Trzynastego maja do Polski wracają szczątki pierwszego dowódcy Dywizjonu 303, płk. Zdzisława Krasnodębskiego i jego żony Wandy. Jutro zostaną pochowane na Powązkach.
Pułkownik Krasnodębski służył w polskiej armii do wojny polsko-bolszewickiej, jako szesnastoletni ochotnik. Po wojnie ukończył szkołę lotniczą w Dęblinie, następnie służył w 111 eskadrze lotniczej. W trakcie kampanii wrześniowej zestrzelony.
Przez Rumunię przedostał się do Francji, gdzie w czerwcu i lipcu 1941 ponownie walczył z Niemcami, a następnie przez Algierię ewakuował się do Anglii. Współtworzył legendarny Dywizjon 303 będąc jego dowódcą. Zestrzelony 6 września 1940 roku zakończył karierę myśliwca.
Po wojnie mieszkał w Afryce Południowej i Kanadzie. Zmarł 3 sierpnia 1980 roku w Toronto. Był jednym z najwybitniejszych polskich pilotów w czasie II wojny światowej.
Wanda Krasnodębska, żona Zdzisława, była żołnierzem Armii Krajowej i kombatantem Powstania Warszawskiego.
14 maja 2014 roku po uroczystej mszy świętej w katedrze polowej prochy Krasnodębskich zostaną z pełnymi honorami wojskowymi złożone na wojskowym cmentarzu powązkowskim.
lol