Ryszard Tadeusiewicz, Sztuczna inteligencja. Od Turinga po ChatGPT

Sztuczna inteligencja. Od Turinga po ChatGPT |Recenzja

Ryszard Tadeusiewicz, Sztuczna inteligencja. Od Turinga po ChatGPT

Sztuczna inteligencja zdążyła już wejść wszędzie. Do biur, szkół, redakcji, wyszukiwarek, telefonów i rozmów, przy których połowa osób udaje, że wszystko rozumie. Ryszard Tadeusiewicz robi w swojej książce rzecz prostą, a bardzo potrzebną: odkleja AI od gorączki ostatnich lat i pokazuje jej długą drogę. Od dawnych marzeń o mechanicznych istotach, przez Turinga, pierwsze programy rozmawiające z człowiekiem, sieci neuronowe, gry, modele generatywne, algorytmy ewolucyjne i inteligencję roju, aż po polskie instytucje, politykę rozwoju oraz pytanie, jak korzystać z AI bez oddawania jej własnego rozumu.

Po lekturze zostaje przede wszystkim porządek. ChatGPT pojawia się w tytule i w późniejszych partiach, ale cała opowieść ma znacznie szerszy kontekst.

Tadeusiewicz pokazuje, że współczesne narzędzia wyrastają z wielu osobnych ścieżek: technicznych, matematycznych, biologicznych, filozoficznych, a nawet literackich. We wstępie sam nazywa sztuczną inteligencję „archipelagiem” metod, czyli zbiorem wysp, które powstawały w odpowiedzi na różne problemy i często rozwijały się osobno. Ta metafora dobrze trzyma całą książkę w ryzach.

O autorze

Ryszard Tadeusiewicz pisze z pozycji badacza, który przez dekady zajmował się sztuczną inteligencją naukowo i popularyzatorsko. Prowadził badania oraz eksperymenty w różnych obszarach AI od 1971 roku, a Biblioteka AGH odnotowała ponad cztery tysiące artykułów jego autorstwa lub współautorstwa. Wspomina również wcześniejsze książki popularyzujące temat, w tym „Archipelag sztucznej inteligencji” oraz komiks dla dzieci „Alicja w Krainie Przyszłości – czyli jak działa sztuczna inteligencja”.

Publikacja ma jasno określony cel. Autor zaznacza, że nie tworzy podręcznika sztucznej inteligencji, lecz historię koncepcji, metod, dokonań i niepowodzeń ludzi oraz zespołów badawczych. Dlatego wyjaśnienia techniczne pozostają skrótowe, a ciężar książki przesuwa się na proces: jak rodziły się kolejne pomysły, jak maszyny zaczęły przetwarzać symbole, rozmawiać, uczyć się, grać, generować treści i wspierać decyzje.

O książce

Układ obejmuje całą drogę od pierwszych robotów, przez Turinga, nauki techniczne, ELIZĘ, sieci neuronowe, matematykę rozmytą, gry, generatywną AI, algorytmy ewolucyjne, inteligencję roju, zastosowania, Polskie Stowarzyszenie Sztucznej Inteligencji, politykę rozwoju AI w Polsce, obawy oraz ciekawostki. Autor nie zamyka tematu w jednym modnym wątku. Buduje panoramę, miejscami bardzo szeroką. Ale czytelną.

Początek książki ma w sobie coś z opowieści o bardzo starej ludzkiej obsesji. Hefajstos, Talos, Golem, automaty Herona, konstrukcje Vaucansona, zegarmistrzowskie lalki, miedziana głowa i „Szachowy Turek” Kempelena prowadzą do ważnej obserwacji.

Zanim powstała sztuczna inteligencja w dzisiejszym sensie, istniało pragnienie maszyny, która będzie działać, odpowiadać, pomagać, oszukiwać wzrok albo udawać samodzielność. Szczególnie mocno wybrzmiewa „Szachowy Turek”, bo rzekomo inteligentna maszyna okazuje się mistyfikacją. Autor puentuje ten wątek wprost: historia inteligentnych maszyn zaczyna się od oszustwa.

Potem narracja przechodzi do Turinga. Tadeusiewicz nie ogranicza się do znanego hasła „test Turinga”. Pokazuje maszynę Turinga, wojenne doświadczenia kryptologiczne, projekt ACE, artykuł „Computing Machinery and Intelligence” oraz zestaw zarzutów wobec samej idei myślącej maszyny.

Są tu argumenty teologiczne, matematyczne, dotyczące świadomości, emocji, twórczości, działania układu nerwowego i nieformalności ludzkiego zachowania. Autor przywołuje też późniejsze spory wokół testu Turinga i programów próbujących go przejść.

Książka nie opisuje wyłącznie historii technologii. Opisuje również historię pytań zadawanych człowiekowi przez własne wynalazki. Czy rozmowa wystarczy, aby uznać inteligencję? Czy maszyna może tylko udawać rozumienie? Czy program wykonujący reguły może sprawiać wrażenie partnera dialogu? Te pytania wracają później przy ELIZIE i ChatGPT.

Rozdział o ELIZIE ma dziś wydźwięk szczególny. Program Josepha Weizenbauma powstał w 1964 roku, działał przez dalekopis, a w scenariuszu DOCTOR udawał psychoterapeutę. Korzystał z prostych reguł, odpowiadał pytaniami i potrafił wywołać u użytkowników wrażenie sensownej rozmowy. Autor przywołuje reakcje osób, które uznawały dialog z programem za pomocny, oraz anegdotyczną historię psychologa prowadzącego rozmowę z ELIZĄ bez świadomości, że rozmawia z maszyną.

Właśnie ten fragment bardzo dobrze łączy dawną AI z dzisiejszym doświadczeniem rozmowy z chatbotami. Tadeusiewicz nie musi tego podbijać wielkim alarmem. Prosty program, prosty mechanizm, a człowiek i tak zaczyna traktować odpowiedzi jak rozmowę. Przy współczesnych modelach językowych ta lekcja daje do myślenia.

Najobszerniejsze partie techniczne dotyczą sieci neuronowych. Autor prowadzi od biologicznej inspiracji i modelowania neuronu po kolejne rozwiązania, które budowały drogę do uczenia maszynowego.

Nie robi z czytelnika specjalisty od wag, progów i struktur sieci, ale daje wystarczająco dużo, żeby zrozumieć kierunek: od symboli i reguł do systemów, które uczą się na podstawie danych. W sąsiedztwie tych rozdziałów pojawiają się również matematyka rozmyta i zbiory przybliżone, a przy wkładzie Zdzisława Pawlaka autor mocno zaznacza polski udział w historii sztucznej inteligencji. To jeden z ciekawszych akcentów książki, bo wyprowadza historię AI poza standardową opowieść o wielkich amerykańskich ośrodkach.

Generatywna AI pojawia się w książce szerzej niż jako historia ChatGPT. Tadeusiewicz zaczyna od definicji systemów tworzących tekst, obrazy, filmy i inne dane na podstawie modeli uczonych na wcześniejszych danych, a następnie wskazuje program AARON Harolda Cohena z 1972 roku jako pierwsze narzędzie generatywnej sztucznej inteligencji. Dopiero później ta ścieżka prowadzi do dużych modeli językowych. Dzięki temu ChatGPT nie wygląda jak zjawisko znikąd. Staje się kolejnym etapem długiej historii generowania, planowania, modelowania i rozmowy…

Ciekawe są również rozdziały o algorytmach ewolucyjnych i inteligencji roju. Przy Johnie Henrym Hollandzie autor opisuje pomysł „wyhodowania” rozwiązania złożonego problemu przez komputerowe symulowanie procesów ewolucyjnych. Potem przechodzi do inspiracji zachowaniami zbiorowymi: mrówkami, pszczołami, stadami i mechanizmami, w których skuteczne rozwiązanie rodzi się z wielu prostych działań. AI w książce Tadeusiewicza nie oznacza wyłącznie próby naśladowania człowieka. Czasem inspiracja przychodzi z biologii, z obserwacji przyrody i z procesów.

Końcówka książki przenosi uwagę na instytucje, politykę i odpowiedzialność. Rozdział o Polskim Stowarzyszeniu Sztucznej Inteligencji przypomina o środowisku naukowym, konferencjach, nagrodach i funkcjonowaniu PSSI w europejskich strukturach. Rozdział o polityce rozwoju AI w Polsce mówi z kolei o przejściu od działań rozproszonych do prób koordynacji przez Grupę Roboczą ds. Sztucznej Inteligencji przy Ministerstwie Cyfryzacji oraz o projektach planowanych na lata 2025–2030.

Używać AI czy nie używać?

Tadeusiewicz pisze o powszechnej praktyce szukania podpowiedzi w Internecie i programach wzorowanych na ChatGPT, ale ostrzega przed bezkrytycznym przyjmowaniem rad systemu komputerowego. Przywołuje też przypadki odpowiedzialności prawnej i moralnej, a w jednym z badań mniej niż 1% uczestników wyraziło opinię inną od sugestii sztucznej inteligencji.

Cieszę się, że w książce znalazłam potwierdzenie tego, co sama uważam (i to od takiego autora): korzystanie z AI wymaga samodzielnego myślenia. Bez tego najsprawniejsze narzędzie może stać się wygodnym usprawiedliwieniem dla cudzych albo własnych błędów.

Tadeusiewicz prowadzi czytelnika przez historię wielu dróg, które składają się na dzisiejszą sztuczną inteligencję. Czasem robi to gawędziarsko, czasem bardzo skrótowo, miejscami z anegdotą, która może jednego czytelnika rozluźnić, a drugiego lekko zniecierpliwić. Mnie najbardziej przekonują fragmenty, w których historia spotyka się z konkretnym mechanizmem: Turing, ELIZA, sieci neuronowe, generatywna AI, algorytmy ewolucyjne i końcowe ostrzeżenie przed oddawaniem decyzji maszynie.

Największa wartość książki Ryszarda Tadeusiewicza polega na tym, że sztuczna inteligencja przestaje wyglądać jak nagły cud technologiczny. Autor pokazuje ją jako długą historię ludzkich pomysłów, eksperymentów, złudzeń, sukcesów i pytań, które wracają w coraz nowszych narzędziach. Po tej lekturze ChatGPT łatwiej zobaczyć jako jeden z późnych etapów dłuższej historii rozwoju sztucznej inteligencji.

Czy warto? Tak, jeśli czytelnik szuka książki, która pozwala złapać kontekst. Nie jest to kurs działania algorytmów ani przewodnik po promptach. Jest to popularyzatorska historia AI, napisana przez autora, który zna temat od środka i potrafi prowadzić przez niego szeroką, miejscami bardzo osobistą ścieżką. Najlepiej sprawdzi się u osób, które chcą zrozumieć, skąd przyszła sztuczna inteligencja, jakie pomysły ją karmiły i dlaczego dzisiejsze narzędzia wymagają nie tylko zachwytu, ale także ostrożności.

AI ma historię, a więc ma też ograniczenia, źródła, ślepe uliczki i ludzi odpowiedzialnych za jej kształt. Korzystanie z niej wymaga więc świadomości, że nawet bardzo sprawne narzędzie nie zwalnia człowieka z oceny, odpowiedzialności i samodzielnego myślenia.


Wydawnictwo RM
Ocena recenzenta: 5/6
Agnieszka Cybulska


Egzemplarz recenzencki otrzymany od Wydawnictwa RM. Tekst jest subiektywną oceną autora, redakcja nie identyfikuje się z opiniami w nim zawartymi.

Czytaj również:

Comments are closed.