Ian Kershaw, Rozdarty kontynent. Europa 1950-2017
Gdy III Rzesza zaczęła się chylić ku nieuchronnemu upadkowi, pojawiła się kwestia tego, w jaki sposób zbudować nowy porządek. Nauka z niedalekiej przeszłości, gdy zwycięskie mocarstwa arbitralnie narzuciły nowy ład pokonanym i nowo powstałym państwom, nie napawała optymizmem. Walka między sojusznikami, doprowadziła tylko do większej tragedii. Tym razem należało wyciągnąć wnioski. Ponadto Europa była całkowicie zrujnowana – gospodarczo, politycznie, moralnie… Dawne kolonie zaczęły żądać samodzielności. Na horyzoncie pojawiły się nowe problemy, takie jak terroryzm czy walka pomiędzy światem demokratycznym a światem komunistycznym. Jak w takiej sytuacji sprawić, aby region odżył, ruszył do przodu? Właśnie o tym problemie zdaje się pisać Ian Kershaw w książce Rozdarty kontynent.
Po wojnie
Już w trakcie wojny pojawiło się kilka koncepcji, jak powinien wyglądać powojenny porządek. Ale tak naprawdę wszystko nadbudowano wokół „żelaznej kurtyny”, która – po raz kolejny podzieliła kontynent europejski. Zachód był – zasadniczo, ale nie wszędzie – demokratyczny. Na Wschodzie – znajdowały się komunistyczne twory polityczne, bezwzględnie podporządkowane ZSRR. Zachód miał się okazać na wskroś amerykański, Wschód – radziecki, nieco barbarzyński, ale o ludzkiej twarzy.
Państwa znajdujące się po obu stronach niewidzialnej barykady, rywalizowały ze sobą o wszystko. Jednak rywalizacja ta pozwoliła odbudować Europę. Miało to miejsce wprawdzie na zupełnie innych poziomach, ale pierwszy raz w dziejach Starego Kontynentu, ludność cywilna miała się zdecydowanie lepiej. Wzrósł poziom życia – od długości życia, poprzez stan materialny, czy osiągnięcia kulturalne. Ale przede wszystkim – w Europie zapanował względny (S)pokój. To było coś niezwykłego w naszych dziejach.
Gdzie leży Europa?
Kiedy tak naprawdę narodziła się Europa – bez granic, w miarę spójna, bogata i idąca w jednym kierunku, nie wywołującym większych konfliktów? Na tę odpowiedź stara się odpowiedzieć Ian Kershaw, słynny brytyjski historyk i pisarz. Jeśli wierzyć jego opinii, miało to miejsce dopiero po 1950 roku. Trzeba przyznać, że to dosyć późno. Czemu?
Wedle Kershawa wcześniej Europa była pojęciem nie do końca określonym. Dla Brytyjczyków Europa kończyła się na Francji. Podobnie myśleli Francuzi. Nieco później do Europy dołączyli Niemcy (za rządów Bismarcka) i Włochy. Hiszpania w Europie znajdowała się tylko czasem.
A cała reszta kontynentu, była traktowana nie tylko jak kłopotliwe peryferia, ale jako odrębny organizm. Upraszczając, można względnie przyjąć, że Europą określano ziemie od Pirenejów do Łaby, od Morza Północnego po Alpy i górny bieg Dunaju. W przybliżeniu przyjąć można, że była to spuścizna państwa Karola Wielkiego. Wszystko inne było na wskroś barbarzyńskie.
Warto zauważyć, że ten światopogląd znowu zaczyna odżywać. W przypadku, gdy świat gwałtownie przyspieszył, i to pod względem społecznym, politycznym czy technologicznym… – Stara Europa zaczyna coraz bardziej dystansować się od „Młodej Europy”, czyli państw, które dołączyły do Unii Europejskiej po 1998 roku. Do czego to doprowadzi? Najpewniej okaże się w niedługiej perspektywie czasu.
Niesamodzielna Europa
Ciekawą stroną tej pozycji jest analiza naszych stosunków z Stanami Zjednoczonymi. I tutaj jednak mam nieco ambiwalentne wrażenia. Jak to jest, że te kilka niewielkich krajów Europy Zachodniej (Portugalia, Hiszpania, Wielka Brytania, Francja, Holandia, Belgia, później Niemcy i Włochy), była w stanie podporządkować sobie zdecydowaną większość świata, a teraz nie jest w stanie prowadzić samodzielnej polityki?
A należy wspomnieć, że przecież Europa znacznie się rozrosła – poza Zachodem kontynentu, mamy też kraje południa i wschodu oraz środka Starego Kontynentu. I to pod szyldem Unii Europejskiej, największej (jeszcze) potęgi gospodarczej świata.
Rozdarty kontynent. Zalety
Podobają mi się za to fragmenty opisujące różnice pomiędzy sytuacją powojennych Niemiec, a krajami Bliskiego Wschodu w czasie, i po amerykańskich interwencjach zbrojnych. W pierwszym przypadku, można mówić o niejakim dorobku demokratycznym, jakiś tam tradycjach filozoficznych, wspartych okupacją ze strony Amerykanów, Francuzów i Brytyjczyków. Okupacja aliantów wzmocniła tylko trendy demokratyczne – bowiem dokonano „rozliczenia” z poprzednim, totalitarnym systemem politycznym.
W przypadku krajów Bliskiego Wschodu, nie możemy mówić nawet o jakichkolwiek tradycjach demokratycznych, wręcz przeciwnie, Nie było ani rozsądnego podejścia sojuszników, którzy wydali wojnę „terroryzmowi”.
Nie brali oni pod uwagę regionalnych tradycji, zależności czy uwarunkowań religijnych. Brak planu, brak wiedzy, niestałość aliantów oraz ogromne zubożenie krajowców stały się pożywką dla rozwoju ruchów terrorystycznych pokroju ISIS. Nasza głupota i obłuda stworzyła hydrę, która co jakiś czas kąsa ludzi na całym świecie. Myślę, że ten rozdział jest najciekawszy i najlepiej opisany.
Fajnie czyta się również o współczesnych problemach, z którymi zmaga się „zjednoczona” Europa. To nie tylko terroryzm, ale i zmiany klimatyczne. To także sprawa boomu technologicznego, który sprawia, że nasz region zaczyna być po tyłach, dając siłę i znaczenie takim państwom jak Chiny, Wietnam, Korea Południowa…
To również kryzys migracyjny, związany nie tylko z niestabilnością polityczną byłych europejskich kolonii, ale i również ze zmianami klimatycznymi. W ich konsekwencji – w kierunku Europy zmierzają dziesiątki tysięcy ludzi. a nie każdemu udaje się przetrwać tę drogę.
Autor nie daje jednoznacznej odpowiedzi co będzie konsekwencją tych oraz innych kryzysów. Wszystko kręci się wokół zasugerowania nam, Europejczykom, że będzie ciężko. Jeśli damy się rozegrać, i zwyciężą dawne podziały, dawne nacjonalizmy, to utoniemy jak ci mali migranci, tonący u wybrzeży Wysp Liparyjskich czy greckich wysp na Morzu Egejskim.
Mankamenty
Książka jest ciekawa, ale ma kilka mankamentów. Po pierwsze – sugeruje historię Europy poprzez pryzmat kilku państw – Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii oraz Związku Radzieckiego. Cała reszta zasadniczo nie istnieje, albo wspominana jest mimochodem. Rozumiem, że te państwa są trzonem, osią, wokół której toczą się najważniejsze wydarzenia, ale z pewnością nie są kwintesencją dziejów Starego Kontynentu.
Co więcej, Autor niejednokrotnie spogląda na europejski grajdołek angielskim okiem – nieco romantycznie, nieco anglosasko. Wykazuje wprawdzie sympatie dla ruchów lewicowych, ale chyba do końca nie ma świadomości, z czym się wiązał wschodnioeuropejski komunizm.
Autor w swej syntezie pomija wiele istotnych wątków. Porusza na przykład historię kinematografii, ale tylko z perspektywy Zachodu Europy. A co ze wschodem kontynentu? Jeśli to ma być analiza całego regionu, co sugeruje tytuł, to warto byłoby się pochylić nad wszystkimi aspektami danego zagadnienia. Gdzie podobna analiza choćby literatury czy muzyki?
Zabrakło mi nakreślenia, choćby tylko pobieżnie, w jaki sposób mocarstwa kolonialne utraciły swe zamorskie posiadłości. Nie wiemy ani nic o wojnach w Algierii, konfliktach na Bliskim Wschodzie czy choćby o uzyskaniu niepodległości przez Indie, Pakistan i inne ważne regiony świata.
Czy to nie jeden z najważniejszych aspektów europejskiej tożsamości i historii? Dlaczego Autor pisze o wojnie domowej w Grecji, która miała zasadniczo tylko regionalny charakter, a o czymś tak ważnym milczy? Czyżby było to celowe przemilczenie?
Tak samo, nie bardzo rozumiem dlaczego w tekście można znaleźć pełno wiadomości statystycznych, które nie całkiem wkomponowują się w tekst. Zamiast pisać o tym, co jest doprawdy męczące, można byłoby wrzucić kilka tabel. Byłoby bardziej przejrzyście, bardziej rzeczowo. A tak – trzeba się pomęczyć.
Rozdarty kontynent. Na koniec
Książka liczy sobie 640 stron, podzielonych na dwanaście rozdziałów. To książka skierowana dla wszystkich grup czytelniczych. Nie wymaga jakiejś większej dawki wiedzy. Napisana jest prostym językiem. Nie ma tutaj przypisów, jakiś nie wiadomo jakich analiz. Wszystko jest proste, przystępne. Momentami może nawet naiwne. Mimo to – polecam.
Wydawnictwo Znak Horyzont
Ocena recenzenta: 5/6
Ryszard Hałas
Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Znak Horyzont.