową, czy pamiętnikarską. Niemniej jednak w tym przypadku mogę powiedzieć, że książka jest naprawdę warta uwagi. Być może przeczytać ją powinni szczególnie Ci, którzy oskarżają władzę w Polsce, że stosuje „komunistyczne metody”. Ilekroć słucham takich bredni, mam ochotę powiedzieć ich autorom, żeby się zreflektowali i pomyśleli co mówią.

Każdy, kto interesuje się komunizmem, historią ZSRR, czy tematem przymusowych obozów pracy, niech sięgnie po książkę „Początki Gułagu. Opowieści z Wysp Sołowieckich”.

Wydawnictwo: Replika

Ocena recenzenta: 5/6

Wojciech Sobański

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*