Wioletta Piasecka, Przerwana młodość
Książka Wioletty Piaseckiej pod tytułem „Przerwana młodość” to drugi tom sagi „Otuleni syberyjskim wiatrem”. Autorka ponownie przenosi nas na ziemie wschodnie dawnej Rzeczypospolitej tuż po powstaniu listopadowym. Głównymi bohaterami powieści jest rodzina Rzążewskich (mieszkają w Krzemieńcu), na której przykładzie mamy możliwość zapoznania się ze skomplikowanymi losami Polaków w zaborze rosyjskim. To książka przepełniona emocjami, ciekawa i poruszająca.
To opowieść o dramatycznych wyborach, które nie zawsze są wyborem świadomym, ukierunkowanym. Zresztą – niejednokrotnie ranią one nie tylko ciało, ale serca i dusze. Na każdym kroku czyha niebezpieczeństwo, bowiem rosyjscy dostojnicy robią wszystko, aby zniszczyć polską kulturę, religię, dorobek, a nawet ludzi. To książka o bezsilności wobec losu, z którym – jak się na pozór wydaje – nie można walczyć, bo wszystko sprzysięgło się przeciwko sobie. Mimo to w polskim społeczeństwie nadal tli się nadzieja, że to zło kiedyś się skończy… Jednak coraz słabiej.
Główne bohaterki książki Przerwana młodość
Autorka szczególnie ciekawie opisała losy trójki młodych kobiet – Zosi, Józefy oraz Emilii. Ich brata Krzysztofa – pominę milczeniem. Dziewczyny są rzucone w wir trudnych zdarzeń – narastającego ucisku ze strony zaborcy, który wkrótce przeradza się w zamieszki, krwawo tłumione przez Rosjan. Dziewczyny są zmuszone podejmować trudne wybory, i nie zawsze wychodzą z nich cało.
Bardzo podoba mi się ukazanie wewnętrznych rozterek i pęknięć głównych bohaterek, które – pomimo swej rzekomej delikatności, tak naprawdę, pod wieloma względami są twardsze niż mężczyźni. To kobiety, jak bohater zbiorowy powieści, decydują się walczyć za sprawę niepodległości – wspomagając powstańców, organizując szkoły, szpitale, wyprawki czy lekcje języka polskiego. Ich ciężka praca podtrzymuje ducha oporu wobec zaborcy, który nie przebiera w środkach, aby stłamsić buntowniczego ducha Polaków.
Przy okazji mamy też możliwość spojrzenia na dramaty osób „ze świecznika”. Jak się okazuje, środowisko szlachty jest mocno podzielone, i różnie reaguje na wydarzenia, które zsyła im los. Pewne postaci, które w pierwszej części kreowano na bohaterów, okazały się zdrajcami. I tak samo w drugą stronę – nieudolne jednostki, pod wpływem trudnych życiowych kolei losu, przemieniają się w herosów i heroski.
Zresztą walka kobiet toczy się na kilku frontach. Poza walką o własną tożsamość, mamy problemy z zamążpójściem, odbiorem w „towarzystwie”, czy chęć emancypacji na tle świata zdominowanego przez mężczyzn. Niejednokrotnie wszystkie te sprawy się ze sobą przenikają, gmatwając, i tak już trudne losy, dziewczyn i kobiet.
Józefa zostaje uwięziona podczas uroczystości weselnej swojej siostry Zosi. Równocześnie dochodzi do skandalu – pan młody pierwszy raz uderza Zosię i staje się jej oprawcą. Co więcej na jaw wychodzi jej niedawny romans z innym mężczyznom. Zaś najmłodsza, Emilia, w wyniku nękających rodzinę Rzążewskich tragedii, pozostaje na bocznym torze. Nie mając nad sobą opieki, ani kogoś, kto chciałby ją wychowywać, zaczyna się zadawać z Moskalami, rzucając złe światło na rodzinę, która słynie przecież ze swych patriotycznych tradycji i zapatrywań. Zresztą losy całej rodziny mocno się gmatwają. Sytuacja jest tak trudna i skomplikowana, że wszyscy mówią o klątwie rzuconej na ród.
Poza omawianą tutaj rodziną, mamy możność zapoznania się również z innymi postaciami, i tymi realnymi, jak Szymon Konarski czy Salomea Bécu (matka Julka Słowackiego), jak i tymi wykreowanymi na potrzeby powieści. Mamy tutaj całe mnóstwo kontrastów – od dzielnych opozycjonistów po zwykłych zdrajców, od idealistów po ludzi złej woli, sprzedawczyków, złodziei czy intrygantów. Tak więc – jest w czym wybierać.
Musze przyznać, że w pewnych momentach serce mocniej mi biło. Może to dlatego, że poczułem się jakbym był ojcem Rzążewskich. Ich los, ich dramaty, rozterki i radości, były dla mnie tak realne, tak wciągające, że utożsamiłem je z własnymi córeczkami. I nie wiem czy przeżyłbym, gdyby musiały się mierzyć z podobnymi dramatami. Tak czy siak – pokochałem je, wraz z ich ułomnościami i wielkością.
Represje
Autorka oprowadza nas po świecie, w którym polskość postrzegana jest jako zbrodnia. Co gorsza, wszystko sprzysięga się przeciwko Polakom i Polkom. Na każdym kroku grozi im bowiem śmierć, aresztowania, tortury, szykanowanie, odbieranie majątków, a w najgorszym razie – zsyłka w najdalsze regiony Syberii. Od wyroku rosyjskich trybunałów nie ma odwrotu.
Nie ma zmiłuj się, dla nikogo, niezależnie od stanu pochodzenia, ilości złota w szkatule. Wszędzie tylko represje, zaostrzający się terror i dojmujący strach. nic dziwnego, że w tych warunkach nie wszyscy Polacy potrafią zachować twarz, honor czy narodową dumę. Bo nawet współpracując z opresyjnym systemem, można stać się jego ofiarą.
Osnową dla dziejów rodziny Rzążewskich jest działalność polskiej opozycji, którą reprezentowało Stowarzyszenie Ludu Polskiego, które powstało w 1835 roku. Na jego czele stał Szymon Konarski, który postulował zbliżenie Polaków między zaborami, co miało przyczynić się do lepszej współpracy, w wyniku której można by wywołać kolejne powstanie.
Konarski zakładał Rzeczpospolitą na podstawach demokratycznych z pełnią praw obywatelskich, prawem do własności prywatnej (uwłaszczenie chłopów). Organizacja ta miała dwa odłamy – umiarkowany z siedzibą we Lwowie oraz radykalny – Kraków. Stowarzyszenie rozciągnęło swą działalność na wszystkie trzy zabory. Jednak sukces stał się też przyczyną upadku. W 1838 roku udało się Rosjanom ująć Szymona Konarskiego, w wyniku czego siatka została rozbita.
Serdecznie polecam.
Wydawnictwo Skarpa Warszawska
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Skarpa Warszawska. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.