Polskie lotnictwo wojskowe w czasie II wojny światowej

Polskie lotnictwo wojskowe w czasie II wojny światowej |Recenzja

Marcin Kruszyński, Polskie lotnictwo wojskowe w czasie II wojny światowej

Nie każda opowieść o bohaterstwie ma tyle blasku, ile byśmy oczekiwali — czasem za wielkimi nazwiskami kryje się również niedopowiedziana prawda i zmarnowane szanse. Właśnie taką mieszankę pokazuje książka Polskie lotnictwo wojskowe w czasie II wojny światowej, w której wspomnienia o odwadze pilotów ścierają się z niedoskonałościami opowieści o ich epoce. Między legendą a rzeczywistością rozciąga się historia, która wciąż domaga się opowiedzenia na nowo.

Książka niestety mnie nie zachwyciła. Jest tutaj sporo przesadnego uwielbienia dla czasów II Rzeczpospolitej, która nie znajduje rzeczowego uzasadnienia. Aby dokonać takiej oceny, pod kątem wybranego zagadnienia, należałoby rzeczowo uzasadnić, skąd taki, a nie inny fakt można by postawić. Tego tutaj zabrakło.

Autor prowadzi narrację tak, aby wzbudzić w nas „odgórne” uwielbienie, ale nie daje nic w zamian. To bardziej sienkiewiczowska literatura „ku pokrzepieniu serc”, niż rzeczowa, fachowa literatura historyczna.

W książce razi brak odsyłaczy do konkretnych źródeł, które pozwoliłyby czytelnikowi samemu sprawdzić, jak wszystko wyglądało. Jak na publikację IPN, zabrakło rzeczowych przypisów. Wszystkiego jest mało, a zdjęcia, podkolorowane, są w dziwnej niebieskawej manierze. Trochę to dziwne, i nie bardzo rozumiem sens takiego działania.

Zabrakło mi szerszej narracji, nakreślenia sylwetek poszczególnych polskich pilotów. Wszystkiego jest mało. Jedynie postacie Stanisława Skalskiego oraz Witolda Urbanowicza nakreślone są z szerszej perspektywy, co nieco ratuje publikację. I to nimi się zajmiemy.

Rekordzista – Stanisław Skalski

Ten sławny w przyszłości pilot, ukończył dęblińską Szkołę Orląt i Wyższą Szkołę Pilotażu w Grudziądzu. Brał udział w pierwszych dniach walk z III Rzeszą, ale po klęsce Polski w kampanii wrześniowej, udało mu się przedostać do Anglii. Brał tam czynny udział w walkach w bitwie o Anglię, mimo krótkiej przerwy, gdy został zestrzelony. Szybko jednak powrócił do latania w dywizjach 306 i 316.

Nad Francją zestrzelił 5 samolotów (4 Me-109 i focke-wulfa). W III 1943 roku wylądował na pustyni w Tunezji jako lider Polish Fightint Team, zwany powszechnie „cyrkiem Skalskiego”. Jednostce udało się zestrzelić 25 samolotów w przeciągu 2 miesięcy. Następnie dowodził polskim 133. Skrzydłem Myśliwskim podczas inwazji aliantów w Normandii w 1944 roku.

Po powrocie do kraju, już za rządów komunistycznych, został oskarżony o szpiegostwo. Najpierw poddano go torturom, a później skazano na śmierć. Po jakimś czasie Bolesław Bierut zamienił tę karę na dożywotnie więzienie. Jednak nawet tutaj nie marnował czasu. Zaczął pisać „Czarne krzyże nad Polską”, książkę, w której opisał swe wspomnienia z kampanii wrześniowej. Publikacja ta stała się jedną z najważniejszych książek opisujących polskie lotnictwo. Później został zrehabilitowany i został zatrudniony w sztabach lotniczych, gdzie zajmował się tłumaczeniami.

Skalski miał dosyć kontrowersyjne poglądy. Uważał na przykład, że większość polskich klęsk dziejowych była wynikiem żydowskich spisków i konszachtów z wrogami. Szybko też związał się z PRL-owskimi nacjonalistycznymi działaczami. Po 1989 roku z listy Samoobrony kandydował – bezskutecznie – do polskiego sejmu. Wkrótce też zaufał nieodpowiednim ludziom, którzy pozbawili go całego majątku i mieszkania. Swe ostatnie dni spędził w domu opieki. Zmarł w 2004 roku.

Niepokorny lotnik – Witold Urbanowicz

Jego przygoda jako pilota zaczęła się, podczas I wojny światowej, gdy nieopodal jego rodzinnej wsi spadł francuski balon. W 1934 roku Urbanowicz został przydzielony do 1. pułku myśliwskiego. Nie zabawił tu długo, bowiem został wydalony z jednostki. Jednak jego talentu nie można było zmarnować, więc mianowano go instruktorem w Dęblinie.

W 1936 roku zestrzelił radziecki dwupłatowiec (Polikarpow R-4), który naruszył polską granicę powietrzną, gdy próbował zrobić zdjęcia umocnień pomiędzy Kamieńcem Podolskim a Pińskiem. Do starcia doszło niedaleko lotniska w Sarnach. Pilotowany przez Polaka P-11 zestrzelił Rosjanina, który – rzekomo – pierwszy zaczął ostrzał. Jednak sprawa wcale nie była tak oczywista. Zresztą już podczas działań wojennych, angielscy przełożeni Urbanowicza donosili, że Polak jest ogromnie zdeterminowany dążąc do starcia i zestrzelenia wroga.

Nasz bohater zasłynął z niezwykłej odwagi, doskonałego opanowania maszyn lotniczych a także z niezależności i temperamentu. Z jednej strony budził podziw młodych lotników, ale i wzbudzał niechęć ze strony dowódców.

W 1939 roku udało mu się przedostać na Zachód wraz ze swymi uczniami. W sierpniu 1940 roku udało mu się strącić dwa niemieckie samoloty – Messerschmitta 110 i Ju-88 (bombowiec). We wrześniu, jako dowódca polskiego Dywizjonu 303, brał udział w bitwie o Anglię. Szybko polscy piloci stali się najskuteczniejszą jednostką myśliwską bitwy o Anglię. Na jej koncie pozostaje 126 zestrzeleń, w tym 15 samego Urbanowicza.

Jednak jego słowa i niezależność były w niesmak dowódcom. Generał Sikorski odwołał go ze stanowiska dowódcy dywizjonu, i mianował attaché lotniczym w Waszyngtonie. Dopiero jesienią 1943 roku udało mu się wrócić na front, lecz tym razem brał udział w walkach nad Chinami, gdzie strącił dwa japońskie myśliwce „Zero”. Dzięki temu stał się drugim najskuteczniejszym polskim pilotem, zaraz po Stanisławie Skalskim.

Po wojnie zamieszkał w Nowym Jorku, gdzie pracował dla amerykańskich firm lotniczych. Po upadku komunizmu, Urbanowicz kilkukrotnie odwiedził rodzinną Polskę. A w 1995 roku z rąk Lecha Wałęsy uzyskał nominację generalską. Zmarł rok później.

Polskie lotnictwo wojskowe w czasie II wojny światowej – błędy, mankamenty, braki…

W publikacji znaleźć też można sporo błędów stylistycznych, jak i merytorycznych. Dla przykładu, na stronie 48 stoi, cytuję: „Stosowana przez Paryż i Londyn appeasement policy, tj. taktyka ugodowego zaspokajania terytorialnych apetytów przywódcy III Rzeczy kosztem mniejszych krajów w Europie, miała dobiec kresu, kończąc się właśnie na Polsce”. Czyli wojnę prowadziliśmy z III Rzeczą, a nie Rzeszą? Do tego momentu, starałem się nie zwracać uwagi na drobne potknięcia, jednak po tym – zacząłem  się denerwować.

Książka pisana jest pod kontem młodzieży – krótko i nieco chaotycznie. Sięgając po tę książkę oczekiwałem na ściśle historyczne podejście. Liczyłem na ukazanie dziejów polskiego lotnictwa przed, jak i w trakcie omawianego konfliktu. A tego trochę zabrakło. Mamy tutaj wymienione nazwiska Polaków, którzy zasłynęli ze swych zdolności lotniczych, ale Autor wymienił tylko ich osiągnięcia, albo drobne anegdoty z ich życia. Reszta w zasadzie nie istnieje.

Zabrakło również szerszych informacji o polskich zakładach produkujących sprzęt lotniczy. Poza wymienieniem niektórych z polskich samolotów, nie znamy ani ich danych technicznych, ani ich możliwości. Miejscami miałem wrażenie, że książka jest bardziej taką luźną wypowiedzią, niż dziełem naukowym. Przykro mi, ale ja się rozczarowałem.

Książka ma pięć głównych rozdziałów, a całość zamyka się na 302 stronach tekstu. Czytacie na własną odpowiedzialność. Mam poczucie, że straciłem czas, męcząc się z tą lekturą.


Wydawnictwo IPN
Ocena recenzenta: 3/6
Ryszard Hałas


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa IPN. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Comments are closed.